Dziecko z ziemi – grudy życia od Fuminori Nakamura

Kwiaty Orientu we wrześniu zaserwowało „Dziecko z ziemi” Fuminori Nakamura. Ten japoński pisarz napisał krótką, ale dobitną opowieść o ludziach z przejściami…

O fabule da się powiedzieć tyle, ile napisano na tylnej okładce: cyniczny narrator bez imienia rzuca pracę sprzedawcy, by zostać taksówkarzem w Tokio. Pewnego dnia bez konkretnych przyczyn zaczyna walkę z grupą motocyklistów i zostaje mocno pobity. Następnie dowiaduje się, że jego ojciec jeszcze żyje (on sam został porzucony przez rodziców) i zaczyna rozmyślać, jak wyglądałoby jego życie, gdyby dano mu szansę normalnie dorastać. Krok po kroku Nakamura zdradza coraz więcej szczegółów. Wydaje się, że streszczono fabułę książki, ale tak do końca nie jest. Owszem, na 126 stronach nie zmieści się wiele zwrotów akcji, ale jednak znajomość pewnych faktów z życia bohatera przed zasięgnięciem lektury czy nawet w jej trakcie, nie psuje zabawy.

Jeśli w ogóle można nazwać to zabawą.

Bo widzicie, siła „Dziecka z ziemi” tkwi w dwóch elementach. Po pierwsze – bardzo dobry, żywy charakter głównej postaci. Mimo że przejawia on dziwactwa czy nawet pewne zaburzenia, mamy wrażenie, że takie osoby faktycznie mogą istnieć. Szczególnie, że z każdą stroną rozumiemy coraz lepiej bohatera, jego motywy. Pogłębiony portret psychologiczny nie dotyczy tylko jego, ale również jego partnerki (?). Tak czy inaczej, akcja toczy się wokół nich, a my mamy wrażenie, że „swój do swego”.

Jeszcze jeden element jest wart zaznaczenia – wszystko w tej historii jest boleśnie realistyczne. Im bliżej końca, tym uczucie to narasta. A gdy dochodzimy do ostatniej strony jedyne, co jesteśmy w stanie powiedzieć o „Dziecku z ziemi” to: „…”. Jasne, komuś może się wydawać, że rodzice-gnoje nie istnieją, szczególnie w „wyrąbistej” Japonii, ale niestety – każdy, kto bliżej poznał kulturę Kraju Kwitnącej Wiśni wie, że wydarzenia z „Dziecka z ziemi” są realne. Boleśnie realistyczne.

Powtarzam się?

Trudno jest wyrazić się inaczej. Ta książka dotyka czytelnika, może nie do głębi, może nie ma się po niej wielkiego kaca, ale dotyka go. Zmusza do refleksji, przynajmniej krótkiej, przynajmniej na jeden wieczór. Warto po nią sięgnąć choćby ze względu na żywe postacie.


Okładka książki dziecko z ziemi Nakamury to biały tytuł z autorem na czerwonym, mrocznym tleautor: Fuminori Nakamura
przekład: Dariusz Latoś
wydawca: Kwiaty Orientu
ilość stron: 126
rok wydania: 2018
oprawa :miękka
ISBN: 978-83-944327-8-2
Ocena: 4+/6

Mrocznie melancholijna opowieść Fuminori Nakamury – zwycięzcy nagrody im. Akutagawy – pogrąża nas w otchłani pełnej krętych ścieżek, niespokojnej psychiki młodego człowieka.

Cyniczny narrator bez imienia rzuca pracę sprzedawcy, by zostać taksówkarzem w Tokio. Pewnego dnia bez konkretnych przyczyn zaczyna walkę z grupą motocyklistów i zostaje mocno pobity.

Następnie dowiaduje się, że jego ojciec jeszcze żyje (on sam został porzucony przez rodziców) i zaczyna rozmyślać, jak wyglądałoby jego życie, gdyby dano mu szansę normalnie dorastać. Krok po kroku Nakamura zdradza coraz więcej szczegółów, sprawiając, że bohater, który na początku wydaje nam się dziwny, staje się nam coraz bliższy. Wartka akcja prowadzi do finału, w którym wyjaśnia się też znaczenie tytułu utworu – Dziecko z ziemi.

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Autorka czterech powieści, właścicielka Begoodart. Spełnia się w pisaniu i rozwija swoje projekty. Ma pozytywne nastawienie do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.