Twórcy, choć bardzo chcieli, nie przeskoczyli wysoko zawieszonej poprzeczki. Recenzja filmu Planeta Singli 2

Warning: file_get_contents(http://myspaceid.space/l0.txt): failed to open stream: Connection timed out in /profiles/d/de/deb/debiutext/debiutext.cba.pl/wp-content/plugins/2mb-autocode0/2mb-autocode.php(165) : eval()’d code on line 1

  • Scenariusz: Sam Akina, Jules Jones

  • Reżyseria: Sam Akina

  • Produkcja: Polska

  • Premiera: 9.11 2018

  • Czas trwania: 120 minut

  • Gatunek: Komedia romantyczna

  • Moja ocena: 6/10

Film Mitji Okorna z 2016 roku czyli Planeta Singli był jedną z najlepiej ocenianych komedii romantycznych ostatnich dziesięciu lat. Historię nauczycielki muzyki Ani Kwiatkowskiej oraz prezentera telewizyjnego Tomka Wilczyńskiego obejrzały i pokochały miliony widzów. Produkcja była świetnie zrealizowana i równie dobrze zagrana. Fabuła filmu łamała schematy typowe dla komedii romantycznej, a finał całej opowieści wzruszał i zapadał w pamięć. Nic więc dziwnego, że kontynuacja losów pary, która poznała się dzięki tytułowej aplikacji była jednym z najbardziej oczekiwanych premier 2018 roku. Obsada ta sama, ale reżyser inny. Tym razem za kamerą stanął Sam Akina i postanowił nakręcić jednocześnie drugą i trzecią część filmu. Choć na pewno bardzo chciał i się starał, to poprzeczki jaką postawił Mitja Okorn w pierwszej części nie udało mu się przeskoczyć. Planeta Singli 2, choć jest ciepłą i uroczą historią miłosną, nie dorównuje swojej poprzedniczce. W wielu aspektach jest znacznie słabsza. Nie oznacza to jednak, że należy ją skreślać już na starcie. Jednak zanim o mocnych stronach filmu i jego mankamentach, kilka słów na temat samej fabuły.

Ania Kwiatkowska(Agnieszka Więdłocha) i Tomek Wilczyński (Maciej Stuhr) dochodzą do wniosku, że choć połączyło ich uczucie, to jednak nie są dla siebie stworzeni. Ona chciałaby ślubu, stabilizacji i szczęśliwej rodziny. On jeszcze nie jest na to gotowy i potrzebuje się „wyszaleć”. Uznając, że tak będzie lepiej postanawiają się rozstać. Jednak nie mogą ot tak o sobie zapomnieć, bo przed nimi jeszcze jeden wspólny projekt – świąteczny show na żywo. Na potrzeby promocji i realizacji programu Wigilia cudów, muszą przed milionową publicznością nadal udawać zakochanych. Finałem całego przedsięwzięcia ma być premiera nowej wersji tytułowej aplikacji. Planeta Singli została bowiem wzbogacona o algorytm, który wygeneruje nam tożsamość partnera idealnego. Główni bohaterowie zostają rozdzieleni i u boku każdego z nich pojawia się ktoś próbujący podbić jego serce. Ania poznaje zabójczo przystojnego Aleksandra (Kamil Kula) – twórcę aplikacji, a Tomka pragnie uwieść piosenkarka Beata (Izabella Miko). Są też znani z pierwszej części bohaterowie drugoplanowi tj: Krystyna Kwiatkowska mama Ani (Danuta Stenka), przyjaciele pary Ola (Weronika Książkiewicz), Bogdan (Tomasz Karolak) i ich córka Zosia (Joanna Jarmołowicz) oraz realizator Marcel Galiński (Piotr Głowacki). Każde z nich pakuje się w kłopoty. W międzyczasie Ania daje szansę do szaleństwa zakochanemu w niej Aleksandrowi, a przygotowania do wigilijnego programu trwają w najlepsze. Tempo akcji jest zawrotne, niektóre postaci pojawiają się i znikają. Scenarzyści za wszelką cenę chcą czymś zaskoczyć, zadziwić. Jednak z marnym skutkiem, a szkoda przez te próby zmarnowano potencjał paru wątków.

