Perfekcyjne dialogi, gra na emocjach i ambitne przesłanie – recenzja filmu „Aż do piekła”

7746101-3Film „Aż do piekła” według scenariusza Taylora Sheridan’a, twórcy „Sicario”, trudno zakwalifikować do jakiegokolwiek gatunku. Określenie go mianem „produkcji sensacyjnej” mogłoby zupełnie zniechęcić widza, który lubi kino ambitne, dające odbiorcy sporo do myślenia. Z kolei, wskazywanie w nim cech typowych dla dramatu byłoby, co najmniej, nieporozumieniem. No więc, co? Czy usilne wsuwanie go do jakiejś szufladki cokolwiek zmieni? Nie. A dlaczego? Bo to jest film, który obejrzy każdy. I to z przyjemnością.

Miejscem akcji jest Zachodni Teksas, gdzie prawo jest pojęciem względnym, a policja w starciu z przestępcami stoi zazwyczaj na przegranej pozycji Bracia Toby i Tanner nie są typowymi opryszkami. Widz dowiaduje się, że Tanner, którego bardzo łatwo wyprowadzić z równowagi, wrócił z niedawno więzienia, zaś o Toby’m, że ma syna, o którego przyszłość chce zadbać. O tym, że bracia to profesjonaliści świadczą sceny – migawki – takie, jak zasypywanie ziemią samochodów, które brały udział w akcji czy sam proces planowania napadu.

Napad na mały, lokalny bank, to jedyny sposób na zdobycie pieniędzy, które uchronią ich ziemię przed konfiskatą – Toby robi to z myślą o synu. Wrogiem braci jest czas. Mają go bardzo mało – zbyt mało, aby zgromadzić odpowiednią kwotę. Jesteśmy więc świadkami napadu, który fizycznie nikogo nie krzywdzi, ale nie przebiega tak łatwo, jak mogłoby się wydawać. Ten udany skok na maleńki bank powoduje, że bracia postanawiają obrobić kolejny. Ich działania nie są przypadkowe – wszystko planują tak, by wyprowadzić w pole Marcusa, ścigającego ich, inteligentnego Strażnika Teksasu, policjanta, dla którego ma być to ostania akcja przed odejściem na emeryturę.

Mistrzostwo tego dzieła, polega na perfekcyjnym wykorzystaniu uczuć i emocji widza. Odbiorca zostaje przez twórców postawiony w nietypowej sytuacji, która uniemożliwia mu, jednoznaczne opowiedzenie się po którejś ze stron.

W tym filmie zobaczymy też sceny, ukazujące przemierzanie drogi, które najczęściej przypadają do gustu widzom. Zwłaszcza, jeśli towarzyszy temu dobra muzyka i piękne widoki. Co ciekawe, je również potraktowano jako element budujący napięcie.

„Aż do piekła” to z pewnością kino ambitne, niosące do widza niejedno przesłanie. Jakie? Wydaje mi się, że każdy znajdzie jego własną interpretację i na jej podstawie sformułuje idee. Na pewno ciekawe i perfekcyjne są dialogi –  bardzo oszczędne, ale też w każdej sytuacji idealnie oddające sedno sprawy.

Bardzo trudno odpowiedzieć na pytanie, jak dynamiczna jest akcja. Jest wiele sytuacji, w których następuje jej zawieszenie, ale wówczas narasta napięcie. W filmie są jakby dwie płaszczyzny – jedna to akcja, druga to warstwa psychologiczna.

 

7746101-3Tytuł: Aż do piekła
Reżyseria: David Mackenzie
Scenariusz: Taylor Sheridan
Gatunek: Dramat, Kryminał
Produkcja: USA
Premiera: 2 września 2016 (Polska), 16 maja 2016 (świat)
Obsada: Ben Foster, Jeff Bridges, Chris Pine, Dale Dickey, Kevin Rankin
Muzyka: Nick Cave i Warren Ellis, członkowie grupy Nick Cave and the Bad Seeds

Dwaj bracia – Toby (Chris Pine) – zdesperowany ojciec, szukający lepszego życia dla syna oraz Tanner (Ben Foster), były skazaniec z wybuchowym charakterem, postanawiają okraść oddział banku, który skonfiskował ich zadłużoną, rodzinną ziemię. Napad udaje się, jednak sprawy szybko wymykają się spod kontroli. W pościg za braćmi wyrusza Marcus (Jeff Bridges), nieustępliwy Strażnik Teksasu, szukający ostatnich chwil sławy przed przejściem na emeryturę. Mimo policyjnej obławy, Toby i Tanner, skuszeni wizją szybkiego zysku, decydują się na kolejny wielki skok. Konfrontacja braci z zawziętym stróżem prawa wydaje się nieunikniona.

Post Author: Agnieszka Korol

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.