Potrzebuję poezji by żyć – wywiad z Bożeną „NeLą” Wiesiołek

nelaBożena „NeLa” Wiesiołek jest – jak sama o sobie mówi – postacią nietuzinkową. Ta poetka młodego pokolenia poezję traktuje jako element niezbędny do życia. Uważa się za pesymistkę i laureatkę wielu życiowych porażek. To m.in. z nich czerpie inspirację.

Swoimi wierszami dzieli się z innymi – wydała już 2 tomiki poezji, e-booka, jej utwory pojawiały się też w wielu ogólnopolskich czasopismach – m.in. w Cogito, Angorze oraz portalach internetowych – Przystań literacka, BeGoodArt, Desperat-Zine oraz Książka jest kobietą. Zapraszam na rozmowę z NeLą.

Anna Wójcik: Dlaczego poezja?
Bożena „NeLa” Wiesiołek:  Kiedyś ktoś mądry powiedział (bodajże Bukowski), że w poezji mieści się maksimum znaczenia w minimum treści. To największa jej zaleta. Kocham ją za jej subtelność, ale i drapieżność, prawdę i kłamstwo, które w sobie zawiera. Za jej zmienność i swobodę. Za to, że łatwiej mówić czym ona nie jest niż czym jest.

Prawdą jest, że Polacy nie lubią czytać poezji?
Odnoszę inne wrażenie. Uważam, że jako naród lubimy poezję, ale jedynie w jej istocie. Każdy z nas się z nią gdzieś w szkole stykał, kilka wierszy – czy samych zwrotów – się spodobało… Nie jest tak, że poezja jest dla elit. Na moje spotkania poetyckie przychodzą różni ludzie (z różnym doświadczeniem, wykształceniem, wiedzą) i mówiąc o poezji potrafimy znaleźć wspólny język. Myślę, że w odbiorze poezji najbardziej przeszkadza lenistwo albo senna atmosfera.

W szkołach często uczono nas tej jednej „właściwej” interpretacji danego wiersza. Zgadzasz się z takim podejściem?
Poezja jest czymś bardzo intymnym i każdy człowiek odbiera ją przez pryzmat swojego Ja. Aczkolwiek należy pamiętać, że są w danym wierszu elementy, które mogą zostać zinterpretowane tylko w jeden sposób. Myślę, że warstwa emocjonalna jest bardziej plastyczna i to tutaj Czytelnik ma większe pole do popisu. Z pewnością są w każdym wierszu elementy, które należy rozumieć w dany sposób, ale większość pozostaje intymnością autora tudzież odbiorcy.

Mam pomysł na wiersz. I co dalej?
Wypij dużo wina. Jeśli rano będziesz pamiętać o nim to znaczy, że jest naprawdę dobry. Wtedy go zapisz i niech żyje daleko od Ciebie.

Skąd czerpiesz inspirację?
Z życia. Moja poezja jest odbiciem tego, co czuję, jak czuję w konkretnym momencie. Można w niej wyczytać kim był mój pierwszy chłopak, kto mnie rozbawił, kto mnie skrzywdził i ile dni płakałam za ludźmi, których już obok mnie nie ma. Tylko to wszystko ukryte jest pod płaszczem poezji, która zwodzi czytelnika za nos. Czasami pokazuję wiersz osobie, dzięki której został on napisany. To najlepsza odpowiedź w pewnych sytuacjach.

Czy w poezji jest miejsce na tabu?
Nie, poezja nie ma wstydu i chce mówić o wszystkim. Wchodzi do sypialni i do jelit. Nie zna prywatności.

Kto jest twoim wzorem poetyckim?
Nie czerpię z jednego źródła. Staram się czytać wielu autorów, co pozwala mi się spotykać z różnymi stylami, myślami, podejściami. Ta otwartość jest bardzo ważna. Nie ma doskonałego poety. Każdy ma pecha i wpada… najczęściej w słowotok i tak się rodzą niechciane dzieła.

Kiedy narodziła się twoja pasja do tworzenia poezji?
Wydaje mi się, że to było zawsze gdzieś we mnie, ze mną. Zawsze miałam potrzebę tworzenia, zapisywania, pisania… To pochodzi z wnętrza, rozumiesz to nie jest wada nabyta.

Pamiętasz swój pierwszy wiersz?
Dokładnie to były cztery wiersze pisane jeden po drugim. Mam jeszcze je gdzieś głęboko skryte. Boję się do nich spojrzeć. To były wiersze dla mojej pierwszej zranionej miłości. Do dziś pozostał mi ten zwyczaj – piszę wiersze dla swoich byłych, ale nigdy nie piszę o nich, gdy są.

Masz jakieś swoje rytuały, które pozwalają ci się wyciszyć i zagłębić w procesie twórczym?
Raczej się jakoś specjalnie nie wyciszam. Lubię pisać po lub w czasie szalonych podróży, na koncertach, które uwielbiam, przy tequili z grupą nieznajomych… Albo gdy w nocy nagle się obudzę. Nie mam żadnych rytuałów. Poezją jest moją potrzebą tak jak oddychanie i wydalanie. Po prostu jest i czasem coś szwankuje i trzeba się z tym uporać.

Co chcesz przekazywać ludziom poprzez swoją twórczość?
Głównie siebie – moje emocje, przemyślenie, doświadczenia. Chcę definiować i odkrywać siebie za pomocą poezji przy udziale Innego. To tak jak z sportem – uczy pokory, pokazuje, że stać cię na więcej, dajesz z siebie wszystko i chcesz pokonać siebie.

Spotkałaś się kiedyś z nieoczekiwaną reakcją na Twoją poezję?
Często ludzie próbują interpretować moje utwory, co traktuję jako komplement. Zdarzyło się, że jedna Pani się popłakała, ktoś się roześmiał… Ktoś narysował obraz na środku, którego był fragment mojego wiersza. To było niesamowite! To dla mnie ważne sygnały świadczące o tym, że moja twórczość trafia do Czytelników.

Jakie są twoje plany na przyszłość?
Korzystać z życia i kochać. Być dumną z tego, co robię i jak się zachowuję.

Post Author: Anna Wójcik

Urodzona 23.02.1995, Brzeżanka i mól książkowy. Serialoholiczka. Mistrzyni nadinterpretacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.