Tramwaj nr 3 czyli porywająca podróż po Krakowie

tram-1547079_640Jestem oficjalnie bezrobotna. Wyrzucili mnie ze studiów, szukam pracy, czegokolwiek. Mam cały dzień, tydzień a nawet więcej. Wykorzystam to. Słońce świeci, smog znikomy, można wychodzić. Tak też więc robię.

Wsiadam do tramwaju. 2 minuty do odjazdu. Siadam na pojedynczym miejscu, chcę spokojnej podróży na drugi koniec Krakowa. Nagle wsiada on, a razem z nim zapach “czystej” na dobry początek dnia. Macha do mnie. Do cholery, czemu on do mnie macha? Mija mnie, siada z tyłu, otwiera browarka i plecie coś do siebie, typowo. Dobra, ruszamy. Jakieś 10 przystanków przede mną. Kto wie, co przyniesie mi ta podróż. Rozglądam się dookoła, same dziewczyny (poza naszym bohaterem z tyłu). Każda klepie w telefon swoimi zadbanymi, kolorowymi paznokciami, a ja dalej próbuję złapać zębami tę odstającą skórkę przy środkowym palcu. Nagle trzask, coś uderzyło o podłogę i śmierdząca maź płynie w moim kierunku. Koledze z tyłu wylało się piwko. Wysiada. Może idzie po kolejne?

Mijam Politechnikę, ładny budynek, pozazdrościć studentom. Tylko nie wiem czy budynku czy pewnej pracy w przyszłości.

Czy Filip Szcześniak też zapisywał co widzi w notatniku na smartfonie tworząc “Następną stację”? A propos, to dworzec główny. Kolejni wsiadający pasażerowie są zszokowani pamiątką jaką zostawił mój niedoszły przyjaciel. Z prawej Ruda opowiada o studenckich problemach (o mieszkaniu, o imprezach na tym mieszkaniu, o alkoholu w za dużych ilościach, można się było tego spodziewać) swojej Blond koleżance. Niestety ta w tym samym czasie sprawdza dogłębnie każdą aplikację na swoim telefonie. Najwidoczniej historia jej nie porwała. Szkoda, ja się zdążyłam wciągnąć.

Kontrola biletów, a to koniec lutego. Czy piknie? Piknęło, uff. Jadę dalej spokojnie.

Starowiślna, zgłodniałam.

Szare dresy, czapka Nike i …? Dwie ręce a w nich po jednym telefonie. W jednym messanger w drugim ustawienia. Ok, ale to już chyba poważny problem, mój drogi.

dog-807383_640Patrzę przez okno i widzę fenomen. Ludzie wyprowadzający psy na chodniki, gdzie nie ma ani źdźbła trawy. A Wisła, trawka, przestrzeń są jedyne 100 metrów dalej. A potem mówią że śmierdzi, że brudno. Jak Twój szczeniak obsikał każdy róg to się nie dziw.

Wysiadam, chwila spaceru i jestem. Kopiec Krakusa, to był mój cel. Cudowne wrażenie, kiedy siadasz w miejscu z widokiem na wszystko dookoła i masz wrażenie, że to co na dole cię nie dotyczy. Ta budowa kawałek niżej, ten pęd samochodów. Pani w delikatesach pożyczyła mi miłego popołudnia. Ja jej również, cudownie się zaczęło.

Krótka dygresja i z powrotem do sedna. Wracam, a dziewczyny z radiologii wymieniają w tramwaju wrażenia. Internet się jednej skończył po tym jak 3h siedziała „w telefonie” na diagnostyce. Sabina podobno cały wykład spała, jaaaaaaaaaaaaaaaaa! Nagle słyszę za soba ‘jo, jo mom’. Oho, (chyba) ślązacy wsiedli, stając się kolejnymi kompanami w podróży. Przyglądam się dalej w poszukiwaniu ciekawych zjawisk i nagle przed oczami miga mi Grace Coddington, a raczej jej karykatura. Przysięgam, wyglądała tak:

źr. https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/4162WNNQV3L.jpg
źr. https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/4162WNNQV3L.jpg

Moją uwagę przykuwa chłopak.  Jak to możliwe, że jest blondynem a ma ruda brodę? Czy jestem jedyną, której coś tu nie pasuje? Dalej patrząc, usiadły obok siebie atomówki. Ruda, Czarna i Blond. Każda po 50-tce, każda farbowana, każda ciekawa na swój sposób. Nie znały się, były nieświadome, że mogły stworzyć cudowny team.

1128358

I ostatni przystanek, Krowodrza Górka. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Krakowie dziękuję mi za każdy razem, gdy jadę do domu. Moja kolej. to ja dziękuję za tę podróż pełną barwnych postaci.

Post Author: Wiktoria Matusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.