Nie taki komornik mroczny, jak go malują, czyli Komornik: Kant, Michał Gołkowski

Na ostatnią część trylogii „Komornika” Michała Gołkowskiego czekałam z zapartym tchem. „Rewers” wciągnął mnie na całego, bo treść nie ograniczała się do samych przygód. Było w tym coś jeszcze, ten klimat mroku, jaki ogarnia świat postapokaliptyczny. Gdy w końcu „Komornik: kant” trafił w moje łapki, cieszyłam się jak dziecko…

Niestety, radość szybko mi przeszła. To nadal był świat po zagładzie, ale zabrakło już tego elementu zaskoczenia. I owszem, „Rewers” to drugi tom, ale od niego zaczęłam przygodę z tym światem. Tak czy inaczej, w „Kancie” dowiadujemy się, że dziecko dodaje nadziei bez względu na płeć… i tak właśnie zabiedzony, beznadziejny świat chce zawalczyć o swój byt jeszcze raz. Czy im się uda wygrać?

komornik-tom-3-kant-b-iext51392834

Co znajdziemy w powieści? Jest dużo akcji – ale to domena książek przygodowych. Bohater nie lęka się walczyć o swoje i mimo że jego sytuacja wygląda na straconą, wciąż próbuje przetrwać. Dowiemy się też tego, dlaczego aniołowie tak potraktowali Ziemię, jak potraktowali.

Czego nie znajdziemy? Nie znajdziemy tego klimatu, który tak mi przypadł do gustu w drugiej części. Autor nie cacka się z psychologizmami, więc nie obczaimy analizy charakterów postaci.

„Komornik: kant” to kolejna fantasy, którą dobrze się czyta. To znaczy na tyle dobrze, by ją dokończyć. Bo to, niestety, nie jest żadna rewelacja. Jakbyśmy przejechali palcami po półce ze współczesną polską fantastyką, to byśmy się zorientowali, że Gołkowski nie napisał jakiegoś bardzo oryginalnego dzieła. Tak szczerze, to fabuła nieustannie kojarzyła mi się z „Panem Lodowego Ogrodu” Grzędowicza. Przypadek? Nie sądzę.

Tak, zawiodłam się na lekturze. Z drugiej strony – mogło być gorzej. Jeśli ktoś lubi fantasy przygodowe, pełne walk, to tu właśnie dostanie to!

Tytuł: Komornik: kant
Autor: Michał Gołkowski
Wydawnictwo: Fabryka Słów
ISBN:978-83-7964-283-0
Data wydania: 2017
Liczba stron: 504
Cena: 30,00 zł
Ocena: 3+/6

Wypełniło się Proroctwo. Teraz pozostaje tylko jeden, ostatni akord.

Oto nadchodzi dzień Pana, okrutny, pełen srogości i płonącego gniewu, aby obrócić ziemię w pustynię, a grzeszników z niej wytępić.

Księga Izajasza 13:9, Psalm 86, Dzieje Apostolskie 9

 

Świat musi spłonąć.

Ale jeszcze można pokazać pazur.

Jeszcze można przetrącić skrzydełka tym zasranym cherubinkom.

Jeszcze skundlona ludzkość do końca nie sczezła.

Jak by tak zebrać wszystkich, nawet największych wypierdków, szaleńców, emerytowanych gladiatorów i najmroczniejsze bestie rewersu, to może uda się zasadzić skrzydlatym siarczystego kopa i zgasić świętoszkowate uśmieszki na gładkich gębach.

Do boju ludzie, a ci z góry mogą nam naskoczyć na kant!

 

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Autorka czterech powieści, właścicielka Begoodart. Spełnia się w pisaniu i rozwija swoje projekty. Ma pozytywne nastawienie do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.