Miłości hop-hop, czyli o drodze samoakceptacji nie na skróty

Czy wystarczy puknąć się w głowę jak bohaterka „Jestem taka piękna!”? Niestety – nie. Pokochanie siebie, zaakceptowanie swojej osobowości wymaga, niestety albo stety, czasu. I nawet jeśli ktoś nam powie „zrób to TERAZ” czy „nic nie musi trwać”, to jednak zazwyczaj musi trwać. Nie, bo chcemy. Głównie dlatego, że nie jesteśmy w stanie przebić się głową przez ten niewidzialny mur wewnętrznych blokad, wewnętrznego cierpienia.

Tutaj, na Ziemi, cierpienie przybiera dość prostą formę niekochania siebie. System – a mówię o szkole i innych cechach społeczeństwa – jest tak zbudowany, by nas dobić. Jesteśmy radością, światłem i miłością, ale co z tego, jeśli to wszystko jest zadymione kompleksami, naszą niepewnością siebie? Przez ten dym nie widać, jak dużo jest w nas światła.

Bo możemy to zrobić TERAZ. Powiedzieć sobie, że jesteśmy piękni i możemy wszystko. Tylko właśnie – czy to będzie szczere? A o to w tym wszystkim chodzi, by nie grać, nie udawać. Renee ze wspomnianej komedii udawała inną osobę, niż jest. Takie miałam odczucie, że jej się nie tyle przestawiło, ile nagle po prostu zaczęła udawać. Choć raczej nie o takie wrażenie chodziło twórcom filmu…

Gdy udajemy, gdy wmawiamy sobie, że coś jest inaczej, niż jest – wygląda to trochę tak, jakbyśmy wpychali problem w głębiny podświadomości, ukrywali te wszystkie emocje i… i co, czekamy na wybuch, aż to wszystko stanie się supernową, bo przecież kiedyś trzeba przestać udawać. Nadejdzie taki kulminacyjny punkt, że będziemy zmuszeni się pokochać.

No dobrze, ale co w takim razie możemy zrobić, by szybko poczuć się światłem, miłością, połączyć się z nadduszą, czy po prostu siebie pokochać? Odpowiedź: nic. Na „szybko” to się nie da.

SESJA – I PO KRZYKU?

Azjatka o czarno-rudych włosach do ramion siedzi na krześle, w jasnym, białym pomieszczeniu. Dziewczyna ma na sobie błękitny sweter i otula siebie ramionami.

A może się mylę? Piotr Bracichowicz prowadzi sesje energetyczne [Dotyk Siebie]. Jego zdaniem sprawa z akceptacją jest prosta: – Jak uwolnisz blokady i podczepienia to od razu pojawia się akceptacja, nawet jeżeli twoje ciało nie jest doskonałe.

Blokady to przekonania sprowadzające nas w dół. Podczepienia to – cóż, byty astralne, które lubią się nami żywić i sprawiać ból. Wszystko to komplikuje sytuację i miesza w naszym środku.

Sam proces odblokowywania się może potrwać ze dwie godziny. I po nim następuje wybór – albo pozwalasz, by stare odeszło całkowicie, albo nadal grzęźniesz w tym psychicznym bałaganie. Bo w moim odczuciu cała ta sesja ma doprowadzić do tego, że jesteśmy w stanie wzrastać, stawać się rzeczywiście świadomi bycia buddą / miłością, jak zwał tak zwał. Stanie w miejscu to cofanie się.

Jeśli jednak mi nie wierzysz czy nie stać Cię na sesję Piotrka, to pozostaje Ci wewnętrzna, mozolna i długa praca nad tym, by wybić co do joty te wszystkie kompleksy i inne przeszkody. No, innej opcji po prostu nie ma.

Za to są różne opcje, w jaki sposób to zrobić. Te opcje nazywamy „metodami”, „sposobami” i innymi sztuczkami. Jest ich całe mnóstwo i każda z nich proponuje nam wizualizację, medytację oraz różne inne – bzdety.

Tak, bzdety.

Bo jestem wściekła.

METODY JAK KŁODY

Z daleka widać drzewa, potem trawę, aż wreszcie miejsce, które jest przeznaczone dla kłód - lekko zmoczonych, bo one zdają się być w jakiejś kałuży czy jeziorku. Kłód jest dużo, kilka rzędów

Mam dość tego, że jest 54545634548957895478954789547895378789789 sposobów, a każda plecie mniej więcej to samo. I obiecuje gruszki na wierzbie. A co gorsza – każda na swój sposób wmawia nam, że będziemy LEPSI od siebie w TERAZ. Nie, nie będziemy. Będziemy co najwyżej udawać, że wszystko jest dobrze, że wszystko jest cacy. Owszem, zagramy pewną siebie osobę, co złego w pewności siebie? Ano to, że kiedyś teatr pieprznie. Dokładnie w taki sam sposób, jak się zdarzyło u Renee w „Jestem taka piękna”. Wiara w siebie to nie rola w filmie czy książce, uwierzyć w siebie trzeba naprawdę. I sposoby nam w tym nie pomogą.

