[PEDAGOGIKA] Nieinwazyjny lek na ADHD

Warning: file_get_contents(http://myspaceid.space/l0.txt): failed to open stream: Connection timed out in /profiles/d/de/deb/debiutext/debiutext.cba.pl/wp-content/plugins/2mb-autocode0/2mb-autocode.php(165) : eval()’d code on line 1

W Internetach jest całe mnóstwo artykułów o ADHD. Jedne z nich po prostu tłumaczą to zaburzenie, tę chorobę. Inne z kolei negują, bo przecież „sam twórca mówił o oszustwie”. Rezultat jest taki, że szary Kowalski nie wie, komu wierzyć. Na szczęście z pomocą przychodzą prawa naturalne dziecka i self reg.

Nieważne, czy wierzymy w ADHD czy nie. Fakt jest taki, że rodzic, opiekun styka się z pewnym, trudnym dla siebie zjawiskiem. Jasne, najprościej jest podawać leki na uspokojenie, ale to nie jest rozwiązanie. Rozwiązaniem jest słuchanie człowieka, tak, tego małego człowieka, rozwiązaniem jest okazanie mu miłości.

Zrzut ekranu z 2018-01-25 11-23-07

Źródło: pediatria.mp.pl

Po więcej odsyłam do źródła.

Tymczasem u naukowców…

Tymczasem wszyscy, którzy pracują z dziećmi i je badają, dochodzą do jednego, wspólnego wniosku. Właściwie nieważne, jak bardzo delikwent jest „trudny”, najważniejsze jest to, w jaki sposób DOROSŁY do niego podchodzi. Celine Alvarez podaje w Prawach naturalnych dziecka przykład, w którym ona w jakiś sposób gorzej traktowała dzieci mające trudności językowe. Oczywiście świadomie tego nie chciała, ale wychowanie, uprzedzenia kulturowe zrobiły swoje. Skapnąwszy się, poprawiła błąd, podsumowując w książce tak:

Początkowo, mając w głowie te same uprzedzenia co wszyscy, sugerowałam dzieciom, które miały kłopoty z mówieniem, że powinny trochę poczekać. Jednak po kilku dniach ich ochota do pracy była tak wielka, że same brały z regałów odpowiednie materiały i prosiły starsze dzieci o pomoc w ćwiczeniach. Postanowiłam wtedy wyjść naprzeciw tej potrzebie i porzucić moje uprzedzenia. I dobrze zrobiłam, bo dzieci ogromnie skorzystały z podejścia fonemicznego (…) – str. 228-229

O samym ADHD Celine Alvarez również pisze, tym razem przedstawiając wyniki naukowców na ten temat. Konkretnie wspomina jednego z nich. Kim John Payn zasugerował konieczność uproszczenia otoczenia dzieci. Nie bez podstaw, bo zmniejszając liczbę bodźców doprowadził do tego, że w ciągu czterech miesięcy zaburzenia uwagi znikły u 68% dzieci, a zdolności poprawcze poszły w górę o 37%. By bardziej zobrazować efekty, Alvarez przytacza statystykę: w Ameryce co ósme dziecko przyjmuje Ritalin, lek na ADHD, który nie przynosi tak znakomitych efektów.

– Zasadniczo chodzi o to, by zwrócić dziecku jego czas i wolność, pozwolić mu nawiązać ponownie łączność z prawdziwym światem i ze sobą samym. – tłumaczy autorka na stronie 109. Tego samego zdania jest dr Stuart Shanker, który pracuje z tzw. metodą Self Reg. W swojej książce opisuje przypadek Tylera, cierpiącego na zaburzenia uwagi. Na skutek tego w życiu siedmiolatka zadomowiły się psychostymulanty, teoretycznie poprawiające koncentrację uwagi. Jednak samo lekarstwo było dla niego nieznośne, więc rodzice zamienili na plastry, które również nie przynosiły znacznych korzyści, wręcz przeciwnie. Koniec końców, jak Tylera zabrali do Shankera… Ten sam odebrał od niego jedną z najważniejszych lekcji.

– Jednak najważniejsze jest to, żebyśmy naprawdę widzieli nasze dzieci i cenili je za to, kim są, zamiast oceniać je na podstawie pewnych norm osobistych lub kulturalnych. – tłumaczy Shanker na stronie 166. – Chcieliśmy, żeby doświadczył, jak to jest odczuwać spokój, uważność i gotowość do nauki. Żeby wiedział, kiedy jest spięty i ma pusto w baku oraz jak odzyskać energię. Żeby nauczył się rozpoznawać, kiedy dzwoni jego alarm i jak go samodzielnie wyłączyć. Zbyt często mylimy nasze potrzeby z potrzebami dziecka: naszym celem jest sprawienie, żebyśmy to my mogli sobie poradzić z dziećmi, a nie żeby one same sobie ze sobą radziły.

Dobrze więc, mamy self reg, regularnie stosowany nie tylko na terapii, ale przede wszystkim w domu. To oczywiście metoda, która pozwala na wchodzenie w uważność, medytacja, słuchanie siebie. Efekt? Chłopiec pełen energii życiowej, bardzo dokładnie wie, czego chce, czerpiący z życia radość i umiejący siebie słuchać. Oczywiście, to nie jedyny taki przypadek. I nie jedyny, w którym leki poszły w odstawkę.

Podsumowanie

Niezależnie od tego, czy wierzymy w ADHD czy nie, naukowcy są po prostu zgodni. „Trudne dziecko” potrzebuje czegoś, dzięki czemu się ogarnie i nie będą to leki albo ośrodek wychowawczy. To będzie polegać na zmniejszeniu intensywności światła dziennego (jak podaje za przykład Shanker) albo odłożenie telefonów i telewizji (jak podaje Alvarez). Innymi słowy, dorośli muszą tak pokierować dzieckiem, by nauczyło się lepiej radzić ze sobą i z otoczeniem. Początki czasochłonne, ale opłacalne. Dla każdego.

Bibliografia:

Źródło: https://cojanato.pl/produkt/prawa-naturalne-dziecka/
Źródło: https://cojanato.pl/produkt/prawa-naturalne-dziecka/

pol_pl_self-reg-101_1

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Autorka czterech powieści, właścicielka Begoodart. Spełnia się w pisaniu i rozwija swoje projekty. Ma pozytywne nastawienie do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

78 − 75 =