Turnus mija a ja niczyja, czyli opowiadanie Haliny Daszkiewicz „Wici”

Pośrodku stoi mężczyzna, jest w cieniu, nosi okulary i ma podniesioną rękę, jakby chciał machać. Stoi w jakimś przejściu i jego postać się odbija na płycie jakiejś.

Jakiś zastój się zrobił. Turnus mija, a ja niczyja – to z piosenki, a pasuje do mnie jak ulał.

Na siłowni same baby, ale co się dziwić, jak się zapisałam do babskiej, to wszystko przez Aśkę, to ta wiedźma mnie namówiła. Zapłaciłam to chodzę, bo co mam robić. Nie chce mi się tak prawdę mówiąc, ale Aśka mi nie odpuszcza. I co z tego, że chodzę, jak i tak po ćwiczeniach nie jem, a żrę. Z moich diet nici, nie mam zamiaru katować się, nawet dla tak szczytnej idei, jak zdobycie faceta. Trudno – kochanego ciała nigdy nie za wiele.

Olśniło mnie, przecież moje koleżanki mają mężów, a ich mężowie mają kumpli. No, chyba nie wszyscy są żonaci, jacyś wolni też pętają się po tym świecie.

Udzielam się towarzysko, może coś się trafi. Jak na razie to akurat, jak jakiś kumpel jest wolny, to albo pijus, albo bez pracy, albo go żona z chaty wyrzuciła. A ja mam ambicję. Ma być bogaty, albo na stanowisku. Nie spadnę przecież poniżej swoich możliwości. Kiedyś to mnie i dyrektorzy podrywali. No to się udzielam.

Po sąsiadkach tak delikatnie też wici puściłam, że niby chłop by mi się przydał. A bo to remont trzeba zrobić, a to z samochodem by się ktoś przydał. Już czuję jak mi dupę obrabiają. No, ale cel jest słuszny.

Niektóre to i w sklepie chłopa zapoznały, to się rozglądam, ale jak na kimś oko zawieszę, to albo jakaś baba koło niego staje, albo ma obrączkę. Na cmentarzu też się zapoznały, to odwiedzam coraz częściej groby. Prędzej zarwę pijanego grabarza, niż faceta na stanowisku. Zresztą, teraz to i grabarze jacyś przystojni, młodzi.

Trudno. Coś trzeba zmienić, ale co…

Oblatam znajomych, wreszcie mam ich sporo.

Co za towarzystwo, chyba do trumny się już szykują. Nikt się towarzysko nie udziela. Gdzie te przyjęcia ostrym kacem zakańczane, gdzie balety do rana. Zdziadzieli wszyscy, czy co? Nie ma z kim pogadać, same emeryty. Raptem nikt wolnego kumpla nie ma.

Dziadostwo, ale ja im jeszcze pokażę.


Zapraszamy do pozostałych opowiadań p. Haliny.

Post Author: Halina Daszkiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.