Lekcje odrobione – recenzja płyty „Caracal” Disclosure

caracal-b-iext38506211

Caracal to drugi krążek w dyskografii Disclosure. Bracia Lawrence powrócili po dwóch latach przerwy z nowym materiałem, nowymi pomysłami na siebie i nową listą muzycznych gości. Powrót to był niełatwy, bo poprzeczkę Brytyjczycy zawiesili sobie wysoko – debiutancki album Settle zbierał niemal same ochy i achy, a jak powszechnie wiadomo, druga płyta jest nie lada wyzwaniem dla każdego artysty. Jak z tym testem poradzili sobie Disclosure?

To, co przemawia do słuchacza już od pierwszych dźwięków, to naprawdę dobre, choć zdecydowanie mniej klubowe – w porównaniu z poprzednim krążkiem – brzmienie. Jest radiowo, może nieco komercyjnie, ale jest też równo i spójnie. Płyta zdecydowanie trzyma poziom od początku do końca i stwarza wrażenie starannie dopracowanej. Bracia konsekwentnie serwują nam hit za hitem, okraszone dodatkowo rewelacyjnymi gośćmi, bo to trzeba Lawrence’om przyznać – mają nosa do współpracowników. Tylko dwie piosenki są wyłącznie ich dziełami, pozostałe to featuringi. Na krążku pojawiają się znani (Sam Smith, Lorde) i mniej znani (Nao, Lion Babe), wszyscy jednak wiedzą, co mają robić i swoją część realizują, jak na profesjonalistów przystało.

O czym trzeba również uczciwie wspomnieć, względem Caracal, pojawiło się kilka zarzutów – że za wolno, że zbyt syntphopowo, ale jeśli o mnie chodzi, to w to mi graj, bo ja tam takie brzmienie lubię, a co więcej, muszę przyznać, że druga płyta Disclosure plasuje się w mojej osobistej hierarchii, ponad debiutem.

Już od pierwszego kawałka dostajemy dobre brzmienie, wzmocnione beatem i przyjemnym pulsowaniem. Za otwarcie, czyli utwór Nocturnal, wokalnie odpowiada The Weekend i trzeba sprawę postawić jasno –świetnie zapowiada on to, z czym będziemy mieć do czynienia na całej płycie, bo Caracal, to energetyczna składanka, przepełniona hiciorami z pierwszych miejsc list przebojów, tych najbardziej popularnych stacji radiowych. To nie minus, bo tak długo, jak słuchanie tego zestawienia zapewnia dobrą zabawę, tak długo bez znaczenia pozostaje to, w jakim nurcie jest zakotwiczona ta muzyka.

Klimat zdecydowanie podtrzymuje Omen, z Samem Smithem, który – jak odnoszę wrażenie – jest wszechobecny. I choć prywatnie nie podzielam zachwytu nad jego wokalem, to piosenka, która przypadła mu w udziale, okazuje się dobrą wróżbą. Z Holding On wracamy do beatu, który mocno się wkręca i sprawia, że stopa mimowolnie zaczyna potupywać w rytm muzyki. A dalej jest nie gorzej, bo trafiamy na czarującą wokalem połówkę Lion Babe w Hourglass, niezłe Willing & Able czy fantastyczną Lorde, która perfekcyjnie buduje nastrój i klimat, tworząc w ten sposób jeden z najmocniejszych kawałków na płycie –Magnets.

Na szczególną uwagę zasługuje piosenka Jaded, bo wokalem w niej zajmuje się jeden z braci – Howard – i w tej roli radzi sobie naprawdę dobrze, co potwierdza też drugi „samodzielny” utwór – Echoes. Swoją drogą, ciekawe, czy wraz z kolejnym krążkiem bracia odważą się na pójście właśnie tą drogą i zrezygnują z featuringów na rzecz samowystarczalności. O tym przyjdzie nam się pewnie jeszcze przekonać. To, co wiemy na pewno już dziś, to że na płycie znajduje się jeszcze syntezatorowe Good Intentions (petarda!), pozostające nieco w cieniu i chyba najbardziej nijakie i pozbawione „tego czegoś” Superego i przebojowe, choć znacznie spokojniejsze Masterpiece.

Muszę przyznać, że Caracal wzbudziła we mnie ciekawość, bo oto okazało się, że nie mamy do czynienia z gwiazdkami jednego kawałka. Guy i Howard, to zupełnie świadomi swoich mocnych stron muzycy, którzy stawiają na rozwój i nowe brzmienia. To też artyści z dobrym nosem do przebojowych produkcji, którzy sprytnie żonglują tym, co już dobrze znamy. Jest perkusja, jest syntezator i jest zabawa no – może nie do białego rana i taka, po której wraca się na czworakach, ale nadal niezła.

Jak dla mnie, Disclosure test drugiej płyty zdają bez najmniejszych problemów. To, co nam serwują, to uczciwie odrobione lekcje z muzyki, które szturmem podbijają listy przebojów i konsekwentnie nie dają o sobie zapomnieć. Z rodziną podobno najlepiej na zdjęciu. W przypadku braci Lawrence – całkiem dobrze  także na płycie.

 

Wykonawca: Disclosure

Album: Caracal

caracal-b-iext38506211

Gatunek: muzyka elektroniczna

Data premiery: 25.09.2015

Dystrybutor: Universal Music Polska

Cena: 42,99 zł

Ocena: 4,5/6

empik.com_logo_pop2

Post Author: Kinga Rosińska

Studentka i psiara. Nieustannie poszukuje piosenek, które mogłyby być soundtrackiem codzienności. Od wielu lat darzy Briana Maya nieodwzajemnioną (póki co!) miłością. Nie wie, czy istnieje życie na Marsie, dysponuje natomiast informacjami o tym, kto zabił Laurę Palmer. Chciałaby móc uczestniczyć w jak największej liczbie koncertów. I oczywiście pokoju na świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.