Nic nowego – recenzja płyty „The Far Field” Future Islands

future islands recenzjaWielkie kariery rozpoczynają się często od jednej piosenki, która niczym złoty bilet otwiera drzwi do wytwórni i zaskarbia uwagę publiczności. Z całą mocą przekonać mogli się o tym Future Islands, których Seasons (Waiting On You), fenomenalnie wykonane w show Davida Lettermana, zapewniło amerykańskiej grupie mocną pozycję na synthpopowej scenie.

Wspomniany już utwór pochodzi z albumu Singles, który wbrew pozorom nie jest muzycznym debiutem. Sami artyści z rozbawieniem wspominają w wywiadach, że w momencie pamiętnego występu mieli na koncie jeszcze trzy inne krążki i niemal dziesięcioletnią współpracę, a mimo to, ludzie dopiero wtedy dowiedzieli się o ich istnieniu.

W tym roku, trio w składzie Sam Herring (wokal), William Cashion (bas) i Gerrit Welmers (keyboard), powróciło z piątym już albumem, zatytułowanym The Far Field. Pracę nad najnowszym wydawnictwem rozpoczęły się rok wcześniej. Spora część materiału powstała w małym domku na plaży w Karolinie Północnej. Fakt ten nie pozostaje bez znaczenia, bo to odosobnienie i przestrzeń, z łatwością można odnaleźć w klimacie niektórych utworów.

Na longplay’u znalazło się miejsce na 12 kawałków. Choć zespół stara się odcinać od synthpopowej szufladki i sam siebie widzi raczej w kategoriach new wave, to krążek ten jest najlepszym dowodem na zakorzenienie w klimatach New Order. Mocno zaznaczona jest partia elektroniczna i linia basowa, a subtelne dźwięki podprowadzane są nienachalnym beatem. W połączeniu z charakterystycznym wokalem Herringa daje to ciekawy efekt, a cały album wybrzmiewa spokojnie, niemal kojąco.

Pozorny optymizm utworów przełamany jest starannie dopracowaną warstwą tekstową, krążącą wokół tematyki samotności, życia w drodze, miłości i potrzeby bliskości drugiego człowieka. Ta głębia przekazu nie powinna zaskakiwać. Zwłaszcza, jeśli weźmie się po uwagę, że sam tytuł albumu zaczerpnięty jest z poematu amerykańskiego twórcy, Theodora Roethke, Dalekie pole. Inspiracja klimatem jego wierszy, wyczuwalna w ogólnym wydźwięku płyty.

Z artystycznych romansów, wspomnieć również należy oprawę wizualną wydawnictwa, która stanowi małe dzieło sztuki. Okładkę stworzyła brooklyńska artystka Kymia Nawabi, odpowiedzialna wcześniej za grafikę innego krążka zespołu, In Evening Air.

Future Islands udało się stworzyć album przyjemny w odbiorze – niewątpliwie dobry i wierny dotychczasowej estetyce zespołu – ale co należy uczciwie przyznać, mało zróżnicowany. Trudno o wybranie perełek, bo całość zlewa się ze sobą podczas słuchania. Brakuje hitów na miarę Seasons ,czy takich piosenek, jak Dream Of You And Me. To po prostu dobra płyta towarzysząca, a nie przeznaczona do przeżywania i podziwiania.

Z monotonii wybija się elektroniczne Ancient Water czy nastrojowe Candles, zbudowane na przyjemnym basie. Uwagę zwraca jeszcze podkręcające tempo Cave i oparte na drobnym smaczku w postaci zabawy głosem, Time On Her Side.

Ożywczy element stanowi duet z Debbie Harry z zespołu Blondie (takie hity jak Call Me czy Heart of Glass) w piosence Shadows. Przeszło 70-letnia wokalistka doskonale zgrywa się z zespołem, co zapewnia wyjątkowo udane współbrzmienie głosów.

Materiał z najnowszego krążka broni się nieco w wersjach live. Choć Sam Herring nie wpisuje się raczej w stereotypowy wizerunek gwiazdy rocka, to na scenie przemienia się w Travoltę z Gorączki sobotniej nocy. Jego energia i zaangażowanie, wynoszą piosenki na inny poziom.

Przez The Far Field przebija pasja do grania i muzykowania, a nie chłodna kalkulacja, skrojona pod kątem tworzenia hitów. Future Islands nie pokazują jednak nic ponad to, czego można by się po nich spodziewać, co może okazać się rozczarowujące dla tych, którzy oczekiwali postępu. Trudno stwierdzić czy to asekuranctwo, czy też przejaw artystycznej dojrzałości. Niezależnie od tego, mrówcza praca zespołu i jego dokonania na przestrzeni wszystkich albumów sprawiają, że warto poświęcić chwilę tej płycie.

 

Future-Islands-The-Far-Field-1491320252

Wykonawca: Future Islands

Album: The Far Field

Gatunek: synth pop/indie/new wave

Data premiery: 7.04.2017

Dystrybutor: Sonic Records

Ocena: 4/6

Post Author: Kinga Rosińska

Studentka i psiara. Nieustannie poszukuje piosenek, które mogłyby być soundtrackiem codzienności. Od wielu lat darzy Briana Maya nieodwzajemnioną (póki co!) miłością. Nie wie, czy istnieje życie na Marsie, dysponuje natomiast informacjami o tym, kto zabił Laurę Palmer. Chciałaby móc uczestniczyć w jak największej liczbie koncertów. I oczywiście pokoju na świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.