Z pamiętnika tłuścioszka

Warning: file_get_contents(http://myspaceid.space/l0.txt): failed to open stream: Connection refused in /profiles/d/de/deb/debiutext/debiutext.cba.pl/wp-content/plugins/2mb-autocode0/2mb-autocode.php(165) : eval()’d code on line 1

22118970_10210223912216173_1965912521_n

Jestem boska niczym Chodakowska. Różnica między nami polega na tym, że Ewa nosi ubrania w ciut mniejszym rozmiarze.
Mijani przeze mnie każdego dnia na ulicy ludzie, widzą mnie, jako tonę tłuszczu… albo kościotrupa obrośniętego tonami smalcu, margaryny Ramy, Kasi i Palmy z Murzynkiem.
Większość z nich zastanawia się zapewne, czy na śniadanie zjadam prosię, na obiad całą krowę a na kolację całe stado baranów i owiec…
Niestety, myślę sobie, że tajemnica mojego codziennego menu mogłaby ich rozczarować. Nie jadam nic z rzeczy, które przyprawiają dietetyków o ból głowy i kurwicę. Nie stołuję się również w fast foodach, nie zapijam się litrami coli i innych kolorowych cukrowych napojów. Alkohol degustuje sporadycznie – szkoda, może życie byłoby znośniejsze???
Jadam regularnie pięć posiłków dziennie. Wypijam mineralną litrami i… bliżej mi do pań z rubensowskich malowideł aniżeli modelek z wybiegu.
A jeszcze nie tak dawno byłam wątłym szczypiorkiem, ledwo dobijającym do 50 kg. Długie nogi, długie rączki. Pokraczny pajączek to Ja.
Te czasy już nie wrócą, bo i po co? Skoro z pokracznego pajączka stworzyła mnie natura na muzę wprost z epoki Rubensa… Brawo! Naturo jesteś wspaniała.
Idę ulicą, jak Godzilla powoli i słychać tylko jak moje ważące kilka ton nogi, miażdżą kostkę brukową…
a czy też kiedyś siągnąłeś bruku albo za bruk, aby rzucić w kogoś kto Cię wkurza?
Jak mnie wkurza, jak ludzie patrzą na mnie przez pryzmat nadbagażowych kilogramów. I myślą sobie. Trza było niewpierdalać po północy, to byś tak prosiaczku nie wyglądała…
Szkoda, że idąc ulicą nie wyświetlają się nad nami napisy z naszymi chorobami ….np. Zaburzenia metaboliczne, przewlekła niewydolność nerek, choroby tarczycy, choroby skóry, cukrzyca itp….
Nadbagaż moich dodatkowych kilogramów to .. dwie choroby autoimmulogiczne i kilka ton lekarstw, które sprawiły że w mig zwiększył mi się obwód pasa i nie tylko jego….
Ale idziesz ulicą i widzisz tylko otyłość, a nie jej pierwotną przyczynę….Widzisz otyłość, a nie tego człowieka, którego tłuszcz skrywa pod swoim płaszczem.
Widzisz tylko powłokę, niedoskonałą ( w porównaniu do czego? ) cielesność wciśniętą w workowate ciuchy, bo dla większych nieopłaca się szyć piękne rzeczy.. wystarczy im worek po kartoflach … ale jak upchać 70/80/90/100 i więcej kilogramów w worku po 50 kg ziemniaków?
Nie da się. Dlatego Bóg natchnął kogoś aby stworzył legginsy .. bo one się naciągają i dlatego grubaski lubią je nosić. Dodatkowa zaleta, że pupka w nich ładnie wygląda, zwłaszcza ta zrobiona na siłowni.
Ale załóż grubasku takie np jeansy i …. tylko czekaj, aż pękną Ci na dupsku i ukażą barchanowe majty, które pod nimi skrzętnie skrywasz przed słońcem i resztą świata. Bo przecież dla grubasków koronki, satynki się nie nadają, bo zginą gdzieś w fałdach tłuszczu… i tylko obrzydzą estetów damskiego piękna… którego wzorcem są patyczaki bez cycków, tyłków lub panie fit z jędrnymi pośladkami, sztucznymi cyckami i napompowanymi ustami… Więc noś barchanowe majty, worek po ziemniakach, włosy spięte w kucyk, nie maluj się broń boże! Grubemu to nie przystoi…
I co z tego, że mam jędrny tyłek ale o kilka cm za duży, piękne dwie piersi i usta pełne, nabrzmiałe nic tylko całować…
Ale kto chciałby całować w usta żabę, jak na ulicach tyle księżniczek?

Jesteś żabką? zostań ze mną na dłużej. Może zaintrygują Cię moje życiowe przygody?
Życie to odwieczne pole walki i jeszcze większy plac zabaw.
My, Grubi cały czas walczymy z tymi, którzy na placu zabaw mają największą frajdę!

Ale to My, kiedyś wygramy!

Post Author: ... xxxx

1 thought on “Z pamiętnika tłuścioszka

    Zofia Ciechanowicz-Kania

    (1 października 2017 - 22:19)

    Fajne opowiadanie, takie na czasie. Myslę, że problem dotyczy nie tylko osób chorych ale w zasadzie zdrowych też. Kiedy media wykreowały „idealną” sylwetkę dały początek horrorowi, który opanował świat. To co się dzieje to jakis koszmar. Wszedzie słyszy się o dietach, odchudzaniu, każdy ma coś do zrzucenia, jedni mniej inni więcej. Sama łapię sie na tym, że w wieku dobrze już dojrzałym ciągle jestem niezadowolona ze swojego ciała, ciagle jestem za gruba we własnym mniemaniu. Jestem tym stanem zmeczona psychicznie. Dobrze, że przeczytałam ten tekst. Wreszcie coś prawdziwego. Poczułam sympatię do bohaterki. Zrozumiałem, że mało we mnie alceptacji tego co jest a tym samym nie ma miłości własnej. Dało mi to do myślenia. Dożo pracy przede mną a chciałabym zdążyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

81 + = 85