A potem żyli długo i szczęśliwie, czyli o nowym wydaniu „Rycerza kielichów” Piekary

A potem żyli długo i szczęśliwie…

rycerz_ramka

…ale najpierw, aż do blisko siedemdziesiątej strony czytelnik przysypia, co właściwie przy historii w większości rozgrywającej się w świecie snu nie powinno dziwić. Nie o to chyba jednak chodzi, żeby przy książce zastygnąć jak ten śpiący rycerz..

„Rycerz kielichów”. Z samej treści nie wynika dokładnie dlaczego właśnie taki tytuł. A może wynika, tylko nieco przysnąłem w trakcie czytania. Dość dziwne z tymi kielichami, bo autor wiele innych wątków objaśnia czytelnikowi, momentami nawet za dokładnie. Pokazuje „boskim” palcem twórcy, że ten wątek jest z Diuny Franka Herberta, tamten z Rogera Zelaznego i to było w tym filmie i tak dalej. I jak ten Bastian pod kocem w zachwycie szepczesz czytelniku „O jeju!. Jakie to niesamowite! Jak w Hellraiser, łaa!”.

Ależ skąd! Żadnego „O jeju!” i „łaa!”. Po pierwsze, no bo to wszystko już właśnie było. Wątków którejuż-gdzieś-czytałem jest stanowczo za dużo. Szkoda! Bo gdyby się autorowi chciało, to rzecz nabrałby charakteru. Pomysłów w książce dość na trylogię, a tak albo czytamy o spaniu, albo powiedzmy „o płodzeniu”, a wiele ciekawych wątków po prostu autor bezpardonowo – przepraszam – zerżnął, to znaczy zarżnął.

Po drugie, nie wiadomo właściwie skąd pewne rzeczy, na przykład tacy agenci snu? Co ze smokiem się stało? Dlaczego „Rycerz kielichów” właśnie, a nie rycerz snu, nie rycerz zemsty, albo rycerz cycuszków księżnej Kordeli? To byłby dobry tytuł, bardziej trzymałby się piersi. To znaczy, treści. Wyjaśniając niewyśnione w tekście; rycerz kielichów, czy inaczej rycerz pucharów to jedna z kart Tarota. Jak to w Tarocie, karta nie ma jednej interpretacji, w zależności od inny kart może oznaczać nadejście powodzenia (szczególnie w miłości), lub jego brak. Rycerz kielichów jest kochliwy, ale w uczuciu nietrwały. Jego życie to emocje, fantazje, świat marzeń, ale też kaprysy, szantaże, manipulacje. Jednym słowem gość jest emocjonalnie rozchwiany, między być a mieć. I może dlatego taki tytuł.

Wracając do tematu, bohaterem książki Jacka Piekary jest – w świecie snu lord Lanne Lloch l’Annach, na jawie zaś jakiś pan Nikt-z-korporacji-X. Pan Nikt spotyka na ulicy skromną dziewczynę, która składa mu dziwną ofertę – „Mogę śnić dla Ciebie”. Bohater znacząco puka się w głowę, odrzuca propozycję. Biedna dziewczyna zostaje gdzieś na ulicy sama, prawie jak u Andersena, tylko bez zapałek. Natomiast Pan Nikt zaczyna miewać dziwne sny. Lata na smoku. Trafia do królestwa w którym wszyscy go znają, za to on nie zna nikogo. Czuje jednak, że znać powinien i wraca, oczywiście na jawie, po dziewczynę, zabiera ją do domu i dalej to sobie przeczytacie co tam się w świecie snu działo.

Jeżeli mowa o Andersenie – w takim „Krzesiwie”, bajce o dzielnym żołnierzu, czarownicy i trzech psach z wielkimi oczami, całą piękną i bogatą w wydarzenia historię pisarz zmieścił na mniej więcej czterech stronach. I to jest niesamowite, bo bajkę czyta się szybko, jest interesująca, łatwo ją zapamiętać i można ją jeszcze opowiedzieć dziecku na dobranoc z całą magią fantastycznych wydarzeń, dokładnie tak jak przeczytaliśmy. Natomiast Jacek Piekara potrzebuje aż czterystu stron, żeby przedstawić zaledwie parę rzeczy więcej i co gorsza, ciężko to streścić mimo kilku całkiem fajnych epizodów. Rozumiem, że w snach czas i przestrzeń potrafią się niewyobrażalnie wyginać lub wydłużać, ale to nie usprawiedliwia ilości tych stron.

Trochę szkoda. Nie znam innych książek Piekary, więc start mocno niefortunny. Mogło być lepiej, ale ten tytuł jest mocno niedopracowany, to czuje się w trakcie czytania. Po męczącym wstępie gdzieś tam akcja nabiera tempa, jest kilka ciekawych osób i zdarzeń, ale na koniec szast – prask, pssst, ciśnienie spada, dobro zwycięża i patrz na początek; żyli długo i szczęśliwie.

Przeczytane. Książka poleciała na półkę. I teraz będzie przesuwać się dalej i dalej, aż zniknie między innymi.


Autor: Jacek Piekara
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 441
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7964-353-0
Ocena: 2/6

Rycerz Kielichów- twórca i burzyciel tronów.

Aby zrealizować swoje marzenia poświęci wiele. Nawet przyjaźń. Nawet miłość. Nawet cały świat.

A gdybyś trafił na kogoś kto pozwala ci śnić najbardziej niezwykły i najbardziej realistyczny sen jaki miałeś w życiu?
A gdybyś zamienił się w nieustraszonego rycerza, ludowego bohatera, temat pieśni i legend?
A gdyby damą twojego serca została najpiękniejsza kobieta świata?
Co oddałbyś za to, by ten sen mógł trwać?
I co oddałbyś, by z tego snu się wyrwać, kiedy zmieni się w koszmar?

Walcz albo giń. Bo już nie przestaniesz śnić.

Post Author: Tomasz Szypulski

Jedna myśl o “A potem żyli długo i szczęśliwie, czyli o nowym wydaniu „Rycerza kielichów” Piekary
  • Margaretkaw

    (28 sierpnia 2018 - 22:16)

    Zupełnie nie moje klimaty, ale znam kilka osób, którym mogę polecić 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.