Kredą po psychice, czyli „Kredziarz” C. J. Tudor – recenzja przedpremierowa

Warning: file_get_contents(http://myspaceid.space/l0.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found
in /profiles/d/de/deb/debiutext/debiutext.cba.pl/wp-content/plugins/2mb-autocode0/2mb-autocode.php(165) : eval()’d code on line 1
kredziarz okładka

Powieść debiutancka. Autorce C. J. Tudor „Kredziarz” wyszedł całkiem zgrabnie, bo jest chwalony zarówno w Polsce, jak i za granicą. Nie dziwota – pierwsza książka i tekst dość dobry. Jednak nie na tyle dobry, by nie wzbudzać skojarzeń z „TO” Stephena Kinga.

Ja sobie odpuszczę to porównanie, bo „TO” mistrza horrorów nie wpadło jeszcze w moje łapki. Za to „Kredziarz” tak i wzbudził nadzieję na dobry, mocny kryminał. Czy pani Tudor udało się spełnić te oczekiwania?

I tak, i nie.

Otrzymujemy paczkę przyjaciół – Eddiego, Gava, Hoppinsa, Nicky i Metala. Mają po 12 lat i żyją w spokojnym, dość leniwym miasteczku Anderbury. W tym czasie przez to miejsce przechodzi fala tragedii – nie tylko zdarzeń losowych. Morderstwo, które zostało niewyjaśnione i którego historia powraca w roku 2016, by zburzyć spokój bohaterów…

Czytelnik powoli układa puzzle z 1986 i 2016, bo narracja jest prowadzona naprzemiennie. Autorka daje niezłego kopa, tworząc iluzje na granicy horroru. Trzeba przyznać, że taki zabieg dość mocno trzyma czytelnika przy treści. A smak rośnie, bo wyglądało na to, przynajmniej przez jakiś czas, że pani Tudor ma ochotę pobawić się z czytelnikiem w kotka i myszkę. I to na zasadzie gry psychologicznej a’la „I nie było już nikogo” Agathy Christie! Tak, taak, TAAAK!!! TO JEST WŁAŚNIEEEE –

No właśnie nie.

Mniej więcej druga połowa książki i uchodzi z nas całe napięcie, tak pieczołowicie budowane od pierwszych stron. Stało się coś, co trudno wyjaśnić. Nie czułam tej ekscytacji „kto jest zabójcą?!”, nie miałam ochoty włazić w łamigłówkę, gdzieś klimat uleciał. Czytałam, bo chciałam poznać ostateczne losy Eddiego. I nie przeszkadzała mi doza pewnej przewidywalności, bo Tudor ma lekkie pióro. Zamiast więc leżeć podekscytowana, z bijącym sercem, czytałam historię dla samego czytania. Bo to jest książka, którą warto skończyć.

Tak, warto poznać całą historię paczki.

To nie znaczy, że zakończenie było wolne od wad. Wręcz przeciwnie, bo – jakoś zbyt wcześnie dostajemy odpowiedź na KTO JEST MORDERCĄ, trochę tak bez ładu i składu. Zabrakło tego czegoś, co było elementem „Mordercy bez twarzy” Henninga Mankella. Takiego prztyczka w nos, kompletnej niespodzianki.

Jak się teraz zastanawiam, to Eddie jest zbudowany całkiem fajnie. Szkoda, że autorka nie pokusiła się o dłuższą schizę, jaką postać w pewnym momencie miała. Pozostałe postaci, z wyjątkiem czarnego charakteru, też są zbudowane wiarygodnie. W przypadku „złego osobnika” niestety mamy do czynienia z płaskim bohaterem. Wydaje się, że on robi złe rzeczy i tylko takie, koniec, kropka.

Czy polecam sięgnąć po „Kredziarza” C. J. Tudor?

Odpowiedź – tak. Dobry debiut zawsze warto obczaić.

26907225_1915110375470807_919967294356832672_n

Tytuł: Kredziarz
Autor: C. J. Tudor
Wydawnictwo: Czarna Owca
ISBN: 978-83-8015-676-0
Data wydania: 2018
Liczba stron: 384
Cena: od 26 zł
Ocena: 4/6

W mrocznych zakamarkach ludzkiego umysłu kryją się najbardziej fascynujące koszmary i tajemnice.

Rok 1986. Eddie i jego przyjaciele dorastają w sennym angielskim miasteczku. Spędzają czas, jeżdżąc na rowerach i szukając wrażeń. Porozumiewają się kodem: rysowanymi kredą ludzikami. Pewnego dnia jeden tajemniczy znak prowadzi ich do ludzkich zwłok. Od tej chwili wszystko zmienia się w ich życiu.

Trzydzieści lat później Eddie i jego przyjaciele dostają listy z wiadomością napisaną tajemniczym kodem z dawnych lat. Uważają, że to żart do momentu, gdy jeden z nich nie ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Do Eddiego dociera, że jedyną drogą do ocalenia siebie przed podobnym losem jest próba zrozumienia, co tak naprawdę stało się przed laty.

Kredziarz to najlepszy rodzaj suspense’u, w którym teraźniejszość doskonale współgra z reminiscencją, każda postać jest wyraźnie zarysowana i interesująca, żadna z zagadek nie pozostawia w czytelniku niedosytu, a zwroty akcji zaskoczą nawet najbardziej doświadczonego czytelnika.

„Niesamowicie hipnotyzująca książka. Kredziarz jest senną powieścią, pełną koszmarów. Niespokojną i nie dajcą spokoju, naznaczoną cieniem i światłem. Fabuła przyspieszy twoje tętno i zamrozi krew. Narodziła się moczna gwiazda“.

—A.J. Finn, autor powieści The Woman in the Window

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Autorka czterech powieści, właścicielka Begoodart. Spełnia się w pisaniu i rozwija swoje projekty. Ma pozytywne nastawienie do życia.

1 thought on “Kredą po psychice, czyli „Kredziarz” C. J. Tudor – recenzja przedpremierowa

    eska

    (29 stycznia 2018 - 14:31)

    Zgadzam się, kreacja bohaterów to niewątpliwie jedna z głównych zalet tej książki 😀 Czytało się bardzo przyjemnie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

27 − 17 =