Opolskie Debiuty dawniej i dziś – garść przemyśleń

54. Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu z opóźnieniem i w nieco innej obsadzie niż pierwotnie zakładano (zabrakło między innymi Kayah, Kasi Kowalskiej i Andrzeja Piasecznego), ale jednak się odbył. Za nami trzy dni koncertów i dobrej zabawy. Były jubileusze, zaskakujące duety oraz nagrody specjalne. Jak co roku mieliśmy okazję obejrzeć koncert Premier, w którym wszystkie statuetki (Nagroda im. Karola Musioła oraz wyróżnienia przyznawane przez Zaiks za najlepszy tekst i kompozycję) otrzymała Katarzyna Cerekwicka i jej piosenka Bez Ciebie.

Na koniec pierwszego dnia festiwalu publiczność zgromadzona w opolskim amfiteatrze oraz widzowie przed telewizorami mogli podziwiać młodych wokalistów, uczestników konkursu Debiutów. Rywalizowali oni o Karolinkę nagrodę im. Anny Jantar. Uznanie jury zyskała grupa MOA dzięki kompozycji Ile udźwignie niebo, natomiast nagrodę słuchaczy Radia Opole oraz telewidzów głosujących za pomocą smsów zdobył zespół Ogień z piosenką Mary Jane.

Warto na chwilę zatrzymać się przy koncercie Debiutów właśnie, bo choć jego idea pozostała taka sama, to jednak kilka rzeczy się zmieniło, a mianowicie: ilość uczestników, repertuar, sposób eliminacji i cała oprawa koncertu.

MOA

Fot. materiały prasowe

Uczestnicy

Trzeba przyznać, że w tej sferze było naprawdę sporo przetasowań. Osoby występujące w tym konkursie kiedyś, a dziś to dwa różne światy. W pierwszych edycjach koncertu byli to, można by rzec, prawdziwi debiutanci. Osoby, dla których występ na deskach opolskiego amfiteatru rzeczywiście był furtką do kariery, szansą na sukces. Czy ją wykorzystali? To temat rzeka. Od kilku lat o symboliczną statuetkę walczą w większości osoby, które nie są całkowicie anonimowe. Pojawiają się soliści, solistki i zespoły kojarzone z udziałem w takim czy innym talent show. Nigdy nie stawały tam sceniczne żółtodzioby, ale teraz włączając koncert debiutów słuchamy osób posiadających doświadczenie, wykształcenie muzyczne, a także mniejszy bądź większy dorobek. To pierwsza różnica. Czy na plus? Moim zdaniem tak, ponieważ gwarantuje to wysoki poziom wokalny i artystyczny. Ale… znajdą się też sceptycy i malkontenci twierdzący, że ci „starzy wyjadacze”, mający na koncie dziesiątki koncertów, występy w chórkach czy innych projektach, nie powinni startować w tym konkursie, bo zabierają miejsce innym. Jakie jest Wasze zdanie?

Repertuar

Przez wiele lat debiutanci byli „skazani” na śpiewanie coverów. Mogli co prawda zmienić aranżację czy zrealizować własny pomysł na występ, ale prezentowali utwory innych artystów tzw. opolskie szlagiery. Mierzyli się z twórczością Budki Suflera, Czerwonych Gitar, Skaldów, Maryli Rodowicz czy Czesława Niemena. Dopiero od 2015 roku młodzi artyści mogą zaśpiewać coś co sami stworzyli. My, widzowie długo na to czekaliśmy, ale było warto. Są to kompozycję na wysokim poziomie zarówno w warstwie tekstowej jak i muzycznej. Kilka z nich ma zadatki na to by stać się przebojami, a inne są dalekie od tak zwanego mainstreamu. Dlatego rozgłośnie radiowe, zwłaszcza te komercyjne, nie dają im szans.

Laureaci i ich muzyczne drogi

Zdobycie nagrody imienia Anny Jantar to dla każdego muzyka prestiż, bo przecież Opole miało, ma i zawsze będzie miało swoją renomę, a występujący tam artyści mogą liczyć na szacunek publiczności. Ale czy za statuetką idzie coś więcej niż chwilowy występ, który można wpisać do artystycznego CV? To już zależy od samego zainteresowanego i jego determinacji. Może być to tylko miły epizod albo początek wieloletniej podróży, która wiedzie przez najróżniejsze sceny.

