11 powodów, przez które nie chciałabym żyć w Korei Południowej

Od jakiegoś czasu bardzo interesuję się kulturą Korei – dokładniej tej na południu. Nigdy nie miałam okazji tam przebywać, choć obserwowanie k-popu a także dram swoje robi. Ponadto od czasu do czasu czytuję artykuły związane z tym państwem. W ten sposób zebrało mi się parę powodów, które… mówią, dlaczego nie chciałabym mieszkać w Korei. To tylko moja subiektywna opinia i może być błędna. Tak czy siak, zapraszam do lektury!

Flag_of_South_Korea

1. Ubezpieczenie społeczne

Większość obywateli nie jest ubezpieczona, tylko 25% je posiada (jak podaje wikipedia). Lecznictwo siedzi w rękach prywatnych, za wszelkie badania i pobyty w szpitalu należy płacić. Kogo na to nie stać, ma problem.

2. Samobójstwa

Polska także znajduje się w krajach, gdzie liczba samobójstw nie jest niska, jednak to Japonia zajmuje niechlubne miejsce w pierwszej dziesiątce. Korea? Również stoi wysoko, jednak tu statystyki się różnią. Tak czy inaczej, problem istnieje. Cytując Kim Hjong-su, psychiatrę z Uniwersytetu Chosun w Kwangdżu:

„Nie chodzi o problemy osobiste, bo mają je ludzie na całym świecie, ale o metody radzenia sobie z nimi. Koreańczycy prowadzą zachodni tryb życia – ale nie w sferze psychologicznej. Poddanie się terapii to dla nich wstyd nie do przejścia. Wiedzą, że otoczenie tego nie zaakceptuje, więc rezygnują z pomocy psychologa. Próbują radzić sobie sami” (http://www.rp.pl/artykul/715126-Kraj-samobojcow—Korea-Poludniowa.html#ap-1).

Oprócz wojska, psychika często siada po 65 roku życia. Emerytury czy jakieś oszczędności zwykle są takie, ile kot napłakał, a to powoduje, że taka starsza osoba jest nie tylko samotna, ale nie może sobie pozwolić na typowe rozrywki, jest izolowana przez to… w dodatku zdrowie się psuje. Powiem tak: znając siebie, bardzo się cieszę, że trafiłam do Polski, bo w Korei raczej nie miałabym szans na pomoc z zewnątrz.

illuminated-advertising-219129_19203. Chcesz robić karierę w k-popie?

Jeśli jesteś kobietą, masz łatwiej – bo nie musisz przerywać swojego życia na dwa lata, możesz bez problemu rozwijać karierę. W przypadku mężczyzn nie ma zmiłuj się, idziesz do woja, nawet będąc wielką gwiazdą, i nie ma bata. Szczególnie, że w wojsko jest bardzo restrykcyjne, więc… tak, rząd ma problem, bo występuje przez nie fala samobójstw.

4. Między tradycją a współczesnością

Tutaj trudniej jest kobietom, bo te w Korei mają status nieco niższy od mężczyzny. Może nie jest to jakoś specjalnie widoczne, jednak zauważalne. Co prawda porządne przemiany społeczne zaczęły się w latach 90′ XX wieku i obecnie coraz więcej młodych ludzi patrzy na świat bardziej z pro-zachodniego, a szczególnie amerykańskiego punktu widzenia, to jednak tradycje czy mentalność zmieniają się bardzo powoli. Szczególnie, że społeczeństwo samo w sobie programuje ludzi na taką, a nie inną postawę. No dobrze, a z jakimi problemami muszą się zmierzyć kobiety?

Zostawmy przemoc jako taką. Często już zamężne kobiety decydują się przerwać karierę – ze względu na to, że ich zadaniem jest po prostu czuwanie nad domowym ogniskiem. Co prawda zanika ta tradycja, ale w niektórych dramach jeszcze jest ona widoczna. Dużym problemem jest też samotne macierzyństwo. I znowu: zachodnia kultura uczy tolerancji wobec samotnych matek, jednak część społeczeństwa, zwłaszcza starszego, bardzo negatywnie je postrzega. No i wreszcie, oglądając dramy mam takie wrażenie, że kobiety przedstawione są ze wszelkimi atrybutami człowieczeństwa – i wady, i zalety, ale… no właśnie. Mężczyzna czy też chłopak często jest przedstawiany jako ideał. A to ma doskonałą pamięć, a to jest bogaty, a to coś innego. A na koniec tego wątku o patriarchalnym społeczeństwie dodam: nie ma bata, kobieta musi znaleźć sobie męża do 30 roku życia, koniec i kropka.

