Wyspa kiczu – recenzja filmu Kong: Wyspa Czaszki

7775013.3Oglądając trailer filmu „Kong: Wyspa Czaszki” poczułem wewnętrzne przynaglenie pójścia do kina. W zapowiedzi przedstawili historię tak, że miałem ochotę natychmiast pobiec na seans. I poszedłem. Niestety.

Zmarnowałem te dwie godziny na coś, co mogło być dobrym filmem. Ale niestety nie było. W czym rzecz? Już tłumaczę. Nie jest to produkcja, z której masz coś wynieść. Na taki film idziesz z dwóch powodów. Albo pożądasz akcji i ciekawej rozwałki jaką mogą ci zapewnić walki tajemniczych i pradawnych stworów, albo idziesz z sentymentu do „postaci” Konga. U mnie oczywiście chodziło o to pierwsze. Nigdy nie byłem fanem King Konga. Widziałem raptem jeden film z jego udziałem z 2005 roku. Wkroczyłem do kina tylko po to, aby spędzić dobre dwie godziny na powalającej z nóg akcji, a co dostałem – Konga!

Kong zawiódł mnie pod wieloma względami. Zacznę od tego, że fabuła była wyłożona praktycznie na tacy w trailerze. W filmie uzupełniono ją tylko dodatkowymi scenami, które złożyły się na dwugodzinny film. Kolejna sprawa, ale to chyba dotyczy wszystkich filmów przygodowo-katastroficznych: jakim cudem oni przeżyli pierwsze starcie z Kongiem? Ogólnie nie chcę nikomu spoilerować (w zasadzie nie ma czego). W zapowiedzi możecie zobaczyć jak Kong atakuje przybyszów w mało subtelny sposób. Fakt były może ze dwie sceny, które tłumaczyły jak przeżyli, ale serio aż tyle szczęścia? To naprawdę zakrawa o film katastroficzny :2012″, gdzie działy się rzeczy nieprawdopodobne.

Jak już rozmawiamy o fabule to przejdźmy na chwilę do postaci głównodowodzącego Prestona Packarda. Sama prezentacja postaci nie wypadła najgorzej, odnoszę się jedynie do fabuły. Samuel L. Jackson dostał źle napisany scenariusz i nawet próby uratowania postaci poprzez świetną grę aktorską niczego nie zmieniły. Zupełnie na odwrót było w przypadku naukowca Billa Randa. John Goodman zepsuł tą postać. Bardzo się starał, aby stworzyć namiastkę rzeczywistości (szalonego naukowca) jednak nie wyszło mu to najlepiej. Nie odbiegając zbytnio od tematyki fabuły. Elementem który skłonił mnie do zobaczenia filmu były potwory. Dałbym sobie rękę uciąć, że w filmie ich wątek zostanie jakoś kreatywnie pociągnięty, ale nie. Niestety twórcy nie pokusili się o wymyślenie dodatkowych zwierząt poza dwoma (mało ciekawymi) gatunkami. Mam wrażenie, że za dużo pieniędzy przeznaczyli na helikoptery. Mówiąc o fabule trzeba nadmienić również o walce potworów. Starcie gigantycznych zwierząt było denne. Może to tylko kwestia moich oczekiwań, ciężko ocenić.

Na koniec zostawiłem efekty specjalne, na które zwracam najwięcej uwagi. Realizacja graficzna głównych potworów była naprawdę na wysokim poziomie. Kong i bestie żyjące pod ziemią zrealizowano z dopracowaniem najdrobniejszych szczegółów. Reszta zwierząt wyspy, to jakaś totalna porażka. Sarny i jelenie biegające po lasach wyglądały gorzej niż z „symulatora kozy”. Aż się nóż w kieszeni otwiera jak pomiędzy perełkami graficznymi, takimi jak Kong, biega jakaś niedorobiona dziczyzna.

Jedyne co ratuje ten film przed śmiercią naturalną to postać Jamesa Conrada – płatnego najemnika. Tom Hiddleston sprawdził się w roli tropiciela znakomicie. Co tu dużo mówić uratował produkcję. Kolejnym elementem, który można uznać za koło ratunkowe filmu był pomysł wielkiej komórki burzowej. Potęga tego żywiołu przez moment chwyciła mnie za serce.

PODSUMOWANIE: Filmu nie polecam. Jeśli nie chcesz wydawać niepotrzebnie pieniędzy zobacz trailer i zostań w domu. Ewentualnie poczekaj na tanią wersję blu -ray, która ukaże się za miesiąc może dwa. Moim zdaniem „Kong: Wyspa Czaszki” – to tak zwana jednorazówka. Zobacz i zapomnij.

Tytuł: Kong: Wyspa Czaszki7775013.3
Reżyseria: Jordan Vogt-Roberts
Scenariusz: Max Borenstein, Dan Gilroy, Derek Connolly
Gatunek: Fantasy, Przygodowy
Produkcja: USA, Wietnam
Premiera: 10 marca 2017 (Polska), 28 lutego 2017 (świat)
Obsada: Tom Hiddleston, Samuel L. Jackson, Brie Larson, John C. Reilly, John Goodman
Ocena: 2/6

 

 

O filmie:

Post Author: Mateusz Dydyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.