MLP: The Movie – bardzo fajna pasteloza

Ktoś, kto nie oglądał sezonów My Little Pony: Friendship is Magic może się zdziwić przy kinówce. Dlaczego? Pomimo wszechobecnej pastelozy, jeszcze bardziej uwidocznionej w filmie niż w serii telewizyjnej, fabuła jest dość poważna. Tym, którzy taki klimat krytykują, polecam sobie przypomnieć pierwsze odcinki MLP z lat osiemdziesiątych. Też było mroczno.

MLP_The_Movie_Mane_Six_and_Spike_desktop_wallpaper

Przejdźmy jednak do rzeczy. MLP: The Movie to bardzo dobry film animowany z docelową grupą widzów: małe dziewczynki. Tak, wiem, bronies i pegasus, ale jednak byłam jedyną dorosłą osobą oprócz rodziców na seansie. Co prawda większość broniaków poszła w dniu premiery, ale mniejsza.

Wracając do Twilight i jej przyjaciół.

W Equestrii szykuje się Festiwal Przyjaźni, więc nasza księżniczka przyjaźni panikuje i się denerwuje, czy wszystko wyjdzie. Przyjaciółki ją pocieszają. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie Storm King. Ten zdecydował się na zawładnięcie krainą kucyków…

Całość to liczne przygody Twilight i ekipy, nie zabraknie piosenek, które mają moc. Na przykład ta:

Powiem szczerze: byłam zachwycona! Przed filmem miałam obawy czy animacja będzie na takim poziomie, na którym powinna być. Chodzi mi o to, że pierwsze sezony, choć miały najprostsze morały, to obfitowały w największe chyba przygody. Tutaj mamy mnóstwo wydarzeń, ale również i poziom, na którym obecnie seria MLP: FIM się zatrzymała w kwestii rozwoju wewnętrznego. Seria oczywiście staje się coraz dojrzalsza, a 99 minut jest idealne, by to wszystko harmonijnie ułożyć.

Nie brakuje odniesień do fandomu, ale fandom jest przyzwyczajony do puszczania oczka. Oprócz tego twórcy postanowili umieścić w filmie żarciki w stylu „są chore na pastelozę”, to było dobre. Więcej nie zdradzę, bo im mniej spojlerów, tym lepiej.

Dlaczego warto iść na MLP: The Movie?

maxresdefault (3)

Dużo się dzieje, praktycznie nie ma szans na nudę. No chyba, że ktoś nie lubi piosenek. Ponieważ polski dubbing jest jednym z najlepszych, nie ma się do czego przyczepić. Generalnie nawet w pewnym momencie się wzruszyłam… Jest jednak drobne niedociągnięcie, jeśli chodzi o tłumaczenie: brak napisów przy angielskich piosenkach. To jest akurat w serii ważne, no ale widocznie uznano, że napisy dla dzieci nie przystoją…

Szczerze mówiąc, uważam, że ktoś, kto decyduje się obejrzeć ten film poza kinem wiele traci, przede wszystkim przez dźwięk. W kinie są bardzo dobrej jakości głośniki i dlatego różnica w piosence, którą dałam wcześniej jest bardzo widoczna. W kinie ta piosenka, co by nie mówić, ma prawdziwą MOC, czuć po prostu tę siłę. Natomiast jak puszcza się teledysk to po prostu jest sobie pioseneczka do słuchania…

MLP to dobra zabawa i dla małych – bo kolorowo, piosenek jest dużo, wydarzeń jest dużo; i dla dorosłych – bo gdzieś tam, między wierszami, da się dostrzec coś głębszego, coś ciekawego.

No to życzę miłego seansu!

Tytuł: My Little Pony: The Movie
Reżyseria: Jayson Thiessen
Scenariusz: Meghan McCarthy, Rita Hsiao, Michael Vogel
Muzyka: różni wykonawcy
Gatunek: przygodowy, dla dzieci
Produkcja: Kanada, USA
Premiera: 06.10.2017
Ocena: 5+/6

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Autorka czterech powieści, właścicielka Begoodart. Spełnia się w pisaniu i rozwija swoje projekty. Ma pozytywne nastawienie do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.