Dojinshi „Władcy Pierścieni” i „Beyblade”

Dojinshi, komiks rysowany przez fanów danego dzieła. To może być wszystko, zarówno książka, jak i anime. A propos ich, trzy dziewczyny się zebrały i tak oto wydany został ten tomik!

33143330_2090375864310277_2530068116273102848_n

Jak widać, rzecz jest podzielona na dwie części – jedna dotyczy LOTRa, a druga „Beyblade”. Łączy je dwie rzeczy – fanowska produkcja i mangowa kreska.

Zwierciadło Lóthlorien

33143337_2090375800976950_6963357484035604480_n

Zacznę od kreski. Ta jest… wiadomo, mangowa, czarno-biała. Nie jest to świeży produkt, manga została wydana kilka lat temu, więc w porównaniu do nowszej wersji komiksu o piłkarzach kreska wydaje się być jeszcze niedopracowana. Na szczęście, rysunki i tak się ładnie prezentują.

33426446_2090375594310304_5091867257655525376_n

Pewnego dnia Legolas zagląda do lustra i widzi Aragorna, który dość tajemniczo się do niego zwraca. Oczywiście, lustro z przyszłością. Gdy mijają lata i zaczyna się wielka przygoda Frodo, to również zaczyna się spełniać przepowiednia. Czy dojdzie do stosunku między Legolasem a Aragornem?!

33232548_2090375657643631_5465537504125911040_n

Komiks jest świetny pod względem zawartego w nim humoru. Może nie jest zbyt długi, ale w pewnych momentach po prostu musiałam się roześmiać. I te nawiązania do popkultury. No, miód!

33144239_2090375984310265_786546354577997824_n

33170101_2090375880976942_4867065873359175680_n

To są przykładowe strony komiksu, opublikowane za zgodą autorki.

Beyblade

Zupełnie inna kreska, taka bardziej mangowa czy jak to nazwać. Główny bohater, Tyson, postanowił wziąć udział w zawodach kendo. Nie, nie – dziadek go nie namówił. Sprawiła to dziewczyna, która całkiem nieźle sobie radziła. Ich rywalizacja jednak zaczyna przybierać niepokojące barwy…

Tu także mamy do czynienia z krótką historią. Akcja wydawała mi się iść trochę wolniej, niż u naszego LOTRa, ale nadal był to komiks, który przyjemnie się czytało. Nie było aż tak śmiesznie, ale rzecz ma poważniejszy ton – porusza tematykę zazdrości. Co ciekawe, autorka przy wstępnym przedstawieniu postaci przyznała, że w kilku ilustracjach popełniła błąd – w sensie, bohaterowie mają w kadrach obok siebie inne ubrania. Osobiście tego nie zauważyłam, więc niech się tym nie przejmuje.

Podsumowanie

Całość jest przyjemna. Moim zdaniem, jeśli ktoś się chce odmóżdżyć, to jak najbardziej niech wyda pieniądze na ten tomik. Ponieważ jest to dojinshi to rzecz można nabyć u autorek. Za LOTRa odpowiedzialne są Kapitan LPP oraz Vanitachi, a za Beyblade już tylko Meduza. Życzę miłej lektury!

 

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Autorka czterech powieści, właścicielka Begoodart. Spełnia się w pisaniu i rozwija swoje projekty. Ma pozytywne nastawienie do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.