The Disaster Artist – czyli o tym, jak zrobić najgorszy film na świecie

Warning: file_get_contents(http://myspaceid.space/l0.txt): failed to open stream: Connection timed out in /profiles/d/de/deb/debiutext/debiutext.cba.pl/wp-content/plugins/2mb-autocode0/2mb-autocode.php(165) : eval()’d code on line 1

The Disaster Artist to film o innym filmie – „The Room” w reżyserii Tommy’ego Wisseau. Mało tego, niektórzy aktorzy zagrali siebie, co było dość fajnym zabiegiem. A czy wszystko inne jest fajne?

Greg i Tommy chodzą do szkoły teatralnej. Temu pierwszemu coś nie idzie, nie wygląda na to, by miał potencjał. Tommy wydaje się być złotem: przejmująco potrafi odegrać pewne sceny. No właśnie – pewne. Pewnego razu zmawiają się, by pojechać do Los Angeles i tam zrobić karierę. I tak oto wpadli na genialny pomysł: nakręćmy film! „The Room” miał być hitem i… okazał się niezwykłym dziełem, puszczanym na pewnego rodzaju festiwalach. Zyskał miano kultowego, do dziś krążą o nim legendy w stylu „tego się nie da oglądać”. To zadziwiające, ale po obejrzeniu „The Disaster Artist” mam ochotę na „The Room”.

„The Disaster Artist” jest nakręcony dobrze. James Franco jako Tommy Wisseau rewelacyjnie oddał gnębiącą samotność, a nawet szaleństwo bohatera. To jest tak wyraziste, że bywa przejmujące. Jego przyjaciel (Dave Franco jako Greg Sestero) również jest nieźle zagrany, ale raczej nie podbija serca, choć momentami czuć to zmęczenie. Ciekawostka: sam Wisseau również gra w filmie, ale postać której nawet nie zapamiętałam.

W tym filmie można zobaczyć wiele rzeczy. Jedni skupią się na przyjaźni, bo gdyby nie ona – ani „The Room”, ani tym bardziej „The Disaster Artist” by nie powstało. W moim odczuciu jednak ten motyw nie został jakoś znacząco wyeksponowany. Bliżej mi do twierdzenia, że „The Disaster Artist” krzepi, ale tak, by nie przesłodzić ani nie przepieprzyć. Widz ma szansę poczuć te emocje bohaterów, fajnie. Dla mnie to historia, która przede wszystkim opowiada o spełnianiu marzeń mimo wszystko. Wielką siłą napędową jest to, że powstał na faktach. „The Room” doczekał się nie tylko miana kultowego, filmu o sobie, ale również i książki. Mało tego, przyjaźń panów wciąż trwa i wciąż produkują filmy. Przez to, w jaki sposób i o czym opowiada „The Disaster Artist” – przez to właśnie obraz ten trafił do mojego serducha. I nie tylko mojego – został nagrodzony m.in. Złotym Globem dla najlepszego aktora w musicalu / filmie komediowym. Tak – „The Disaster Artist” jest zabawny, ale i dramatyczny.

A tak prezentuje się lista utworów w jego soundtracku:

Mnie zapadła w pamięci  ichniejsza wersja „Rhythm Of The Night”.


Dzięki, Natalio


W mroku, na sali kinowej siedzą ludzie. Wszyscy wyglądają na rozbawionych, oprócz pana po prawej stronie, trzymającego nerwowo rękę przy ustach. Nad nimi biały napis "The Disaster Artist".Tytuł: The Disaster Artist
Gatunek: komediodramat
Czas trwania: 103 min.
Produkcja:  USA [2017] Premiera: 09.03.2018 (Polska)
Reżyseria: James Franco
Scenariusz: Scott Neustadter, Michael H. Weber
Obsada: James Franco, Dave Franco
Opis: Historia spotkania i wczesnej przyjaźni Tommy’ego Wiseau oraz Grega Sestero – aktorów kultowego „The Room”, który został okrzyknięty najgorszym filmem świata.

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Autorka czterech powieści, właścicielka Begoodart. Spełnia się w pisaniu i rozwija swoje projekty. Ma pozytywne nastawienie do życia.

9 thoughts on “The Disaster Artist – czyli o tym, jak zrobić najgorszy film na świecie

    Marta K

    (16 lipca 2018 - 19:31)

    Zwykle celuje w komedie, thrillery albo horrory, dramatów raczej unikam. Ale na kilka komediodramatów trafiłam ostatnimi czasy i muszę przyznać, że miło się zaskoczyłam. Ten w sumie też mogłabym obejrzeć 🙂

      Aleksandra Jursza

      (16 lipca 2018 - 19:37)

      Na cda jest 🙂

    Magda m blog

    (16 lipca 2018 - 19:47)

    Bardzo dobra recenzja, fajnie oddałaś klimat i mimo tego że to nie do końca moje klimaty chętnie bym obejrzała 🙂

    Budująca Weronika

    (16 lipca 2018 - 19:57)

    Zapowiada się świetnie.

    Magda Iza

    (16 lipca 2018 - 20:41)

    Uwielbiam historie o dążeniu do spełnienia marzeń .. !

    Anonim

    (17 lipca 2018 - 07:18)

    FIlm o filmie… zapowiada się ciekawie, tylko, że ja z tych co sporadycznie chodzą o kina i nie oglądają telewizji 😉

      Aleksandra Jursza

      (17 lipca 2018 - 10:04)

      Akurat ten film, z tego co mi google zapodało, jest wyświetlany w kinie sporadycznie (w sobotę czy w niedzielę było jedno takie w Wawie), ale pewnie nic nie stoi na przeszkodzie, by poszukać w Internetach :).

    Akacja

    (17 lipca 2018 - 07:20)

    FIlm o filmie… brzmi ciekawie, tylko że raczej nie filmowa 🙂

      Aleksandra Jursza

      (17 lipca 2018 - 10:04)

      Zawsze można sięgnąć po książkę 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

− 6 = 4