Kiedy morderca się bawi – „Zabawa w zabójcę”

mv5bmtc5mzeymjg4nf5bml5banbnxkftztgwntiyoda2mde-_v1_Pewnego dnia psycholog sądowa otrzymuje propozycję: zbadanie przypadku Kirstin, która dostanie za tydzień śmiertelny zastrzyk w więzieniu. Dziewczyna sześć lat temu zabiła policjanta, ale teraz zleceniodawca twierdzi, że Kirstin jest niewinna. Czy ma rację? Tego psycholog usiłuje się dowiedzieć, a wnioski, do których zaczyna dochodzić, są coraz bardziej przerażające…

„Zabawa w zabójcę” to thriller, który ogląda się przy chipsach, piwie i rozmowach towarzyskich. Oczywiście, można się przy nim samemu dobrze bawić, ale będzie to rozrywka w stylu „bo nic ciekawszego na antenie akurat nie ma”.

Film z początku wydawał się być ciekawy. Mamy wybitną specjalistkę od stanu psychologicznego więźniów, mamy też tajemnicę. Co tak naprawdę wydarzyło się kilka lat temu? Czy rzeczywiście złapano przestępcę?

Mniej więcej do połowy filmu jest coraz ciekawiej. Zastanawiałam się nawet, czy to, co nakazała zrobić pani psycholog, nie podpada pod tortury, ale ostatecznie tyko w ten sposób mogła się dostać do prawdziwych dowodów w sprawie, do świadka tragedii.

Niestety, na tym dobra fabuła się kończy. Dalszy ciąg jest przewidywalny, żeby nie powiedzieć nudny. Zaskakujący zwrot akcji okazał się na tyle zaskakujący, że ziewnęłam. Nie mam pojęcia, czy to moja intuicja, czy to po prostu było schematyczne.

Tylko jedna rzecz, która nawet po napisach końcowych mnie męczyła, nie została rozwiązana. Mianowicie problemy psychiczne Kirstin. Nie jestem psychologiem, ale jej przypadek wydał mi się o tyle nieprawdopodobny, że wszelkie traumy i podobne takie, tak szybko nie ustępują. Zwłaszcza, jeśli brak odpowiedniej terapii. A w tym przypadku zabrakło jakiejkolwiek.

Autorzy próbowali wcisnąć za dużo wątków w za krótki czas antenowy. Sprawa mordercy sprzed lat – okej, toż to w końcu główna oś fabuły. Ale wtrącanie do tego odczuć matki, która oddała dziecko, wtrącanie do tego jakiś innych pobocznych wątków, wydaje się niepotrzebne i mało wnosi do fabuły. A już tym bardziej próby zastraszenia głównej bohaterki. Choć są one logiczne, to tutaj niestety twórcy się nie popisali, bo za późno do tego przystąpili i nie potrafili wykorzystać potencjału, który daje im taka sytuacja.

Gra aktorska nie porywa, ale jest do przyjęcia. Szczególnie pani, która zagrała rolę więźniarki odegrała całkiem sprawnie zadanie, choć chyba ze wszystkich postaci miała najtrudniejsze zadanie.

Muzyki w ogóle nie zapamiętałam, nie ma w niej niczego, co by wpadało w ucho. Trzyma w napięciu? Tyle, co na każdym jednym filmie. Standard i nic więcej, trudno tu mówić o czymś wartym zapamiętania, wbijającym się w ucho.

Jeśli chcecie obejrzeć „Zabawę w zabójcę”, to zapraszam do stołu. Śmiechu ani strachu przy tym nie będzie, ale na nudę jest to wystarczający thriller. Może Wam się uda rozwiązać zagadkę zdrowia psychicznego Kirstin.

mv5bmtc5mzeymjg4nf5bml5banbnxkftztgwntiyoda2mde-_v1_Tytuł: „Zabawa w zabójcę”
Reżyseria:
 Farhad Mann
Scenariusz: Roma Roth, James Womer
Gatunek: Kryminał, Thriller
Produkcja: Kanada
Premiera: 20 lipca 2013 (świat)
Obsada: Sarah Carter, David Haydn-Jones, Magda Apanowicz, Tom Butler, Michael Soltis
Ocena: 3/6

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Od pięciu lat stara się realizować swoje marzenie, by zarabiać na życie pisaniem. Prowadziła portal o kulturze Debiutext, później skupiła się na prowadzeniu bloga Wszystko od nowa. Współpracowała z wydawnictwem RW2010, obecnie szuka dofinansowania na swoje projekty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.