Kontrabanda w Warszawskim Teatrze Komedia – recenzja

Konrabanda

Warszawski Teatr Komedia wystawia spektakl KONTRABANDA opowiadający o czasach Wielkiego Kryzysu i prohibicji. Akcja odbywa się w okolicach Wodospadu Niagara po kanadyjskiej stronie granicy. Wartka, trzymająca w napięciu akcja, prowadzone przez aktorów dialogi nacechowane błyskotliwym poczuciem humoru sprawiają, iż widz błyskawicznie przenosi się w tamtą rzeczywistość.

Główny bohater Irving Bubbalowe – Rafał Rutkowski – ma zamiar otworzyć niewielką restauracyjkę za wszystkie swoje oszczędności i prowadzić ją wraz ze swoją córką Honey – Hanna Konarowska.  A główną atrakcją restauracji ma być światowej sławy śpiewak operowy o ponadprzeciętnych zdolnościach kulinarnych – jak to na Francuza przystało w rolę przypadkowo podającego się za Francois’a La Plouffe wcielił się Łukasz Lewandowski. Jednakże odkąd się zjawił, nic już nie było takie jak zaplanował to właściciel restauracji.

Tomasz Dedek i Michał Piela wcielili się w bezwzględnych mafiosów, którym nie wszystko się udaje, a którzy pojawili się na skutek skomplikowanych i nie do końca przemyślanych działań pomocnika Pana Irvinga – Marcina Zarzecznego. Jeżeli do tego tygla dodamy porachunki gangów mafii, aspirującego o awans Policjanta z Kanadyjskiej Policji Konnej, który z nogami ma „lekkie” problemy – Rafał Cieszyński – uwikłanego w niby romans z padającą mu w ramiona Panną Inspektor z Departamentu Imigracyjnego – Sylwia Gliwa, można by sądzić, że śmieszniej i bardziej zagmatwanie być już nie może lecz okazuje się, że sztuka dopiero zaczyna się rozkręcać i nabierać wysokiego tempa.

Gwiazdorską obsadę oraz znakomitą scenografię i cały anturaż Teatru Komedia, który w mojej opinii można nazwać Narodowym Instytutem Humoru, w tej sztuce kolejny raz zespól teatru na nowo zdefiniował granice możliwości komediowych. Jestem mega ciekawa dokąd zaprowadzą mnie następnym razem.

Tytuł: Kontrabanda
Reżyseria: John Weisgerber
Scenografia: Paulina Czernek
Obsada: Rafał Rutkowski, Michał Piela, Piotra Zelt, Rafał Cieszyński, Łukasz Lewandowski, Sylwia Gliwa, Hanna Konarowski
Ocena: 6/6

Informacja o dostępności biletów (link): https://teatrkomedia.pl/kontrabanda

Post Author: Teatromaniaczka

2 myśli o “Kontrabanda w Warszawskim Teatrze Komedia – recenzja
  • Filip

    (20 marca 2018 - 11:22)

    Lubię niespodzianki, lubię być zaskakiwany, lubię być wystawiony na próbę, ja jak i moje poczucie humoru. Nie czytając recenzji, gotowy na całkowite zaskoczenie wybrałem się więc przed Świętami Bożego Narodzenia na komedię, a jakże, do Teatru Komedia. Czyli podwójnie utwierdzony, zasiadłem w przemiłym towarzystwie w wygodnym fotelu. Wieczór zapowiadał się przesympatycznie.
    Tak się zapowiadał, ale taki nie był. Nie wiem czy to będzie dla Państwa zaskoczeniem, ale nie była to wina towarzystwa, nie była to wina zbyt drogiego ubera, przyczyną nie były też jakiekolwiek smutne wieści od bliższych czy dalszych przyjaciół, znajomych lub krewnych. Nie. Przyczyny należy upatrywać w moim ogromnym rozczarowaniu, które z minuty na minutę jedynie się potęgowało. Jedynym pozytywnym aspektem sztuki był widz siedzący tuż przede mną. Bawił się wybornie, śmiał się tak szczerze i głośno, że nie mogłem nie podzielać jego radości. Jest to osoba, która z pewnością dobrze się bawiła i wspomina ten wieczór z szerokim uśmiechem na twarzy. Czy właśnie tym stwierdzeniem nie odpowiedziałem sobie sam na ten list, który piszę? Znowu Państwa zaskoczę. Otóż nie.
    Idę do teatru na sztukę komediową, żeby dobrze się bawić, spędzić miło wieczór i lekkim krokiem wrócić w przemiłym towarzystwie do domu, napić się wina i zakończyć kolejny dzień w cudownym nastroju, jak wiele poprzednich. Gdybym chciał być rozbawianym przebierankami z rodzaju żenujących, śmiesznym chodem wynikłym z wykonywanej pracy, dwu- lub trzykrotnym utopieniem twarzy w paście łososiowej, nagłym „negliżem” apetycznej aktorki, pomyłkami słownymi dotyczącymi nazwisk i imion, proszę mi ufać, włączyłbym telewizor i nastawił kabaret z Mariolką w roli głównej. Obawiam się niestety, że kilka faktów przemawia za Mariolką. Pierwszym jest miejsce i wynikające z niego oczekiwanie. W teatrze chcę dobrej jakości rozrywki, w telewizji takich oczekiwań nie mam. W teatrze nie mam wpływu na mój odbiór, przed telewizorem zawsze mam szansę przyciszyć głos lub przełączyć na inny kanał. Oj próbowałem wyjść ze sztuki w trakcie jej trwania, wierzcie mi, że próbowałem. Niestety moja partnerka jest zbyt grzeczna i dobrze wychowana i nie chcąc przeszkadzać innym widzom oraz sprawiać przykrości aktorom przekonała mnie do pozostania. Martwię się też o młodzież, która grupowo i licznie stawiła się na sztuce. Czy po takim spektaklu nie uznają, że jednak nie warto, że teatr powinien przejść do lamusa, może pomyślą, że teatr jest lamerski, skoro lepsza rozrywka dostępna jest na wyciągnięcie ręki, jeśli jedynie ma owa ręka dostęp do pilota. Czy sztuka ta udowadnia, że zejście literatury pod strzechy poległo, bo nie miało polegać na zejściu poziomem i jakością? W tym przypadku muszę się zgodzić z takim stwierdzeniem. Czy nie mogę być bezpieczny od wszelkich Mariolek w miejscu tak świętym jak i świetnym jakim jest teatr? Po obejrzeniu „Kontrabandy” muszę przyznać, że nie. A to bardzo boli.

    • Aleksandra Jursza

      (21 marca 2018 - 14:02)

      Kurczę, szkoda, że sztuka-niewypał. Dziękuję za podzielenie się swoją opinią i życzę miłego dnia :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.