Być pisarzem rodzinnym – recenzja książki „Pisarz rodzinny”

352x500 (2)Tę książkę przeczytasz szybko. I z satysfakcją – “Pisarz rodzinny” Gregoire Delacourt oferuje 195 stron znakomitego, francuskiego humoru. Smaczku dodaje fakt, że jest to debiut.

W wieku siedmiu lat Edouard pisze wiersz, który uczyni z niego pisarza rodzinnego. Niestety los płata różne figle…

Powiedzieć coś konkretnego o fabule powieści to ją zespojlerować. W skrócie, Edouard opowiada nam historię swojej rodziny – tego, w jaki sposób wylądował w reklamie, tego, w jaki sposób stał się pisarzem rodzinnym i wreszcie… a zresztą, przeczytajcie sami.

Samo pojęcie „pisarz rodzinny” oznacza osobę, która… najzwyczajniej w świecie ma być pisarzem. Nie ma to jak humor francuski.

Nie jest jasno powiedziane, czy to jest biografia autora, Gregoire’a. Jednak fakt, że autor i bohater mają tą samą pracę, a na końcu w podziękowaniach widać, że niektóre postacie były rzeczywiste, wskazuje na to, że tak, to jego biografia. Zresztą, w opisie od wydawcy taka sugestia również jest zawarta.

A przynajmniej w części.

Mamy do czynienia z krótkimi, często dwustronicowymi rozdziałami. W zasadzie to dobrze, bo czytelnik nie zdąży wypaść ze skupienia, akcja jest szybka, a klimat przyjemny.
Mamy też do czynienia z narratorem, który nieco ironicznie opowiada o wydarzeniach.
Powieść zawiera w sobie jeden główny wątek – życie Edouarda pełne dziwacznych perypetii.

Czy bohater jest realistyczny? Aż do szpiku kości! Normalnie – jakbym czytała o człowieku, nie ma w wydarzeniach żadnego fałszu czy innego dziwnego, nielogicznego zachowania.

Z tyłu okładki czytamy: “Pisarz rodzinny sprawi, że będziesz płakał ze śmiechu i śmiać się przez łzy”. Cóż, mnie jakoś specjalnie powieść nie wzruszyła, ale za to często wywoływała śmiech. Sądzę więc, że jest to bardzo dobry i prawdziwy opis tego, co znajdziemy w środku.

Na uwagę zasługuje tłumaczenie Krzysztofa Umińskiego. Oczywiście nie znam francuskiego i nie czytałam oryginału, ale… Gregoire bawi się słowami, rymami, często urządza gry słowne. Ponieważ polski i francuski nieco się różnią, to musiało być niezłe wyzwanie, by przetłumaczyć wierszyki w taki sposób, by czytelnik nie stracił rozrywki. Także gratulacje, bo to się udało.

No co mogę jeszcze napisać? Po prostu: polecam, bo jest to książka głównie do rozrywki, ale – nie oznacza to, że zabraknie refleksji…

352x500 (2)Autor: Grégoire Delacourt
Tytuł: Pisarz rodzinny
Wydawnictwo: Drzewo Babel
ISBN: 978-83-89933-24-9
Data wydania: 2012
Liczba stron: 196
Cena: od 18,90 zł
Ocena: 4/6

O książce:

Właśnie ledwo ledwo zdałem maturę. Moja siostra miała czternaście lat, słuchała „Hôtel de la plage” w wykonaniu Sheili i B. Devotion i, leżąc na łóżku, czytała w „Marie Claire” zwierzenia zdradzonej kobiety. Na ścianach wisiały plakaty z Richardem Gere’em i Thierry’m Lhermitte’em. Wierzyła w księcia z bajki. Bała się przespać z chłopcem, chyba że byłby księciem. Zapytała o mój pierwszy raz, czy było dobrze, a ja odpowiedziałem łagodnym głosem tak, tak, chyba było dobrze, a ona chciała, by pewnego dnia ktoś to samo powiedział o niej, tylko tyle: tak, tak, było dobrze. A potem do pokoju wszedł nasz brat, przykrył nas swoimi skrzydłami i nasze dzieciństwo zniknęło.

W wieku siedmiu lat Édouard pisze swój pierwszy wiersz, cztery marne wersy, które sprowadzą na niego deszcz pochwał i uczynią zeń pisarza rodzinnego. Ale los, który gotują nam inni, nie zawsze jest szczęśliwy… Grégoire Delacourt z wdziękiem i delikatnością opowiada nam prostą, dowcipną i poruszającą historię rodzinną.

Pisarz rodzinny sprawi, że będziesz płakać ze śmiechu i śmiać się przez łzy.

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Autorka czterech powieści, właścicielka Begoodart. Spełnia się w pisaniu i rozwija swoje projekty. Ma pozytywne nastawienie do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.