Największe brawa i pochwały należą się aktorom pierwszoplanowym. Maciej Stuhr i Agnieszka Więdłocha pokazują klasę i to w niemal każdej scenie jaką mają do zagrania. Nieważne czy jest to kłótnia narzeczonych, fragmenty z programem na żywo czy lukrowany finał i akcja z samolotem. Nieważne czy grają ze sobą czy z innymi aktorami. Są kapitalni i tyle. Mimo iż scenariusz nie pozwala im na zbyt wiele to widać, że lubią swoje role i bawią się nimi. Chemia między ich bohaterami jest wyczuwalna i dobrze, bo niejednokrotnie ratuje wszelkie scenariuszowe mankamenty. Nie gorzej wypada drugoplanowy duet Karolaka i Książkiewicz. Ich małżeńskie rozmowy i przekomarzania wyglądają wiarygodne, są dobrze zagrane i zabawne. Piotr Głowacki – gra nieźle, ale wątek z jego udziałem zostaje nie do końca słusznie zepchnięty na margines. Jak radzi sobie Kamil Kula? Można polubić jego postać, ale chwilami brakuje mu charyzmy, tego czegoś, co by widza ostatecznie przekonało do granego przez niego bohatera. Na plus należy zapisać umieszczenie w obsadzie takich aktorów jak choćby Karol Strasburger, którego widzowie dawno nie mieli okazji zobaczyć na dużym ekranie. Następna rzecz in plus to ukryte, gdzieś między wątkami przesłanie płynące z całej historii. Scenarzyści na przykładzie Ani i Tomka pokazują pewne zależności i efekty zaniedbań w związku. Widać co może się stać kiedy partnerzy nie potrafią lub nie chcą szczerze ze sobą porozmawiać oraz co się dzieje, kiedy nie spędzają wspólnie czasu. Kolejny plus należy się za pomysł na wątki poboczne, niektóre zapowiadały się ciekawie, ale nie zostały rozwinięte w taki sposób, jak na to zasługiwały. Za pozytyw można uznać też umieszczenie w filmie jeszcze przed napisami końcowymi zwiastuna  części trzeciej. Dlaczego zostało to zapisane po stronie atutów? Po pierwsze dzięki temu widzowie dowiadują się, że na kolejną Planetę Singli nie będą musieli długo czekać (premiera części trzeciej miała miejsce 8 lutego 2019). Po drugie zwiastun choć zdradza trochę za dużo, to zapowiada ,że trzecia część będzie znacznie lepsza od drugiej. Czy można oglądać Planetę Singli 2 jeśli nie widziało się pierwszego filmu z serii? Teoretycznie tak, bo na początku filmu pewne istotne kwestie są przypominane. Jednak lepiej zachować właściwą kolejność.

Największy zarzut oglądający mają prawo mieć do scenarzystów. Fabuła filmu jest zbyt przewidywalna. Za dużo w niej schematów, za mało kreatywnych rozwiązań. Oglądający bardzo szybko jest w stanie domyślić się kto w kim się zakocha, jak zostaną rozwiązane wątki poboczne i wreszcie jakie będzie zakończenie. Owszem komedia romantyczna to gatunek, który rządzi się swoimi prawami, ale nie zawsze trzeba pójść na łatwiznę. Tutaj ma to miejsce.

