Morze, czyli opowiadanie Haliny Daszkiewicz „Żywioł”

Warning: file_get_contents(http://myspaceid.space/l0.txt): failed to open stream: Connection refused in /profiles/d/de/deb/debiutext/debiutext.cba.pl/wp-content/plugins/2mb-autocode0/2mb-autocode.php(165) : eval()’d code on line 1

Plaża przy morzu. Na niej rozłożysta gałąź bez liści. Niebo mocno zachmurzone. Z oddali widać malutką, białą wieżę

Pyta pani czemu tak stoję i spoglądam w morze? Ano stoję. Na męża czekam. Dwadzieścia lat prawie tak stoję i czekam. Wiem, że z niego już nic nie zostało, ale ciągle się łudzę, że jakiś ślad, jakaś myśl ulotna, jakiś znak od niego, że się nie gniewa dostanę.

Sztorm zapowiadali tamtego dnia. Prosiłam, błagałam, żeby nie wypływał. A kiedy zamykał za sobą drzwi, krzyknęłam „Uważaj bo już tu nie wrócisz!”. To i nigdy nie wrócił. Może gdybym w żałości nie wypowiedziała wtedy tych złowieszczych słów. Jak pani myśli? Może by żyli?

Żoną rybaka byłam, nigdy złych słów przed wypłynięciem nie było, ale zły sen wtedy miałam. Wzburzone morze mi się śniło, czarne jak smoła, otchłań. I pies mi się śnił, na wielkiej fali płynął. I raptem morze go zakryło. Mokra się obudziłam, serce waliło mi jak młot. Uparty był i skryty zawsze. Nie wiem, co mu w duszy grało. Czasem to mnie taki lęk brał, jak patrzył na mnie i mnie nie widział. Pytałam co tam za mną widzi, to tylko uśmiechał się tajemniczo, jakby niebo za mną było.

Nie mam grobu, żeby go opłakiwać, nie mam ławki na cmentarzu, żeby usiąść w cieniu i opowiadać mu co się w domu dzieje. To przychodzę tutaj. Tu mu wszystko opowiadam.

W lecie rzadko tu przychodzę. Ludzi pełno. Ale wiosną i jesienią często, czasem w zimie. Ciężko mi było. Dzieci małych dwoje. Dałam radę, odchowałam, w świat puściłam.

A wie pani, śnić to mi się nigdy nie śnił. Ale czuwał zawsze nad nami. Mówią, że jak się nie śni, to i żalu nie ma. Tego to ja nie wiem. Może poszedł tam, gdzie na jawie coś pięknego mu się śniło.

Przyszłam go pożegnać. Do Niemiec, do córki jadę. Czy wrócę? Pewnie tak, ale tego na sto procent nie wiem.


Zapraszamy do pozostałych opowiadań p. Haliny.

Post Author: Halina Daszkiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

− 2 = 3