Pasja, jak tlen. Pozwala żyć – wywiad z Patrykiem Leksem, nastoletnim filmowcem

fot. archiwum Patryka Leksa
fot. archiwum Patryka Leksa

Patryk Leks jest nastoletnim reżyserem. Oficjalna premiera jego pierwszego, pełnometrażowego filmu odbędzie się 16 listopada o 17:00 w kinie MOK Zawiercie.

Fabuła filmu opiera się na prawdziwych wydarzeniach z roku 1944 a mowa tutaj krwawej pacyfikacji przysiółka Błojec znajdującego się obok małej wsi Grabowa w województwie śląskim w samym centrum Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Tematem przewodnim jest życie grupki młodych przyjaciół, którzy konfrontują się z brutalną, wojenną rzeczywistością, która nie okazuje się tak łatwa jak może się wydawać na pierwszy rzut oka.

Młodzi ludzie przeżywają swoje pierwsze młodzieńcze miłości, ciężko pracują przy roli pomagając rodzicom oraz potajemnie spotykają się, aby móc uczyć się ojczystego języka polskiego. W sercach młodych patriotów rodzi się chęć walki i obrony ojczyzny. Ciężko trenują aby móc należeć do grupy partyzanckiej i gdy tylko pojawia się okazja, chcą dołączyć do zbliżającego się oddziału Armii Krajowej „Surowiec” 23 DYWIZJI.

Z Patrykiem Leksem rozmawia Magdalena Dziedzic.

Skąd w młodym człowieku bierze się chęć nakręcenia własnego filmu? Czy nie łatwiej pójść do kina, lub obejrzeć „ coś” na komputerze?

Pewnie dla większości ludzi prościej jest pójść do kina i obejrzeć film. Pamiętam, że zawsze jak coś oglądałem to patrzyłem na to od tej technicznej strony. Nie potrafiłem wczuć się w fabułę i na niej skupić swojej uwagi. Intrygował mnie sposób poruszania się kamery czy współgrania jej z aktorem.

To był taki impuls, aby spróbować swoich sił. W tym kierunku nie jest łatwo działać ze względu na dość duże koszty fachowego sprzętu, który jest niezbędny do nagrywania. Początki były ubogie – telefon i mikrofon za 50 zł. Miałem ogromne szczęście natrafiając na Panią Dyrektor i wychowawczynię jakie miałem w gimnazjum. To właśnie one podsycały we mnie tę pasję i z całych swoich sił pchali do przodu. Jak jakość moich filmów znacząco wzrosła udało się znaleźć sponsorów, którzy zakupili sprzęt, który jeszcze bardziej podniósł poprzeczkę.

Dlaczego postanowiłeś stworzyć właśnie film historyczny?

„23 dywizja” jest filmem inspirowanym prawdziwymi wydarzeniami. Podczas pisania scenariusza nie skupialiśmy się na suchych faktach historycznych lecz na ludziach. Cała historia przedstawia życie młodych ludzi w czasach brutalnej wojennej rzeczywistości. Skupiliśmy się na ukazaniu w młodzieńczych reakcjach czy uczuciach, aby każdy widz przed ekranem miał wrażenie, że jego problemy, są całkiem podobne do tych, które mieli tamci ludzie, lecz współcześnie jest je dużo łatwiej rozwiązać.

Tematyka filmu nie wynika bezpośrednio z mojej strony. Główny scenarzysta w filmie Adrian Pater odkąd pamiętam interesował się historią, również tą lokalną. W końcowym etapie tworzenia pierwszego filmu postanowiliśmy rozpocząć prace nad nowym scenariuszem aby mieć następny cel zaraz po tym. To była pierwsza myśl – film historyczny, lecz mieliśmy dość wiele wątpliwości. Ta tematyka wymaga sporej wiedzy historycznej aby napisać prawdziwy w odbiorze scenariusz oraz zapotrzebowanie na umundurowanie i skomplikowane sceny batalistyczne.