Jeśli przywołamy w pamięci listę wyróżnionych w poprzednich latach zauważymy, że jednym się udało i są na scenie od wielu lat, drudzy przepadli lub poszli swoją drogą zostawiając za sobą perspektywę wydania hitu jednego sezonu, a jeszcze inni jak Jerzy Grzechnik i Natalia Krakowiak (laureaci z 2008 i 2009 roku) swoją przyszłość związali z teatrami muzycznymi. Opolską „Karolinkę” na półce z nagrodami postawili kiedyś: Mieczysław Szcześniak, Katarzyna Skrzynecka, Justyna Steczkowska, Dominika Kurdziel, Kaja Paschalska, Bracia czy była wokalistka zespołu Varius Manx Anna Józefina Lubieniecka. Debiuty wygrywali też Natalia Sikora, Mateusz Ziółko i Justyna Panfilewicz. Cała trójka prężnie działa, choć nie wszyscy z takim samym natężeniem. Swoje robi też zeszłoroczna zwyciężczyni. Daria Zawiałow ma na koncie płytę A kysz.

Muzyczny support

Uczciwie mówiąc, różnie bywa z promowaniem nie tylko zwycięzców, ale też innych uczestników Debiutów. Tam wszyscy pokazują się z dobrej strony. Niejednokrotnie wielu tych młodych ludzi śpiewa lepiej od kilku wokalistek, które każdego dnia słyszmy w radiu. Niestety nie mogą wypłynąć na szerokie wody. Na takiej imprezie jak Festiwal Polskiej Piosenki spotyka się całe środowisko muzyczne. Gdzieś na widowni na pewno są menadżerowie, przedstawiciele wytwórni płytowych, autorzy tekstów czy kompozytorzy. Szkoda, że nic z tego nie wynika dla młodych wokalistów. Jeśli nie zdobywają żadnej nagrody, muszą radzić sobie sami – nikt ich nie wspiera, nie promuje a szkoda. Bo zasługują na to, by wydawać płyty, pokazywać się szerszej publiczności częściej niż podczas festiwalu i kilku innych koncertów organizowanych przez TVP. Pozostaje mieć nadzieję, że ci utalentowani muzycy nie zmarnują szansy jaką dał im występ w tym wyjątkowym dla polskiej muzyki miejscu. Mimo, że tylko jeden, to może przełomowy? Tego im życzmy.

Podsumowanie

Pomimo sporego zamieszania tj. zmiany terminów oraz rezygnacji wielu artystów, którzy mają za sobą udany rok i, na których opolska publiczność na pewno bardzo liczyła (Ania Dąbrowska, Hey, Michał Szpak czy Grzegorz Hyży) festiwal jest już historią. Można by dyskutować o werdyktach, poziomie niektórych artystów i organizacji, ale jedno jest pewne. Debiuty były jednym z bardziej magicznych momentów. Koncertów, które się zapamięta nie ze względu na stylizacje czy fryzury, ale na poziom wokalny artystów. Tu liczyła się przede wszystkim muzyka, to ona wygrała. Jaka była? Różna. Nostalgiczna, dynamiczna, nie zawsze komercyjna. Puenta? Jury doceniło utwór, który jest dość niszowy, a publiczność nagrodziła kompozycję z zadatkami na przebój. Teraz pozostaje nam uważnie śledzić losy artystów czekając na ich płyty, koncerty i na kolejne festiwalowe emocje, w które miejmy nadzieję już nigdy nie wmiesza się polityka.

Oto moje refleksje, a jakie są Wasze? Za którego debiutanta trzymaliście kciuki najmocniej? Czy był występ, który jakoś szczególnie Was poruszył/zaskoczył? Jak oceniacie postawę prowadzących Sylwii Dekiert i Rafała Szatana?

AG.

Post Author: Anna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.