Wyhoduj sobie wolność, czyli niezwykły czar Urugwaju |Begoodart

– Do Urugwaju przyjechaliśmy zajarać dżointa. A kiedy już się po nim ocknęliśmy, zaczęło do nas docierać, w jak nieszablonowym miejscu jesteśmy. W kraju, który nie pasuje do Ameryki Łacińskiej, jaką znamy – piszą w „Wyhoduj sobie wolność” Szymon Opryszek i Maria Hawranek. Przyznaję, że autorzy spisali się na medal, bo udało im się uchwycić niezwykłość tego państwa.

Pani w karnawałowej masce na oczach, ma ciemną cerę, siedzi przy stoliku i pije coś z termosu. Patrzy w lewo. Za nią jest niebieska ściana z oknem.

Próbuję znaleźć jakiekolwiek słowa, które opiszą „Wyhoduj sobie wolność”. Słabo mi idzie, bo moja krytyka w tym przypadku ogranicza się „to świetna książka była”. Serio – więcej o tym reportażu nie trzeba mówić. A żeby to zobrazować bardziej dodam, że po przeczytaniu zaczęłam sprawdzać ceny lotów do Urugwaju.

Urugwaj – a co w tym takiego ciekawego?

„Najbiedniejszy prezydent świata” – jak ochrzczono Mujicę – to tylko jeden z ciekawych elementów tego niewielkiego państwa w Ameryce Łacińskiej. Jego postaci poświęcono ze trzy teksty i całkiem słusznie, bo jest on ważny dla historii Urugwaju. Zresztą, ta jest poruszana dość często. I dobrze, bo dzięki temu czytelnik lepiej zrozumie ten kraj. A także wyrażenia językowe, którymi tubylcy posługują się na co dzień. Tak, piłka nożna jest ważnym elementem Urugwaju, a „strzeliłem gola” może powiedzieć nawet i zadowolony z siebie prawnik.

To, co najciekawsze w „Wyhoduj sobie wolność” to oczywiście ludzie. Marii i Szymonowi udało się dotrzeć do bardzo interesujących postaci, czasem i nawet wybitnych. Jedna z nich – w moim odczuciu – zasługuje na specjalną uwagę. To Raquel Peyraube, „Doktor Kanabis”, która ma nietypowe podejście do uzależnionych od narkotyków. Rozmowa z nią otwiera szerzej oczy nie tylko na marihuanę, ale również na samo leczenie nałogów. Coś pięknego! Dlatego ten rozdział polecam osobom, które niekoniecznie interesują się podróżami, ale koniecznie interesują się uzależnieniami.

W toku śledzenia opowieści o Urugwaju poznajemy historie trudnych żyć. Stykamy się z grzebaczami, którzy bryczkami wędrują od śmietnika do śmietnika; poznajemy prostytutkę i parę gejów, którzy stali się dla pewnego chłopaka rodzicami. I znowu Urugwaj otwiera szerzej oczy.

Choć Urugwaj wydaje się bardzo pozytywnym miejscem, autorzy nie oszczędzili mocniejszych faktów. Tak, faktów. Podają np. ceny jedzenia (często absurdalne, zwłaszcza że w sąsiednim kraju banany rosną na drzewach), przytaczają absurdy prawne i niewesołe sceny z psychiatryka czy szkoły. Broń Boże – absolutnie tego nie oceniają. Po prostu podają rzeczy takie, jakimi są. Nie ma w tym reportażu ocen czy osądów. Praktycznie jest on napisany obiektywnie, zgrabnym, bardzo fajnym językiem, który sprawia, że chcemy pochłonąć reportaż od razu.

Ogrom pracy

Zapalili dżointa i postanowili napisać książkę. I powiem tak – widać bardzo dobrą, reporterską pracę. Wprawdzie Maria i Szymon nie mogli cofnąć się w czasie, ale czytelnik czytając o historii kraju ma wrażenie, jakby byli tuż obok. Opowiadają o walce z potentatem papierosowym czy o ucieczce z więzienia, jakby byli świadkami tych wydarzeń. Bardzo fajny zabieg. Oczywiście, większość rozdziałów to po prostu przedstawienie historii ludzi, którzy żyją, z którymi rozmawiają, ale i tak – przy okazji zasięgnęli do prasy, która się o tym rozpisywała, do jakiś książek, które rozwinęły temat. Cała ta praca jest widoczna w dużej bibliografii umieszczonej na końcu książki. Świetnie, że to widać. I świetnie, że czytelnik może poznać, z jakimi pracami się zapoznali, choć tytuły z hiszpańskiego pewnie niewiele mu powiedzą.

Montevideo – 3545 złote z Krakowa

Naprawdę po przeczytaniu „Wyhoduj sobie wolność” mam ochotę polecieć do Urugwaju. I choć w ebooku mi zabrakło zdjęć, to nie przeszkodziło to mi oczarować się tym państwem. Czasami myślałam sobie: „laickości to możemy im tylko pozazdrościć”, a czasami – tak, tak – „jakie to polskie”. I bardzo chętnie zobaczyłabym plażę…

W skali od 0 do 6 oceniam reportaż na 6+. Bardzo trudno jest mi stwierdzić wady, a ogrom pracy robi wrażenie. I czy mówiłam już, że Urugwaj jest niezwykły?


Autor: Maria Hawranek, Szymon Opryszek
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne
Ilość stron: 280
ISBN: (ebooka) 978-83-8049-758-0
Ocena: 6+/6
Cena okładkowa: 
29,90 zł

„Urugwajczycy kochają długie weekendy tak samo jak wolność” – mówi o rodakach José Mujica, były prezydent i najskromniejszy celebryta świata, który do pracy jeździł 20-letnim garbusem, a lwią część pensji oddawał na cele charytatywne.

Urugwaj jest jak puzzel z innej układanki, który nie pasuje do reszty kontynentu. Choć ten kraj zajmuje powierzchnię niewiele większą od Grecji i mieszka w nim zaledwie trzy i pół miliona ludzi, istotnie różni się od sąsiadów. Stabilny politycznie i ekonomicznie, nie przystaje do niemal żadnych europejskich stereotypów o Ameryce Łacińskiej. To jedno z najbardziej laickich państw świata. Jako pierwsze całkowicie zalegalizowało uprawę i spożycie marihuany, pary jednopłciowe mogą tu adoptować dzieci, a prostytutki płacą składki na ubezpieczenie społeczne. Każdy uczeń dostaje od państwa laptop, emeryt – tablet, a imigrant i uchodźca, nawet były więzień Guantanamo – szansę na nowe życie.

Wyhoduj sobie wolność to reporterska opowieść o niezwykłym eksperymencie społecznym i otwarte pytanie o granice dla marzycieli i wizjonerów, próbujących wykuwać nowy, lepszy świat.

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Autorka czterech powieści, właścicielka Begoodart. Spełnia się w pisaniu i rozwija swoje projekty. Ma pozytywne nastawienie do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.