5. Amerykanizacja

Dużo Koreańczyków wyjeżdża na studia do Ameryki czy innych bogatych państw, jednak przede wszystkim do Ameryki. Ich społeczeństwo jest zamerykanizowane, do tego stopnia, że niektórzy dobierają przy okazji „amerykańskie imię”. Czyli zamiast Uk-Boona (pierwsze lepsze, co mi przyszło), mamy jakiegoś Johna. No i podobnie jak w Japonii, czy w Polsce, język angielski jest mieszany z tubylczym, zwłaszcza w piosenkach. To są takie najwyraźniejsze i najbardziej rzucające się w oczy symptomy amerykanizacji.

6. Koreański trudna język

O ile koreański mi się podoba, to nie jestem pewna, jakbym sobie poradziła w tym miejscu. Głównie dlatego, że jest on nastawiony na akcenty, więc w zależności od niego dany wyraz może oznaczać „samochód” albo „sklep” (przykład przykładowy). A mając niedosłuch, trudno żeby nie było problemów z wyłapywaniem różnic… chociaż trzeba przyznać, że Koreańczycy w jakiś sposób są mili dla osób niepełnosprawnych – w dramach widać szczególnie popularność osób z problemami ze wzrokiem („Angel Eyes”), ale i innych nie brakuje, jak chociażby na wózku inwalidzkim („Descendants of the Sun”). W systemie szkolnictwa są szkoły, które kształcą osoby z niepełnosprawnością. Pełna humanizacja, że tak powiem.

7. Facet idealny, ale dla… Koreanki

Gdybym miała oceniać mężczyzn na podstawie dram, wyszłoby z tego lekkie szambo. To znaczy, owszem, główni bohaterowie często bywają mili, ale jeszcze częściej bywają chłodni i niemili, typowa ich gadka „głupia jesteś”. Uważam, że mają tendencję do chamskiego zachowywania się wobec kobiety.

pork-1122171_19209. Stosunek do zwierząt

Koreańczycy pod tym względem nie są święci, podobnie jak Polacy. Jednak u nas organizacje pro-zwierzęce chętniej biorą pod opiekę chorego bezdomnego kota, niż w Korei. Wynika to prawdopodobnie z kosztów – u nich wyleczenie takiego zwierza to gigantyczna kwota, która może sięgać nawet miliona won. Wprawdzie jak idziesz na zakupy, to wydajesz również niemałą kwotę, typu 10-20 tysięcy, ale mimo wszystko system jest drogi nawet dla mieszkających w Korei. Ponadto trzeba powiedzieć sobie jasno, że ludzie nadal lubią jeść psie / kocie mięso. Wprawdzie od kilku lat główny targ, gdzie można było kupić tego typu jedzenie działa nielegalnie, bo prawo zdelegalizowało ten posiłek, to jednak rzadko kiedy policja organizuje naloty na tego typu miejsca. Jest też taki dobry film „200 pounds beauty” i o ile jest on wart obejrzenia, o tyle widać w nim rzucanie pieskiem, co mnie zniesmaczyło.

10. Między laicyzmem a duchowością

Większość Koreańczyków uznaje się za ateistów, jest to niemal połowa społeczeństwa. Pozostała część dzieli się na buddystów i chrześcijan, proporcje są mniej więcej podobne, choć w dramach widać bardziej chrześcijańskie akcenty. I nic dziwnego, wg „Frondy” Koreańczycy częściej wybierają chrzest chrześcijański, niż buddyzm, chociaż ostatnio się słyszy, że tamtejsze świątynie przeżywają wręcz oblężenie, jeśli chodzi o tzw. odosobnienia. Generalnie, jakiegoś kultu duchowości w tym społeczeństwie nie ma, a o chrześcijaństwie nie mam zbyt dobrej opinii.

