Fragment książki „Paragraf” Katarzyny Oberdy

cognac-3404_640Postępuj tak jak gdyby maksyma Twojego postępowania miała stać się prawem ogólnym – Immanuel Kant

Prolog

Prawdziwy akt odkrycia nie polega na odkrywaniu nowych lądów, lecz na patrzeniu na stare w nowy sposób – Marcel Proust

– Cudowniej już być nie może – Kate pomyślała sobie w duchu. Przecież mam wszystko czego pragnęłam. Bezpieczeństwo, stabilizację i ukochanego mężczyznę obok siebie. Czego mogę chcieć więcej?

Nagle w kancelarii rozległ się dźwięk oznaczający nadejście nowej wiadomości. Kate natychmiast podniosła głowę, którą wcześniej odchyliła do tyłu, poddając się swoim przemyśleniom. Zamarła, w oczekiwaniu na, to co zobaczy. To była chwila na którą czekała od dwóch lat. W końcu uzyskała prawo do wykonywania wymarzonego zawodu. W euforii opuściła gabinet w którym siedziała. Nie zdążyła dopić kawy. Wsiadła w samochód aby wrócić do domu by podzielić się z Nortonem swoim szczęściem.

Dopiero teraz dotarło do Kate, że tak naprawdę to tylko on był jedyną osobą, która w jakiś sposób w nią nie zwątpiła. Zadawała sobie pytanie dlaczego – czy wynikało to z jego miłości, czy może z przyzwyczajenia do kobiety? Kiedy dotarła do mieszkania, wbiegła do pokoju uradowana. Widząc mężczyznę, przygotowującego obiad, rzuciła mu się na szyję i powiedziała – Kochanie, mam dla Ciebie cudowne wieści.
Zszokowany mężczyzna spojrzał się na nią z jego wrodzoną podejrzliwością.

– Już jest!
– Jak to? Jesteś w ciąży?
– Nie, głuptasie. Wiadomość! Już jest odpowiedź z sądu. Chciałam Ci powiedzieć jedynie, że uzyskałam uprawnienia do wykonywania zawodu psychologa biegłego sądowego.
– Wiesz, ja nigdy w Ciebie nie zwątpiłem. Jesteś całą moją radością.

Spełniły się dwa największe marzenia młodej kobiety. Jest w szczęśliwym związku i osiągnęła najwyższy poziom spełnienia zawodowego.

– Cieszę się kochanie, że cały czas mnie wspierałeś. Wiedziałeś i rozumiałeś ile wyrzeczeń musiałam podjąć żeby spełnić to swoje marzenie. Dziękuję Ci, że nie jesteś samolubnym skurczybykiem, jak wszyscy Ci mężczyźni z którymi miałam do tej pory przyjemność.

– Przyjemnością raczej bym chyba tego nie nazwał – dodał z ukłuciem zazdrości w głosie. Po za tym, czemu mnie do nich porównujesz. Ja nie jestem wystarczający. Czegoś Ci we mnie brak?

Całkowicie w jego stylu. Nagle sama zrozumiała, co przed chwilą powiedziała. Dotarło do niej że popełniła swoistego rodzaju fau pax. Mimo to miała też świadomość że jej ukochany jest najcenniejszym, co jej się w życiu przytrafiło, poza pracą.

Nie zamierzała jednak przyznać się do tego, że czuje, że w pewien sposób jak każdy popełniła pomyłkę słowną. W sumie dotarło też do niej że zarówno ona, jak i Norton postępują tak samo. Jedno i drugie wdaje się w potyczki słowne, prowadzące w ślepy zaułek. Mimo że odróżnieni od siebie płcią, wiele ich ze sobą łączy. Kate, nawet nie pamiętała jak i kiedy się to wszystko zaczęło. Z każdym dniem czuła się coraz bardziej przytłoczona całą sytuacją. Elegancją, wonią zapachu Gorgio Armaniego, hollywoodzkim uśmiechem i jednoczesnym wyrazem twarzy pokerzysty, który nie do końca chce by jego prawdziwe emocje ujrzały światło dzienne.