Przez długi okres prowadziliśmy konsultacje z historykami i osobami, które bezpośrednio przeżyły te wydarzenia, aby w jak najbardziej oddać charakter tamtych czasów. Udało się nam znaleźć grupę rekonstrukcyjną z Olkusza, która zajmuje się rekonstrukcją tych samych wydarzeń, które zamierzamy przedstawić w filmie. Bardzo ułatwiło to nam prace i mogliśmy skupić się na tworzeniu filmu a sprawy historyczne oddaliśmy w ręce rekonstruktorom. Warto w tych czasach przywracać wspomnienia o bohaterach dzięki, którym żyjemy w wolnym kraju. To oni poświęcali swoje życia, rodziny, abyśmy byli bezpieczni. Tym ludziom po prostu należy się szacunek, więc dlaczego nie stworzyć o nich filmu? To były główne założenia dlaczego wybraliśmy film historyczny.

Czy patriotyzm wśród młodych ludzi to dzisiaj tylko moda czy może głębsza potrzeba połączenia się z czasem minionym, oraz poszukiwanie wartościowych wzorców do naśladowania?

Według mnie nie da się tego jednoznacznie określić. Dla jednych jest to chwilowa moda, a dla drugich chęć okazania szacunku poległym. Bycie patriotą jest teraz dość modne, lecz nie można wszystkich generalizować, że działają jedynie z tych pobudek. Zdecydowana większość młodego społeczeństwa szanuje tych ludzi i zdaje sobie sprawę czego musieli się dopuścić aby zapewnić nam spokojne życie bez zagrożenia wojennego.

Kim jest ekipa z planu filmowego?

Prace na filmem rozpoczęliśmy pod koniec 3 klasy gimnazjum, więc z większości ekipa realizacyjna składa się z tamtych osób a pozostała część z nowego liceum. Poza planem znamy się bardzo dobrze przez co dużo łatwiej jest nam razem współpracować bo niejednokrotnie mamy długie dni zdjęciowe od godzin porannych, aż do wieczornych. W obsadzie nie ma przypadkowych osób i były one dobierane pod kątem jaka rola będzie dla nich najbardziej odpowiednia. Część ekipy filmowej, również ma swoją rolę w filmie.

Jak wyglądały castingi?

Castingi do „23 dywizji” były dość standardowe. Każdy z zainteresowanych zagraniem w filmie miał do odegrania indywidualnie lub grupowo krótką scenkę ze scenariusza. Wszystkie osoby były nagrywane i potem oglądając ten materiał decydowaliśmy, która rola jest odpowiednia dla danej osoby.

Co o twojej pasji myślą rodzice? 

Bardzo mnie wspierają. Niejednokrotnie zapewniali mnie, że pomogą mi w otwarciu swojego własnego studia filmowego. Mam nadzieję, że zdarzy się to już w przyszłym roku. Warunkiem jest jednak nie zaniedbywanie obowiązków jakie mam w szkole. Czasami nie jest łatwo połączyć szkołę i pracochłonny film, lecz do tej pory mi się to udawało. Aby stać się w przyszłości profesjonalnym reżyserem i twórcą filmowym niezbędna jest mi edukacja i o tym staram się nie zapominać.

Czy jest to produkcja stworzona wyłącznie przez młodzież?

Podczas prac scenariuszowych pomagali nam historycy i świadkowie wydarzeń, którzy podpowiadali w jakim kierunku popchnąć fabułę filmu. Skomplikowane ujęcia lotnicze zapewniła nam firma AfterSky, które bardzo wzbogacają wizualną stronę filmu. W sprawach finansowych i prawnych pieczę nad nami sprawowali osoby z Rady Rodziców. Producentem filmu jest Pani Izabela Świtalska nauczycielka języka polskiego, muzyki z byłego gimnazjum, która w pełni kontroluje przebieg prac w filmie. Wiele osób dorosłych jest zaangażowanych w ten film, również w sprawach jak: rekonstrukcja historyczna, konsultacje batalistyczne, opieka prawna, opieka techniczna, kierownictwo nad całą produkcją, nagranie autorskiej muzyki i wiele wiele więcej. Bez tych osób nie bylibyśmy stworzyć tak wielkiej produkcji.

