Hołd Bohaterom zapomnianym… – recenzja filmu „23 Dywizja”

16 listopada 2016 roku o godzinie 17.00 w zawierciańskim MOK odbyła się uroczysta premiera filmu pt.”23 Dywizja”. Było to szczególnym wydarzeniem dla lokalnej społeczności, co pokazały tłumy widzów przybyłych na projekcję produkcji. Co czyniło to wydarzenie wyjątkowym? Powodów było kilka, i trudno stwierdzić, który z nich był tym najważniejszym.

baner
Pierwsze, co od razu rzucało się w oczy, to aktorzy. A mianowicie byli nimi uczniowie okolicznych szkół, od podstawówki, poprzez gimnazjum, a na szkole ponadgimnazjalnej skończywszy. Dla niektórych z nich, był to debiut przed kamerą. Jednak Ci młodzi ludzie świetnie poradzili sobie z tym zadaniem, i stworzyli realistyczne aktorskie kreacje. Na szczególne wyróżnienie zasługują trzy osoby, które wykazały się nie lada talentem, a ich gra aktorska była naturalna, bez widocznej tremy, dialogi ich postaci były płynne a i twarze wyrażały buzujące w nich emocje. Są to: w roli młodszej siostry Kazimierza – Aleksandra Molińska, w roli Jadwigi – Wiktoria Banaś oraz w roli Emilii – Wiktoria Kostecka.

Oczywiście, należy podkreślić, iż ten film, nie powstałby bez udziału innych aktorów, którzy dali z siebie wszystko, czyniąc go wyjątkowym. Jednak mnie osobiście zachwyciły kreacje aktorskie właśnie tych trzech młodych pań.

Kolejnym dowodem na niezwykłość tego filmu niech będzie jego fabuła. A dotyczy ona prawdziwych wydarzeń z roku 1944 rozgrywających się w przysiółku Błojec, znajdującego się obok niewielkiej wsi Grabowa na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, gdzie Niemcy dokonali krwawej pacyfikacji ludności cywilnej oraz oddziałów AK „ Surowiec”.

Należy podkreślić, że film ten jest produkcją w całości stworzoną przez młodych ludzi. To oni stworzyli scenariusz, organizowali castingi na aktorów, tworzyli dialogi, oprawę muzyczną, zajęli się kostiumami oraz charakteryzacją. To Ci sami młodzi ludzie stanęli po drugiej stronie kamery i to od nich zależał ostateczny kształt tego filmowego dzieła. Oczywiście, mogli liczyć na pomoc i wsparcie dorosłych, i bez tego wsparcia, ta produkcja prawdopodobnie nie miałaby racji bytu.

Należy zwrócić uwagę na warstwę dialogów, nad którymi pracowali: Adrian Pater – aktor odgrywający również postać Kazimierza oraz historyk – Włodzimierz Rożdżyński. Była w nich poprawność językowa czasów, o których opowiadał scenariusz. Ich język oddawał czas wydarzeń, o których opowiadał scenariusz. Dzięki dialogom, zachowana została symbolika tamtych czasów, ukazująca się w szacunku do wypowiadanego słowa na temat miłości do kraju czy relacji międzyludzkich. W ówczesnych czasach, ludzie traktują się przyziemnie, szorstko. Ich relacje są niepełne. Brak w nich prawdy, wzajemnego szacunku, pewnego rodzaju – trudnego do określenia – wychowania, będącym wspólnym łącznikiem dwóch osobnych jednostek ludzkich.

W tym filmie elementem rzucającym się w oczy, był właśnie ten szacunek do drugiego człowieka. W sposobie go traktowania, w stylu języka, jakim ludzie z sobą rozmawiali, w otrzymywanym wsparciu rodziny, w rodzących się uczuciach. W tym wszystkim była prawda, która swoją szczerością biła widza po oczach, zmuszając go jednocześnie do refleksji, że choć były to czasy okrutne, ludzi to zdecydowanie łączyło i wiodło ich, ku sobie. I na ekranie widać było, że Ci młodzi aktorzy zrozumieli to, ich aktorskie kreacje były dojrzałe, dobrze wymyślone. Myślę, że każde z nich bardzo utożsamiało się z postacią, którą mieli zagrać.