– Proszę nie patrz na mnie tak, jakbyś miała sprzęt do wykonywania zdjęć RTG w oczach. Mam tego wszystkiego już dość! Tych Twoich spojrzeń analizujących mnie na prawo i na lewo, bania się o każde potknięcie i planowania każdego najmniej znaczącego szczegółu, tylko po to żebyś Ty była szczęśliwa- warknął złowieszczo Norton.

Dlaczego znając tego mężczyznę przez tyle lat nie wpadła na to, że cała ta klasa, kunszt i szyk to jedynie pozory? Dlaczego nie poznała go głębiej i prawdziwiej? Przecież próbowała. Przecież chciała. Mówiąc to wszystko wyglądał bardziej zabawnie niż Benny Hill. Tak naprawdę nie miała zielonego pojęcia, co ją do niego przyciągało. Jednak było to coś. Jakiś zwierzęcy, niewytłumaczalny magnetyzm. Przekrzywiła swoją głowę by spojrzeć na to zjawisko pod innym kątem – jednak nadal pozostało ono takie samo. Zobaczyła mężczyznę pełnego wzajemnych zaprzeczeń. Kolesia, który próbuje zgrywać chojraka, a tak naprawdę wychodzi na kompletnego durnia, bo słowo idiota to dla niego zbyt wiele.

Gdy zatrzasnęły się za nim drzwi kancelarii z jego słynnym „Nie próbuj do mnie dzwonić”, z powrotem usiadła za biurkiem z nogami na pufie. Było już na tyle późno, że postanowiła zapalić lampkę i zwyczajnie napić się koniaku. Zrobiła kilka głębszych wdechów. Przeżyła jedną z najważniejszych chwil w swoim życiu. Chwilę prawdy w zetknięciu z chamstwem i gburowatością mężczyzny którego darzyła niepohamowanym uczuciem. Kliknęła na ikonkę poczty, aby ponownie przeczytać informację o zakwalifikowaniu się na listę biegłych sądowych.

– Mój Boże! Krzyknęła sama do siebie. Od dnia dzisiejszego jestem pełnoprawnym, pełnokrwistym (słowo to zawsze kojarzyło jej się ze stekami z grilla) psychologiem biegłym sądowym. Czuła się zupełnie tak, jakby była nabuzowaną hormonami nastolatką, a nie poważną biegłą psycholog.

Nalała sobie koniaku do kieliszka. Położyła nogi wygodnie na pufie i oddała się myślom na temat tego czy jeszcze cokolwiek dobrego może ją spotkać? A może nawet, czy może zdarzyć się coś gorszego niż wojna z mężczyzną, którego chciała uczynić towarzyszem swojego życia?

Pełna tysiąca myśli odłożyła pusta już szklankę na kredens. Odruchowo zerknęła na telefon. Zobaczyła wiadomość i doznała szoku. Nie była to wiadomość z przeprosinami. Napisana w pretensjonalnym tonie –
„Ty zawsze musiałaś udowodnić mi, że jesteś lepsza, mądrzejsza, zupełnie tak jakbym był nikim”.

Co mogło ją gorszego spotkać niż zazdrość? A może to jedynie przejściowy ból męskiego ego? Kate nie znalazła określenia dla wyjaśnienia tej sytuacji. Zrodziło się w niej tysiące nowych pytań i wątpliwości, które wraz z nią ukołysał sen i żal.

Post Author: Anna Wójcik

Urodzona 23.02.1995, Brzeżanka i mól książkowy. Serialoholiczka. Mistrzyni nadinterpretacji.

Jedna myśl o “Fragment książki „Paragraf” Katarzyny Oberdy

  • Jolaa

    (5 marca 2017 - 21:43)

    Zapowiada sie piękny romans!:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.