Czy planujesz kolejne filmy? Jeśli tak, czy będą o podobnej tematyce?

Oczywiście, że tak. Niestety jeszcze nie znam takich konkretnych informacji. Moim celem jest stworzenie filmu z różnych gatunków, więc tym razem może padnie wybór na komedię…

Jesteście w dosyć burzliwym wieku, więc pewnie dochodzi do sytuacji stresowych i konfliktowych. Czy pomimo to, działacie zgodnie z planem?

Praca na planie bardzo nas zbliża, ze względu na to, że spędzamy nie raz po kilkanaście godzin na planie w jednym gronie. Zdarzają się sytuacje stresowe, ale wszyscy mamy jeden cel – stworzenie filmu, więc staramy się szybko je załagadzać, bo w kłótni nie jesteśmy w stanie pracować w grupie, a filmu jedna osoba nie jest w stanie stworzyć. Jest to praca wielu osób widocznych na kamerze jak i tych, których nie widać. Każdy dzień zdjęciowy mamy ściśle zaplanowany i zawsze się go trzymamy aby zapanował ład i porządek i wszystkie prace szły gładko.

W jakiej scenerii kręcicie? Czy tworzycie własną scenografie czy korzystacie z tego, co już gotowe?

Staramy się korzystać z oryginalnych lokalizacji, aczkolwiek nie zawsze jest to możliwe i musimy inscenizować własne. Stosujemy bardzo popularną sztuczkę w świecie filmowym tzn. na ekranie wydaje się, że nagrywamy w jednej lokalizacji, lecz w rzeczywistości wnętrze znajduje się w całkiem innym miejscu niż dom z zewnętrznej strony. Takie małe oszustwo widza, ale niezbędne bo większość domów nie zachowała się w zadowalającym dla kamery stanie.

Co oko kamery uchwyciło jako pierwsze?

Bardzo dobrze pamiętam pierwszy klaps na planie „23 dywizji”. Nagrywaliśmy wtedy scenę w domu głównego bohatera, który rozmawia z ojcem podczas rodzinnego obiadu. Ojciec jest nie zadowolony, ponieważ nie przywiązuje się do domowych obowiązków i dość poważnie je zaniedbuje. Jest to dla nas bardzo emocjonalna scena, bo to ona rozpoczęła prace nad całym filmem.

Kim prywatnie jest Patryk? Jakie masz w życiu cele, czym się interesujesz, o czym marzysz?

Prywatnie jestem uczniem I LO w Dąbrowie Górniczej. Obecnym moim celem jest zakończenie „23 dywizji”. A w przyszłości innych moich realizacji fabularnych czy dokumentalnych. Film jest moją pasją i wszystko co z nim związane. Czytam wiele książek o tym jak tworzą swoje filmy największe gwiazdy światowej reżyserii jak chociażby Steven Spielberg. Moim największym marzeniem jest tworzenie wielkich filmów, które ludzie będą pamiętaj nawet po kilkudziesięciu latach od premiery.

Post Author: Magdalena Dziedzic

Zimna staurnowa Pani. Matka swojej córki oraz córka swojej matki. Fanka gumowego krążka oraz wypełnionych kibicami trybun. Lubi czarny kolor, zwłaszcza w poczuciu humoru. Kocha Baczyńskiego oraz Hłaskę. Zasypia słuchając jazzującego Komedę. Lubi czarno-białe stare filmy oraz wszystko co stworzył: Stanley Kubrick, Pablo Almodovar,Woody Allen, Quentin Tarantino... Fascynuje ją Polska za czasów Piastów z Świętosławą Sygrydą na czele oraz Powstanie Warszawskie. Mało śpi, mało mówi,dużo obserwuje. Lubi nocą patrzeć na gwiazdy a w dzień po prostu patrzeć: na drzewa, chmury, ludzi... Jej życiowe motto to fragment z wiersza Baczyńskiego pt. Świat Sen: " ...tonąc po brzegi spojrzenia w rzeczywistość..." niezmiennie od lat w tych spojrzeniach tonie, bo zwyczajnie to prostu lubi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.