Rozmowa o życiu, receptą na szczęście – recenzja książki „Cień jabłoni”

cj_front_jpgmalyW dzisiejszym świecie skupiamy się głównie na tym co najważniejsze, najistotniejsze, najciekawsze i przede wszystkim najefektowniejsze w swojej formie przekazu. Tym samym zapominamy o tej oto prawdzie, iż czasami najpiękniejsze, najmądrzejsze i tak naprawdę najlepsze rzeczy w naszym życiu znajdują się  gdzieś „pomiędzy słowami”, które swoją niepozornością, zwyczajnością i naturalnością umykają bezpowrotnie naszej uwadze.

A wystarczy jedynie odrobina chęci, ciszy i zainteresowania tym, co chce nam przekazać nasza codzienność, otoczenie, drugi człowiek tuż obok, który pragnie podzielić się swoją opowieścią. Być może właśnie w zrozumieniu, dostrzeżeniu i docenieniu tego nienazywalnego doświadczenia, pozwoli lektura pięknej i przepełnionej ogromną mądrością książki pt. „Cień jabłoni”, autorstwa Wojciecha Szlęzaka, która to ukazała się nakładem Wydawnictwa Janka.

Ta niepozornych rozmiarów powieść zabiera nas w niezwykłą, magiczną i przepełnioną wielkimi emocjami podróż gdzieś na odległą prowincję naszego kraju. Tam stajemy się świadkami spotkania dwóch głównych bohaterów – młodego, zagubionego i poszukującego sensu życia mężczyzny oraz niezwykle bogato i dramatycznie doświadczonego przez los starca. Pierwszy z nich powraca po latach w rodzinne strony, by odnaleźć w nich spokój, zrozumienie, odpowiedzi na nurtujące go pytania i to coś, co mógłby nazwać szczęściem. Drugi – Grzegorz, to swoisty miejscowy autsajder, nie oczekujący już wiele od życia, ale także i patrzący z wielką mądrością, zrozumieniem i szacunkiem, tak i w przyszłość, jak i bolesną przeszłość. Tych dwoje bohaterów połączy samotność, przyjaźń i przede wszystkim szczera rozmowa, która dla każdego z  ich okaże się czymś znacznie więcej…

„Cień jabłoni” to bardzo poruszająca, momentami niezwykle wzruszająca i przepełniona wielką życiową mądrością opowieść o ucieczce od wielkiego świata, który okazał się miejscem nad wyraz smutnym, sztucznym, nudnym i bezlitosnym dla wrażliwego człowieka. Ucieczce na prowincję, do rodzinnego miasta, do przywołujących piękne wspomnienia miejsc, do ludzi żyjących wolniej, spokojniej, mądrzej. Ludzi takich jak 70-letni Grzegorz, którzy przeżyli niejedno, doświadczyli wielu dramatów, pojęli prawdę o tym, czym jest i czym powinno być nasze życie. Nić porozumienia, zaufania i sympatii zrodzona pomiędzy tymi dwoma mężczyznami, z czasem przemienia się w najprawdziwszą przyjaźń, jakiej to tak naprawdę każdy z nas poszukuje przez całe życie. I właśnie o tym pięknym uczuciu jest przede wszystkim dla mnie ta mądra opowieść, która choć nie jest wolna od smutnych i bolesnych treści, to mimo wszystko stanowi bardzo pozytywny zastrzyk dobrej energii i nadziei…

Lektura tej książki, wbrew pozorom i pierwszym wrażeniom, tak naprawdę nie jest przede wszystkim historią o młodym mężczyźnie powracającym w swoje rodzinne strony po latach życia w wielkim mieście. Otóż tak naprawdę jego historia stanowi punkt wyjścia do poznania, zaprezentowania i cieszenia się opowieścią Grzegorza, który to zwierza się przed swym młodym przyjacielem ze swojej życiowej historii. A ta jest naprawdę niezwykła i wielce fascynująca, odnosząca się m.in. do nieszczęśliwych miłości, wielkiej kariery, bogactwa i biedy, a także do złych wyborów, które popełnił przed laty. Czytając o tym życiu ma się wrażenie, iż mamy tu do czynienia z wyjątkowym człowiekiem, który udziela swoistych lekcji, wskazówek, porad swojemu młodemu rozmówcy, a po części także i nam. Co ważne, owe gawędy i zawarte w nich retrospekcje są naprawdę bardzo ciekawe, intrygujące i przykuwające naszą uwagę, co jest zasługą zarówno samej opowieści Grzegorza, jak i rodzących się gdzieś tam z tyłu naszej głowy pytań o to, czy wszystko to jest aby na pewno prawdą?

Bardzo ważną i silną stronę tej książki stanowią jej dwaj głowni bohaterowie, czyli zamieszkujący miasteczko Górne –  Grzegorz, oraz nieznany nam z imienia młody mężczyzna. I tak oto pierwszy z nich jawi się jako swoisty filozof, gawędziarz, nauczyciel życia, który jest w pełni świadom tego co jest dobre, a co złe, czym warto, a czym nie powinno kierować się w życiu, a także znający prawdę o człowieku, który musi popełniać błędy po to, by zrozumieć swoją naiwność, głupotę, małość. Postać ta budzi nasze ciepłe odczucia, przypominając kogoś na wzór dobrego i troskliwego dziadka, który opowiada swoim wnukom o dawnym, jakże intrygującym życiu.