A nie pomogą z prostego powodu – jest ich zbyt wiele i niewiele pomagają. Afirmacje? Wizualizacje? A może dwupunkt? Z całym szacunkiem zwłaszcza do tego ostatniego, ale my nie potrzebujemy zmian w sobie. My potrzebujemy poczucia wewnętrznej miłości. A miłość nie stawia warunków, czyli kocha, jeśli mamy tysiąc piegów na twarzy i wyglądamy jak daj na wino. Kocha nawet taką osobę z PTSD, wredną babkę, jaką jest na przykład moja bohaterka „Amalia”. Po prostu kocha.

To do miłości tęsknimy, a nie do zmiany. Miłość nas prowadzi, światło nas prowadzi i układa wszystko dobrze.

MAŁYMI KROKAMI KU MIŁOŚCI

Zbliżenie na szaro-czarne schody. Ba nich widać dwie stopy w butach-adidasach. Prawa noga jest na wyższym stopniu.

Zmiana – dobrze, można się zmienić, ale naturalnie. Jak słoneczna opalenizna nabyta podczas zbierania owoców w ogródku. Niewymuszona.

Ja nie chcę się zmieniać, ja chcę siebie zaakceptować. Swoją otyłość, swoje nieogarnięcie finansowe, nawet swoje niezrozumienie, że ktoś może mnie kochać.

Te sposoby mówią nam „nie bądź sobą”.

Oczywiście… znowu – możesz nie czuć, że mam rację. Tylko mi nie chodzi o terapię dla bordeline, która swoją drogą jest w ich życiu bardzo przydatną rzeczą. Tak właściwie, to wszelkie terapie sprowadzają czy raczej powinny sprowadzać się do jednego – do odkrycia w sobie miłości do siebie samego. Mnie kiedyś prowadziła pani Kaja, której jestem niezmiernie wdzięczna. Podrzuciła odpowiednią dla mnie literaturę i się zaczęło. Owszem, to były metody, owszem, to były inne rzeczy. Ale rzeczy, które pozwoliły mi na siebie spojrzeć lepiej, bardziej tak się ze sobą zaprzyjaźnić, a nie udawać kogoś, kim nie jestem.

Tak samo jak medytacja – nie jest ona zła. Szczerze, polecam buddyjską, oczyszczającą. Ją każdy może stosować bez jakiś wcześniejszych przygotowań. Jej niesamowitą zaletą jest to, że po prostu oczyszcza z głupot. I nawet nie wiesz, w jaki sposób, bo to tak jakby jedna blokada, jedna głupota z Ciebie wychodziła.

I co, przeczę sobie?

BYĆ SOBĄ ZDROWO!

Na białych deskach ułożono zasuszone liście, warzywa w kształcie serca. Po lewej na górze jest widelec, a po prawej, na dole, jest małe sitko.

Wiecie, zdrowy człowiek to taki, któremu można przypisać zaburzenie. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne ma w swoich dokumentach tyle opisów chorób, że jeden psychiatra nie mógł się powstrzymać od dość kąśliwej uwagi: nawet zwyczajne cechy, indywidualne, zaczynają być odbierane jako zaburzenie.

To jak u Stalina było: pokaż mi człowieka, a znajdę chorobę psychiczną.

Nie, nie o to chodzi, byśmy się leczyli z wad całe życie. Raczej o to, byśmy nauczyli się z nimi żyć i je kochać. Myślę też, że czasem po prostu jesteśmy jacy jesteśmy. Pozwólmy sobie krzyczeć w stresie, palić papierosy, być grubym, pozwólmy być sobie nieogarnięci. Ależ – ktoś powie – przecież to wady! Trzeba się nauczyć porządku, trzeba się nauczyć oszczędzania, trzeba to, trzeba tamto… I co? Pstro, co to zmienia? Nasza samoocena jest podminowana, a my czujemy się strasznie ze sobą. A na końcu nie możemy się powstrzymać od powiedzenia: „i chuj”.

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Autorka czterech powieści, właścicielka Begoodart. Spełnia się w pisaniu i rozwija swoje projekty. Ma pozytywne nastawienie do życia.

2 myśli o “Miłości hop-hop, czyli o drodze samoakceptacji nie na skróty
  • Sylwia

    (11 lipca 2018 - 20:59)

    Oj tak…. ja ciągle pracuję nad tym, aby kiedyś szczerze móc siebie zaakceptować. Taką jaka jestem. Ale to mega trudne.
    A co do chorób psychicznych – już to kiedyś czytałam gdzieś i w sumie zgadzam się, każdy z nas ma coś co można by opisać w naukowy sposób i podciągnąć pod chorobę psychiczną 😀

  • Relewantna

    (11 lipca 2018 - 21:13)

    ‚Ja nie chcę się zmieniać, ja chcę siebie zaakceptować.’ – i to jest sedno sprawy. Co to znaczy, że ‚masz się zmienić’? Zawsze, jak słyszę, że mam się zmienić, to też czuję się, jakbym była niewystarczająco dobra i nieważna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.