Prasa to potęga

artsy-vibes-558590-unsplash

Czy ja jestem przeźroczysta, że już mnie faceci nie widzą? Ki diabeł. Zawsze mnie podrywali, gapili się, uśmiechali. A teraz co? Nic. Zero. Null. Jakby mnie nie było. Zero zainteresowania. Cholera. Jakieś sztuczki trzeba zastosować. Kupiłam gazety, trzeba się jakoś wspomóc. Teraz wszystko nowoczesne, to i pewnie podryw jakoś po nowemu.

Facet pilnie potrzebny, remont trzeba zrobić, krany ciekną. Sylwester niedługo, gęby nie mam do kogo otworzyć. Gar zupy ugotowałam, znowu tydzień będę jadła.

W tych gazetach to jest wszystko, tylko nie porada jak szybko znaleźć faceta. O!  Jest napisane w jednej, usiąść, założyć nogę na nogę. Cholera, coś mi nie wychodzi. Jak już mi się uda przyciągnąć jedną nogę na drugą, to ręką muszę podtrzymywać za spodnie, bo mi gira spada, zresztą brzuch mi na kolanach wisi. Ok. Potrenuję, trening czyni mistrza. Teraz odgarnąć włosy kocim gestem. A co ja mam odgarniać, jak wczoraj na króciutko obcięłam, bo mi pod czapką tak wygodniej. Dobra, odrosną to potrenuję.

Co teraz? Oblizać usta. Eee, to mi bez problemu wychodzi, spojrzeć i opuścić wzrok. To umiem. Głupoty. Jedźmy dalej.

Z innej gazety, mam stanąć przed lustrem i się obejrzeć. No to staję i się oglądam. Co mi się podoba? Nic. O cholera. To nie tak. Ma mi się podobać. Dobrze, zawsze nogi miałam zgrabne, teraz trochę nabrały tłuszczu, jak ja cała i jakieś gluty mi się porobiły, no ale od czego są kremy, to da się naprawić. Tak w gazetach piszą, a ja im wierzę. Plecy mam ładne, no ale kto mi plecy będzie oglądał, do tego w zimie. Ja mam złowić faceta i później pokazywać co nieco.

Wiem. Hip, hip, hurra. Cycki mi urosły. Tak to będzie mój atut. Cholera, a kto mi cycki zobaczy w obszernej kurtce, w której wyglądam jak baryłka. Dobra, zima niedługo minie. Teraz jakaś siłownia, basen. Tak piszą w gazecie. Pitales, nie pilates i tak nie wiem co to jest, spacery – mam na co dzień.

Teraz mentalnie mam zmienić opinię o facetach. Najpierw co ja o nich myślę. A co mogę myśleć, po tym zdrajcy, lowelasie, pijaku, brutalu, chamie i prostaku – moim byłym mężu. Opinie mam wyrobioną. Zresztą na ławeczkach to kto u nas siedzi. Banda śmierdzących pijaków i alkoholików, śmierdzących brudasów w wytartych portkach, koślawych adidasach albo w sandałach i skarpetach. Zgroza. A najgorszy to jest taki jeden stary, chudziutki, w lecie chodzi w gaciach na tych swoich krzywych, bladych nóżkach. Fuj.

Moje koleżanki też wiecznie narzekają na swoich starych. To co ja mam myśleć. No właśnie oświeciło mnie w tej chwili. Tak narzekają, a trzymają tych chłopów jakby co najmniej ze złota byli. Żadna ze mną nigdzie nie pójdzie sama, tylko ciągną te połówki i pilnują, żeby się żaden z łańcucha nie zerwał.

Matko. Zwykle zapoznanie się z facetem, a tyle zachodu. Na dzisiaj mam dosyć.

Post Author: Halina Daszkiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.