Z kolei drugi z mężczyzn stanowi dla mnie swoistą postać zagadkę, o której nie wiemy wszystkiego, mimo, że wiemy bardzo dużo. To dobry, poczciwy, pomocny i wrażliwy mężczyzna, który gdzieś na drodze ku szczęściu zagubił właściwą ścieżkę i musiał zrobić krok wstecz, by ponownie ją odnaleźć. Największą zagadkę i tajemnicę stanowi tu jednak nie przeszłość ani teraźniejszość, ale właśnie przyszłość, jaką to, także i za sprawą wywodów Grzegorza, postanowi on sobie stworzyć. Co by nie rzec, obie te postacie są wielce intrygujące i prawdziwe w swych kreacjach, dzięki czemu też wierzymy w opowieść o ich życiu.

Książka ta stanowi także niezwykle klimatyczną relację o polskiej prowincji, która przynajmniej moją osobę urzekła tu w wielkim stopniu. To świat małych spraw, szczerych ludzi, codziennej pracy na roli i w gospodarstwie, a po niej zasłużonej rozrywki i spokoju. Ujmująca jest tutaj zarówno cisza, jak i brak pośpiechu za tym nienazywalnym czymś, co mieszkańcom wielkich miast każe każdego dnia balansować na granicy stanu przedzawałowego lub co najmniej załamania nerwowego. Miejsce to tworzy i nadaje także niezwykłego charakteru całej tej opowieści, która również dzięki temu jest tak bardzo odmienna, specyficzna, wyjątkowa i wyróżniająca się spośród szeregu innych pozycji.

Wojciechowi Szlęzakowi udało się osiągnąć tą powieścią kilka ważnych celów. Pierwszym  z nich jest bez wątpienia zwrócenie uwagi czytelnika na to, iż także i zwyczajna rozmowa, wypełniająca ją cisza oraz emocje wyrażane za pomocą słów, gestów i milczenia, mogą być fascynujące, intrygujące, piękne w swej literackiej formie. Drugim zrealizowanym celem jest to, że autorowi udało się ukazać na przykładzie rozmów i losów dwojga głównych bohaterów wielką mądrość, prawdę i autentyczność rozważań o życiu człowieka, ukazując tu nie tylko finalne odpowiedzi  i wnioski, ale także ucząc nas stawiać ważne pytania, które mogą i powinny odnosić się także do naszego, już jak najbardziej realnego życia. I wreszcie trzeci osiągnięty cel, czyli powrót do literatury wielkiej wrażliwości, emocjonalności, intelektualnej dyskusji o człowieku, podanej w bardzo przystępny, zrozumiały i prosty sposób dla każdego czytelnika. Takich książek brakuje w naszej literaturze i tym samym dobrze się stało, iż dane nam było uświadczyć debiutu Pana Wojciecha.

„Cień jabłoni” to piękna, mądra i ciekawa książka, którą polecam przede wszystkim tym czytelnikom, którzy poszukują w literaturze czegoś więcej, aniżeli tylko dobrej, efektownej i barwnej zabawy. Ci bowiem znajdą tu prawdę o życiu każdego z nas, który to od czasu do czasu potrzebuje także i tego, by ktoś go wysłuchał, zrozumiał, podzielił z nim smutki i radości. Myślę, że podobnie jak główni bohaterowie tej opowieści, tak i czytelnicy wraz z jej lekturą odnajdą tu swoisty spokój, wytchnienie, odpowiedzi na wiele ważnych pytań. Bardzo udany debiut literacki, który każe z wielką uwagą śledzić dalsze losy Wojciecha Szlęzaka.

cj_front_jpgmalyTytuł: Cień jabłoni
Autor: Wojciech Szlęzak
Cykl: jednotomowa
Wydawnictwo: Janka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-62247-48-6
Liczba stron: 240
Cena: 28,56 zł
Ocena: 5/6

O książce:

„Cień jabłoni” to opowieść o spoglądaniu w głąb siebie. O tęsknocie za trwałością, która w płynnym świecie wywołuje nieustanną frustrację. Przypadkowe spotkanie dwóch mężczyzn, których na pozór dzieli wszystko – wiek, bagaż życiowych doświadczeń, temperament – staje się pretekstem do konfrontacji perspektywy mistrza i ucznia, a jednocześnie rozpaczliwą próbą uwiarygodnienia się przy drugim człowieku. Prowadzi to do intymnej spowiedzi, która dotyka spraw i emocji najważniejszych: miłości i nienawiści, wstrętu i pożądania, euforii i rozpaczy, sukcesu życiowego i klęski. A w tle pulsuje życie polskiej prowincji, gdzie starsi bilansują własne dokonania, a młodzi – w cieniu globalizującego się świata – przymierzają marzenia. Gorycz niespełnienia dopada i jednych, i drugich, ale Wojciech Szlęzak – poruszając i porywając tokiem fascynującej gawędy – wzorem swego mistrza Myśliwskiego stwarza czytelnikowi nieoczekiwaną perspektywę obłaskawienia rzeczywistości.

Post Author: Urszula Janiszyn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.