11. Gdybym chciała się urodzić w Korei, to bym się w niej urodziła.

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Od pięciu lat stara się realizować swoje marzenie, by zarabiać na życie pisaniem. Prowadziła portal o kulturze Debiutext, później skupiła się na prowadzeniu bloga Wszystko od nowa. Współpracowała z wydawnictwem RW2010, obecnie szuka dofinansowania na swoje projekty

2 myśli o “11 powodów, przez które nie chciałabym żyć w Korei Południowej

  • waaraya

    (13 marca 2017 - 11:19)

    Trafiłam przypadkiem. I jestem zniesmaczona niektórymi punktami. Punkt 1 – państwo opiekuńcze ma służyć przede wszystkim zabezpieczeniu przeciwko podstawowym ryzykom życiowym, takimi jak: starość, choroba, niepełnosprawność. Stąd powszechny dostęp do państwowego szkolnictwa i służby zdrowia. To jest ok. Reszta? Dawanie pieniędzy nierobom tworzy więcej nierobów. i patologi. Odnośnie punktu 3 – obowiązkowa służba wojskowa powinna być i u nas i to bardzo źle, że ją zniesiono. Dziwi cię ten obowiązek w Korei Południowej? No cóż, gdybyś wiedziała, że graniczy ona z Koreą Północną, która w każdej chwili może ich zaatakować, mało tego, co najmniej raz w miesiącu im grozi i często jako manifestacje kieruje rakiety w stronę Korei Południowej inaczej byś ćwierkała. Koreańczycy muszą umieć walczyć by w razie ataku bronić kraju i swoich rodzin.
    Punkt 10 – całe szczęście, że chrześcijaństwo ma tam mały zasięg. Buddyzm jest o wiele mniej szkodliwy więc szczęśliwie dla nich, że jest tam większością. Kult duchowości jest, mają swoją kulturę, swoich bogów i swoje obrzędy i to jest piękne. Ogromny + za ateizm, to jest temat na rozprawkę 🙂
    Pozdrawiam 🙂

    • Aleksandra Jursza

      (14 marca 2017 - 12:31)

      Dziękuję za komentarz.
      1. Tu wstępujemy na problem rozwiązań prawnych w danym państwie. Jednak uważam, że nie wszystkich stać na szpital czy ubezpieczenie jest wadliwe, bo moim zdaniem każdy człowiek zasługuje na to, by lekarze mu pomogli. Oczywiście, nikt nie chce dawać pieniędzy na pijaka, ale problem polega na tym, że nawet jak zostanie obarczony długiem, to i tak państwo chociażby zapłaci za komornika i jego ewentualną odsiadkę. Więc kto tu wygrywa…? Koszty tak czy siak będą.
      3. Obowiązkowa służba wojskowa mam nadzieję, że zostanie przywrócona w Polsce, ale co do Korei. Tak, jest tam teoretyczne zagrożenie wojny, podejrzewam, że to trochę w stylu „zimnej wojny”, ale bardziej aktywnej, bo Północ jednak rozrabia czasem. I generalnie nie ma nic dziwnego w tym, że jest tam obowiązkowa służba wojskowa, jednak problem pozostaje. Problem pozostaje taki, że obowiązek mógłby trwać i nawet 6 miesięcy, by nauczyć się obsługiwać broń czy bronić, a nie dwa lata. No i jest jeszcze coś – karność. W wojsku jest taka atmosfera, że wiele osób nie wytrzymuje. Sami Koreańczycy chcą skrócenia służby wojskowej, co prawdopodobnie lepiej by się odbiło na ich zdrowiu psychicznym. I owszem, jak nie byłeś w wojsku, to nie jesteś mężczyzną, ale to nie znaczy, że potrzeba dwóch lat wyrwanych z życia, by się nim stać.
      10. Chrześcijaństwo ma mały zasięg? Raczej nie, raczej zdobywa popularność, ale tu informacje są sprzeczne. Generalnie wydaje mi się, że Koreańczycy raczej są pro-ateistyczni, niż przejmujący się jakąkolwiek religią, czy to buddyzmem czy chrześcijaństwem. W sumie mogłabym się bardziej wgryźć w temat w wolnym czasie :). Bo to naprawdę wygląda na ciekawy aspekt kulturowy.
      Również pozdrawiam :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.