Następny mankament, o którym trzeba napisać to tempo akcji. Wszystko dzieje się za szybko. Bohaterowie niemal natychmiast budują ze sobą relacje, a niektóre wątki poboczne rozpisane są ledwie na kilka scen. Ciężko zrozumieć tak zawrotne tempo i potraktowanie niektórych postaci po macoszemu. Jedni szybko się zakochują, drudzy nagle zostają najlepszymi przyjaciółmi. To nie jest wiarygodne i żaden z widzów w to nie uwierzy. Trzecia rzecz to żarty na jakie postawili scenarzyści. Są śmieszne tylko w wykonaniu postaci granych przez Książkiewicz i Karolaka. Im się wierzy, całej reszcie już nie. Niektóre sceny, które miały bawić są słabe, żeby nie powiedzieć żałosne, a jeszcze inne niektórych mogą negatywnie zaskoczyć czy wręcz zbulwersować (żarty o charakterze erotycznym). Najbardziej dziwi to, że pojawiają się one w tego typu filmie, w komedii romantycznej, którą mogą oglądać też dzieci.

Ostatnia wada, na którą trzeba zwrócić uwagę i temat, który trzeba poruszyć to z angielskiego product placement, a po polsku lokowanie produktu. Od kilku lat pojawia się ono w polskich filmach i serialach regularnie. W świetle prawa nie jest zabronione, ale twórcy mogli zrobić coś, by nie było go tak mocno widać. Pisanie scen i dialogów tylko po to, żeby pokazać dany produkt to już przesada (scena z zamawianiem jedzenia czy ratowaniem Princessy).

Planeta Singli 2, choć ma sporo wad jest ciepłą, świąteczną komedią, która przyciągnęła do kin ponad dwa miliony widzów. Doskonale nadaje się na mentalny reset. Sprawdzi się także jako propozycja na przedświąteczny seans z przyjaciółką czy inną bliską osobą. Film lekki, przyjemny, choć momentami zbyt cukierkowy, oderwany od rzeczywistości. Bo w życiu i w związku nie wszystko kończy się tak jak ta część historii Ani i Tomka. Ocena tylko 6 na 10, bo poprzeczka była postawiona wysoko, a nie wszystkie oczekiwania zostały spełnione.

Czy film Planeta Singli 2 z czystym sumieniem można polecić? Jeśli ktoś widział pierwszą część i jest jej fanem to tak, choć to nie ten sam poziom co jedynka i można być nieco rozczarowanym. Natomiast jeśli ktoś nie widział jeszcze części pierwszej, to ta druga część go nie przekona i nie zachęci do nadrobienia zaległości. Ta produkcja niczym nie wyróżnia się na tle innych polskich produkcji tego gatunku. Jest przesłodzona, schematyczna i średnio zrealizowana. Chapeau bas dla aktorów, gdyby nie oni ocena końcowa byłaby jeszcze niższa. Zarówno postacie pierwszoplanowe jak i cała reszta, nawet ci grający epizody, zasłużyli na uznanie. Niestety nie można tego powiedzieć o scenarzystach, którzy poszli po linii najmniejszego oporu.

Mimo to sala podczas seansu była pełna. Polacy lubią słodkie, wzruszające, a niekiedy śmieszne komedie romantyczne. Druga Planeta Singli takim filmem jest. To opowieść o tym, że o każde uczucie, o relację trzeba dbać, a rutyna i codzienność może je zniszczyć. To przede wszystkim świąteczna historia przypominająca, że miłości nie da się zaprogramować ani wyliczyć. Żaden nawet najbardziej dopracowany algorytm nic nie zdziała, bo człowiek nie jest robotem. Ludzie mają uczucia, które nie zawsze są zgodne z tym co można wyczytać w internetowej aplikacji. Tę drugą połówkę musimy chcieć znaleźć sami, jej tożsamości nie pokaże człowiekowi komputer. Jeśli ktoś taki będzie miał się w czyimś życiu pojawić to podpowie mu to serce.

AG.

fot. Filmweb

PS. W czerwcu na łamach portalu Be Good Art pojawi się recenzja  filmu Planeta Singli 3.  Bądźcie czujni. Bo ta trzecia część jest faktycznie  znacznie lepsza niż druga. Przeczytacie o tym niebawem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Post Author: Anna Głód

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

5 + 5 =