[PRZEDPREMIEROWO] Co piszczy na statku kosmitów – „Drugi okręt” Richard Philips

dfHeather, Mark i Jennifer to licealiści, którzy przyjaźnią się od dzieciaka. Na ich oczach świat się zmienia. Okazuje się, że pod Los Alamos (Nowy Meksyk), gdzie mieszkają, w 1948 roku rozbił się statek kosmiczny. A prezydent, wierząc, że technologia przysporzy światu korzyści, zdecydował się upublicznić tę tajemnicę, wraz z technologią obcych. Czy jednak Ziemi wyjdzie to na dobre?

„Drugi okręt” Richarda Philipsa wydawał mi się dobrą książką – to znaczy, miałam przeczucie, że na taką się natknęłam. I szczerze mówiąc, nie zawiodłam się, bo powieść wciągnęła mnie, przeczytałam jednym tchem. Nie jest to może historia na miarę Asimova, ale osiemnastolatkom, czyli rówieśnikom wspomnianych licealistów, powinna przypaść do gustu.

Heather, Mark i Jennifer pewnego dnia, w trakcie przejażdżki rowerowej, odkrywają, że statek kosmiczny, który ma w posiadaniu rząd, nie jest jedyny. Od lat w ziemi leży drugi – inaczej zbudowany, wrogi pierwszemu. Wraz z kontaktem z pojazdem idzie też wiedza obcych. I w tym momencie pod znakiem zapytania staje dobro ludzkości, jej bezpieczeństwo… bo wydaje się, że przybysze wcale nie mają dobrych zamiarów. Zaczyna się więc walka…

1.

Autor dość szybko prowadzi akcję. Jeden rozdział, jeden bohater, jedno wydarzenie. Z początku miałam wątpliwości, czy Richard Philips podoła wyzwaniu. W końcu prowadzenie fabuły z punktu widzenia kilku osób jest niezłym wyzwaniem. A jednak, gościowi się to udało. Z tym oczywiście, że głównymi bohaterami są nastolatkowie, a cała reszta to poboczne wątki, bez których gorzej zrozumielibyśmy zamieszanie przy projekcie Rho (tym statkiem kosmicznym, co go rząd ma). I z pozoru urwane oglądanie postaci wygląda tak tylko z pozoru – Philips prędzej czy później wróci do postaci, by podsumować ich całokształt.

2. 

Całkiem dobrze autor stworzył charaktery nastolatków. Zdarza im się narozrabiać, zdarza im się odkrywać świat i prowadzić typowe, dla ich wieku, „ynteligentne” rozmowy. Rzecz jasna, z racji zamieszania ze statkami, dialogi o niczym są zminimalizowane, główny temat to obcy. Także myślę, że nastolatkom dość łatwo będzie się utożsamiać z bohaterami.

3.

Jak już wspomniałam, rozgrywka toczy się głównie o technologię obcych. Czego chcieli i jakie mają zamiary wobec Ziemi – dowiemy się zapewne w kolejnych tomach. Natomiast istotne jest to, że technologia ta nie jest jakaś mityczna, widać ją świetnie, także autor używa swej zawodowej wiedzy fizyka, by wyjaśnić niektóre kwestie, przez co czytelnik nie ma wrażenia, że chodzi o czarną magię.

*

Zawiedzeni będą ci, którzy spodziewali się powieści mocnej i poważnej. Zadowoleni będą ci, którzy szukali dość lekkiego powieścidła na wieczór. Generalnie „Drugi okręt” jest przeznaczony bardziej dla młodzieży, niż starszych, wyrobionych czytelników. Nie znaczy to jednak, że powieść na tym traci. Może momentami jest naiwna, ale – szczerze mówiąc – trudno wymagać, by nastolatki takie nie były. Świetnie się bawiłam przy lekturze i czekam na więcej!

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Autorka czterech powieści, właścicielka Begoodart. Spełnia się w pisaniu i rozwija swoje projekty. Ma pozytywne nastawienie do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.