Przygody kotołaka na stepie – recenzja książki „Ksin koczownik”

2361_ksin_5_koczownikSaga o kotołaku – Ksinie – przeżywa obecnie drugą młodość. Konrad T. Lewandowski jej pierwsze strony zapisał w 1988 roku. W 2014 wydawnictwo Nasza Księgarnia postanowiło wrócić do serii, serwując fanom przy okazji lekki remastering tej historii. I tak na przykład trzeci tom to rozszerzone opowiadanie – „Wyprawa kotołaka”, które uzyskało tzw. szkatułkową budowę. Jeszcze bardziej autor rozwinął świat w „Różanookiej”, gdzie wątki zostały rozszerzone, a sama akcja wzbogacona o liczne zwroty akcji.

„Ksin koczownik” to najnowszy, już piąty, tom przygód kotołaka. Po licznych perypetiach Ksin znalazł się w Świecie Błądzących Gwiazd. Jednak to nie oznacza, że starzy wrogowie z Suminoru zostawiają go w spokoju – wręcz przeciwnie. Ksin jest przywódcą plemienia i mężem Amarelis, która wskazuje mu drogę. W trakcie wędrówki po stepie zaliczają przygody. Ich celem jest dotarcie do miejsca, w którym miałoby stać się Państwo. Czy im się uda?

Musiałam kilka razy sprawdzać wydawnictwo, bo okładka jest starannie wykonana – postać z błyszczącymi elementami, napisy stylizowane… Czy ja mam do czynienia z Fabryką Słów?! Upewniwszy się, że nie, zaczęłam czytać.

Wydawca – Nasza Księgarnia – na okładce obiecuje historię z przesłaniem, głęboką opowieść o dojrzewaniu do roli mężczyzny, władcy, męża. To wszystko w polewie z fantasy, w tym najbardziej baśniowym wydaniu. A jak wyszło?

Obawiam się, że wyszło przeciętnie. Wprawdzie Ksina da się czytać, bo Konrad T. Lewandowski umie pisać, a przygody nie są jakieś bardzo nudne, ale… brakowało mi tej głębi. Czytelnik dostaje wszystko na talerzu i gdyby miał on się zapoznać z tomem, nie zaznajomiwszy się z pierwszymi częściami, to by mu dużej różnicy nie robiło. Autor owszem, przedstawia punkt widzenia Ksina, jego filozofowanie, ale nie jest to mocno spsychologizowana rzecz. Po prostu, masz do czynienia z tym, co zwykle się dzieje w światach fantasy. Wędrówka, bitwa, seks, nic nowego.

Jeśli chodzi o świat, to miałam łaknienie na piękną, baśniową krainę… Taką, która, jako żywa by mi się ukazała przed oczyma. Niestety, pan Lewandowski nie bawi się w opisy, a woli po prostu toczyć na szybko akcję. Minimum scenerii, minimum widoczków. A nawet minimum dziwactw świata.

Od biedy jakiegoś przesłania można by szukać w opowieści Moliwdy, o dziwnej Rzece. Tylko jest to trochę skopane, bo czytelnik nie ma czasu odkrywać głębokości prawd wygłaszanych przez bohatera, a to, co się dzieje wokół Ksina nie do końca wykorzystuje potencjał tej opowieści, bo nie dotyczy wprost czy bezpośrednio.

Generalnie, piąty tom Ksina nie jest zły. Jeśli ktoś zaczyna przygodę z fantasy, to powieści o kotołaku będą dla niego w sam raz. Idealne na wieczór dla nastolatka, który szuka odpoczynku. Stare wygi to chyba tylko z sentymentu przeczytają nową edycję sagi o Ksinie.

Na 2017 zapowiedziano szósty tom – „Ksin na Bagnach Czasu”. Zapowiada się burzliwy początek lektury…

2361_ksin_5_koczownikTytuł: Ksin koczownik
Autor: Konrad T. Lewandowski
Cykl: Saga o kotołaku (#5 w serii)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-10-1256-0
Liczba stron: 326
Cena: 34,90
Ocena: 3,5/6

Wielki powrót kultowej „Sagi o kotołaku”!

W tym tomie Konrad T. Lewandowski łamie konwencję fantasy i przenosi swojego bohatera z Międzykontynentu w ponadczasową przestrzeń mitu. Po magicznym rozdwojeniu druga, wolna od klątwy osobowość Ksina kontynuuje wędrówkę w Świecie Błądzących Gwiazd. Starzy wrogowie nie pozwalają o sobie ani na chwilę zapomnieć, ale dla kotołaka jest to przede wszystkim czas wielkiego wtajemniczenia w role męża, ojca i władcy. Nie pokonanie przeciwników, lecz zrozumienie siebie i ukochanej Amarelis będzie prawdziwym celem tułaczki przez Bezkresny Step…

ce80b27773d7daf0ea9a35c526d27ffc

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Od pięciu lat stara się realizować swoje marzenie, by zarabiać na życie pisaniem. Prowadziła portal o kulturze Debiutext, później skupiła się na prowadzeniu bloga Wszystko od nowa. Współpracowała z wydawnictwem RW2010, obecnie szuka dofinansowania na swoje projekty

Jedna myśl o “Przygody kotołaka na stepie – recenzja książki „Ksin koczownik”

  • Przewodas

    (7 lutego 2017 - 21:48)

    Grafomanki nie powinny zarabiać na życie pisaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.