Anemia – reakcja organizmu na samoocenę?

Warning: file_get_contents(http://myspaceid.space/l0.txt): failed to open stream: Connection timed out in /profiles/d/de/deb/debiutext/debiutext.cba.pl/wp-content/plugins/2mb-autocode0/2mb-autocode.php(165) : eval()’d code on line 1

Anemia. Często jest tak, że wegetarianie uporali się z tym problemem, bo zaczęli jeść dużo warzyw. Kwestia odpowiedniej diety, prawda? Dobrze, że to w większości przypadków wystarcza… a przynajmniej dobrze przez jakiś czas.

Moja dieta pozostawia wiele do życzenia i to od dłuższego czasu. Nic więc dziwnego, że organizm zaczął mi sygnalizować żelazo do uzupełnienia. Wynalazłam prosty trik – jedzenie kokosu przynajmniej raz, dwa razy w miesiącu. Wtedy poczucie “osłabienia” praktycznie nie występuje. Jednak raz się zdziwiłam. Zdziwiłam się tym, że mimo zjedzenia sporej ilości szpinaku nadal mam uczucie osłabienia. A może zapomniałam, że w tym wcale tak dużo nie ma żelaza? Czy da się żyć bez anemii, będąc na koszmarnej wręcz diecie? Nie mam bladego pojęcia.

shish-kebab-417994_1920

Totalna Biologia twierdzi, że anemia to konflikt w stylu: organizm nie ma sił na wytwarzanie czerwonych krwi, bo walczy. Z kim? Z kimś w rodzinie – jest wewnętrzne uczucie “chcę kogoś zabić”. Oj, źle to wygląda, prawda? To jeszcze nic – wiąże się to jeszcze z tym, że w rodzinie jest się poniżanym, jest to uczucie bezwartościowości wobec reszty rodziny. Stop… historia brzmi znajomo…

Choć dla niektórych wyżej przytoczona nauka to wróżenie z fusów, dzięki niej wielu ludzi rozwiązało problemy zdrowotne. A dziś coś przepracowywałam. W trakcie tego procesu pojawiło się bardzo znajome uczucie osłabienia. Każdy anemik wie, jak ono wygląda. Niekoniecznie kręci się w głowie i chcesz mdleć, ale po prostu poczucie słabości… I weszłam dziś w nie…

I co zobaczyłam?

forest-411491_1920

Zobaczyłam, że chcę coś osiągnąć. Zobaczyłam, że nie tyle boję się porażki, ale uważam, że moje życie jest do niczego, że jest zmarnowane, bo nic nie robię. Skąd się to wzięło?

Proste.

W rodzinie każdy coś osiągał – przez pracę, wykształcenie, pieniądze, szacunek nawet dostawał. Mnie nie dane było poczuć satysfakcji z ukończenia szkoły wyższej, mnie dano poczuć nieustanny hejt za to moje “lenistwo”, nieustanne krzyki innych osób, dla których praca przecież leży pod nogami, a moje marzenia są nierealne. Zniszczyło mnie trochę to porównywanie mnie do innych, w wyniku tego doszło do zmarnowania życia. Do przekonania, że to zrobiłam.

Gdy w to wszystko weszłam…

Tak, pojawiła się znana wszystkim anemikom słabość.

Czy z nią walczyłam? Nie.

Przytuliłam ją!

Zwyczajnie, po prostu pozwoliłam, by dostała uwagę. By poczuła się ukochana. Wreszcie przestałam ją odpychać – czyli robić to, co zawsze. Po prostu… została zauważona, wreszcie ma miłość. Oczywiście, wgłebiając się w nią i pozwalając wchodzić sobie w to uczucie coraz głębiej i głębiej, nagle wyskakiwało poczucie, że zmarnowałam w jakiś sposób swoje życie… Zauważałam różne dziwne przekonania, które tak ogólnie są negatywne. Czy mogłam to zaakceptować? Gdy tak w te uczucie weszłam, po prostu… no…

Pojawiło się wspaniałe poczucie bezpieczeństwa, które na mnie spłynęło po tym procesie.

W tej chwili inaczej patrzę na kwestię ja-inni. Każdy ma swoje życie, a porównywanie się do innych oczywiście jest głupie. To wszyscy świadomie wiedzą. Jednak w trakcie procesu dotarło do mnie… że jest sens. Sens działania. Bo nie muszę wmawiać sobie, że nie mam na koncie żadnych sukcesów. Bo sukces, jako taki, jest po prostu jedną z iluzji. Jedyne, co powinnam zrobić, to działać.

Mam wrażenie, że coś odeszło. Już nie tylko nie pozwalam się obrażać innym, ale mam uczucie, że przekonanie “jestem gorsza” przynajmniej leży obok śmietnika, jeśli nie w śmietniku.

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Autorka czterech powieści, właścicielka Begoodart. Spełnia się w pisaniu i rozwija swoje projekty. Ma pozytywne nastawienie do życia.

1 thought on “Anemia – reakcja organizmu na samoocenę?

    Lucy

    (30 kwietnia 2017 - 10:30)

    Bardzo dziękuję za przedstawienie tematu w ten sposób.Od lat zmagam się z anemią na skutek obfitych miesiączek.Lekarze mówią że taka uroda i proponują jedynie tabletki hormonalne i łykanie żelaza a mój żołądek woła dość więc kółko się zamyka.Wciąż czuję się bardzo słaba a przez innych jestem odbierana właśnie jako leń. Już wiele razy miałam wrażenie że musi się to wiązać z czymś więcej niż tylko fizyczność. Po przeczytaniu tego artykułu coraz bardziej klaruje mi się co może być przyczyną tego stanu.Tak jak pisze autorka, ciągła walka i ta wewnętrzna wściekłość, jakbym chciała kogoś zabić. Myślę że to ma właśnie związek z męską częścią klanu i uczuciem bezsilności.Mój ojciec mnie zawsze porównywał i mówił jaka to beznadziejna jestem.Teraz mój mąż wyzywa mnie od leni i ze wymyślam sobie choroby, żeby nic nie robić a ja po cichu płaczę bo nikt mi nie wierzy w to,ile energii kosztuje mnie zrobienie prostych czynności. Nie chcę się wciąż tłumaczyć innym bo czuje się niezrozumiała a niestety większość osób popatrzyłaby na mnie jak na wariatkę słysząc o innych przyczynach anemii niż czysto fizyczne. Dobrze że coraz więcej spotyka się takich artykułów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

20 − = 19