Uratujcie moje serduszko !!!

20151231_180343Nazywam się Janek Kłaczek. Urodziłem się 15 lipca 2015 roku. Moja mamusia w 5 miesiącu ciąży dowiedziała się, że urodzę się z ciężką wadą serca. Każdego dnia zmagam się z nią i toczę ciężki bój, by przeżyć i móc, jak każde dziecko, przeżywać najpiękniejsze chwile mojego życia.

Mam niezwykle rzadką (ok. 0,5% wszystkich wad) i złożoną wadę serca. Pierwsza to L-TGA (zamiana komory prawej i lewej), druga to zespół Ebsteina (niedomykalność zastawki) i ostatnia najbardziej dokuczliwa WPW (napady częstoskurczy nadkomorowych). Oprócz chorego serduszka zmagam się ze skrajną anemią aplastyczną. Kiedy miałem 9 miesięcy, przeszedłem przeszczep szpiku od dawcy niespokrewnionego.

A oto moja historia…

Wszystko, tak jak mówiłem, zaczęło się w brzuszku u mojej mamusi. Już wtedy musiałem stoczyć największą bitwę  – o to by przeżyć. Podczas kontroli rodzice dowiedzieli się, że stan płodu jest krytyczny. Moje serduszko biło wtedy 260 uderzeń na minutę, do tego obrzęk płuc i brzucha. Jednak ja byłem bardzo dzielny i nie dałem się –  udało mi się wygrać. Już wtedy nazwano mnie TWARDZIELEM. Zaraz po urodzeniu zostałem przewieziony do szpitala w Prokocimu, ponieważ lekarze bardzo przejęli się moimi wynikami krwi.

 

Kiedy miałem zaledwie 3 miesiące trafiłem do Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej we Wrocławiu. Mój stan i moje wyniki z dnia na dzień się pogarszały. Po 4 miesiącu pobytu w Przylądku Nadziei, razem z rodzicami usłyszeliśmy diagnozę – aplazja szpiku, skrajna anemia aplastyczna. Szpital stał się moim domem, byłem od niego całkowicie uzależniony.

21 kwietnia 2016 roku przebyłem przeszczep szpiku, dzięki któremu na nowo się urodziłem. Lekarze podawali mi bardzo silną chemię oraz całą masę leków na serce oraz te, chroniące mnie przed odrzutem. Leki muszę przyjmować stale, co dwie godziny. Wciąż jeszcze walczę i mam nadzieję na wygraną!

20160122_145624

Właśnie zostałem zakwalifikowany przez prof. Pedro J del Nido z Boston Children Hospital do dwuetapowej operacji tzw. Double Switch. To moja ostatnia deska ratunku, by przeżyć. Nie mogę już dłużej czekać!! Jest ona jednak bardzo kosztowna i bez Państwa pomocy nie damy rady. Wstępna wycena to 1 mln złotych. Do ukończenia 2 roku życia muszę przejść pierwszy etap (ok. 300 tysięcy złotych), a po roku kolejny drugi etap (ok. 700 tysięcy złotych).

 

Pomóżmy temu małemu TWARDZIELOWI stoczyć tą najważniejszą bitwę – o własne życie !!!

Tutaj możecie śledzić informacje o Jasiu:

https://www.facebook.com/janektwardziel/?fref=ts

Zbiórka pieniędzy na małego Twardziela na siepomaga.pl                                                                        

https://www.siepomaga.pl/janklaczek

 

Bez Waszej pomocy nie dam rady, pamiętajcie liczy się każda wpłacona złotówka.

Mimo wszelkich niedogodności i przeciwieństw wciąż walczę, o moje życie z nadzieją, że niedługo będę mógł żyć jak normalne dziecko! Przecież mam dla kogo żyć!

 

Post Author: Monika Cukiernik

Jedna myśl o “Uratujcie moje serduszko !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.