Mazaje, czyli współczesność nie rozumie współczesności

Sztuka współczesna – i śmiech na sali. Mazaje przecież i dzieci umieją robić! Ano właśnie – czyli istoty, które przebywają w tu i teraz i całkowicie poddają się procesowi twórczemu, głosowi podświadomości. A czy Ty byś tak umiał/a? Po wielu latach systemowej edukacji śmiem wątpić.

Fala oceanu, w takich mocnych, niebieskich kolorach. Po prawej, z boku na górze różowe odcienie

 Kat Skulik pracując nad nim użyła procesu podświadomości

Współczesność nie rozumie współczesności, a szczególnie jej sztuki. Tak, spotkamy standardowe obrazy: krajobrazy, portrety i inne. Spotkamy też tzw. mazaje, których ni w ząb nie rozumiemy. Dlaczego tak się dzieje, odpowiedź jest prosta – nikt nam nie wyjaśnił procesu, jaki w niej zachodzi.

– To jest pewien proces podświadomości – mówi Kat Skulik. – Nie jest łatwo zrobić dobre mazaje.

Kilka słów wystarczyło, bym zczaiła, dlaczego nie warto śmiać się ze sztuki współczesnej. A przynajmniej z jej mazajowej części, którą postanowiłam przetestować na sobie.

Doświadczenie

Pierwszy rysunek, drugi, trzeci… i gdy uruchomiło się myślenie, powstał zator. Obrazki już nie były – przynajmniej w moim rozumieniu – tak świetne, jak z początku. Do dyspozycji miałam najprostsze farbki akwarelowe za trzy złote i kijowy pędzelek, którego zastąpiłam patyczkami do uszu, a wreszcie samymi… no… jak to określić?

Palec nad kolorowymi mazajami. W palcach trzymam pomarańczowy kolor farbki akwarelowej

Nie mam bladego pojęcia, co moja twórczość przedstawia. Zauważyłam za to, że jeśli rysuję mazakami, to mój mózg próbuje z tego jakieś twarze, postacie skonstruować. Ciekawa zabawa. W przypadku samych kolorów, już bez nakładania jakiś rysunków, tak się nie dzieje. Nie wiem, co widzę, ale mimo wszystko z niektórych prac jestem zadowolona. Na przykład z tej…

Czarno-biały rysunek. Po prawej dłuższa kreska, obok jakiś kleks. Białe tło jest takimi jakby krótkimi liniami zapełniony

Nie tak łatwo wyłączyć myślenie w trakcie procesu. Bardzo często włączają się myśli. I wtedy sobie mówię: „nie myśl”.

Jak nie myślę, to albo jestem spokojna, albo zaczynam być jak dziecko – przebywać w tu i teraz, odczuwać taką prawdziwą, wewnętrzną radość z powodu istnienia. Jestem. Niestety, na razie to trwa bardzo krótko, ale mam nadzieję, że wraz z rosnącą ilością mazajów będzie rosła długość przebywania w tu i teraz.

PS.: Polecam felieton Kat Skulik o sztuce współczesnej.

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Autorka czterech powieści, właścicielka Begoodart. Spełnia się w pisaniu i rozwija swoje projekty. Ma pozytywne nastawienie do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.