Na pewno na ogromne wyróżnienie zasługują również osoby odpowiedzialne za charakteryzację oraz te czuwające nad wizerunkiem aktorów na planie filmowym. Za makijaż i fryzury odpowiedzialna była Weronika Janus. Charakteryzacja efektowa to ciężka praca Karoliny Koszewskiej. Z kolei za dobór strojów odpowiadała: Wiktoria Kostecka.

Utalentowana Patrycja Gotfryd stworzyła muzykę do tego filmu. Utwór „A kiedy umrę kochanie” do słów Haliny Poświatowskiej, z jej autorską muzyką oraz wykonaniem, jest utworem promującym ten film. Nad całym planem zdjęciowym czuwał Patryk Leks. Wybitnie uzdolniony w kierunku kinematografii młody człowiek, który był tam reżyserem, montażystą i człowiekiem od wszystkiego. To on zadbał o ostateczny kształt „Dywizji 23”.

Ale wracając do samej już premiery i atmosfery panującej w sali kinowej, to nawet płatający figle projektor kinowy nie był w stanie zepsuć tego wieczoru. Ale i z tą przeciwnością losu, młodzież poradziła sobie doskonale. Kiedy jedni rozwiązywali problemy techniczne, inni brylowali na scenie, ratując sytuacje. Patrycja Gotfryd wykonała utwory ze ścieżki dźwiękowej do filmu oraz przedstawiła historię małej Gabrysi Szczepary, apelując o pomoc dla dziewczynki zmagającej się z ciężką chorobą. Karolina Detko opowiedziała o produkcji filmu oraz o przebiegu planu zdjęciowego. Można było odczuć, że wśród publiczności, która osobiście znała zarówno aktorów, jak i twórców tego filmu, napięcie rosło z minuty na minutę.

Dlatego, miło było widzieć, podczas wyświetlania filmu, flesze aparatów mające na celu zatrzymanie każdej z tych chwil. Chwili, gdzie ogląda się swojego najbliższego, a takie zdjęcie, na tak uroczystym pokazie, z pewnością będzie stanowić doskonałą pamiątkę na całe życie.

Myślę, że ten film jest powodem do dumy dla wszystkich z tego regionu Polski. Dla mieszkańców, jak i samej młodzieży Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Ponieważ sięgnęli oni po historię niełatwą do opowiedzenia, trudną dla nich do odegrania. Bo przecież to wszystko, o czym chcieli nam opowiedzieć, wydarzyło się, na wiele lat przed ich przyjściem na świat.

Czy opowiedzieli to dobrze? Niech odpowiedzią na to pytanie, będą łzy, które spływały po policzkach pana w wieku około lat 70, siedzącego w rzędzie przede mną. Mam nadzieję, że i inne miasta w Polsce będą miały możliwość obejrzenia filmu pt. „23 Dywizja”, bo warto!

Post Author: Magdalena Dziedzic

Zimna staurnowa Pani. Matka swojej córki oraz córka swojej matki. Fanka gumowego krążka oraz wypełnionych kibicami trybun. Lubi czarny kolor, zwłaszcza w poczuciu humoru. Kocha Baczyńskiego oraz Hłaskę. Zasypia słuchając jazzującego Komedę. Lubi czarno-białe stare filmy oraz wszystko co stworzył: Stanley Kubrick, Pablo Almodovar,Woody Allen, Quentin Tarantino... Fascynuje ją Polska za czasów Piastów z Świętosławą Sygrydą na czele oraz Powstanie Warszawskie. Mało śpi, mało mówi,dużo obserwuje. Lubi nocą patrzeć na gwiazdy a w dzień po prostu patrzeć: na drzewa, chmury, ludzi... Jej życiowe motto to fragment z wiersza Baczyńskiego pt. Świat Sen: " ...tonąc po brzegi spojrzenia w rzeczywistość..." niezmiennie od lat w tych spojrzeniach tonie, bo zwyczajnie to prostu lubi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.