KUKUŁCZE JAJO -XXIII „Kocham”


Jeszcze nie wysiedliśmy z samochodu, a on już stał i czekał, aby się z nami przywitać. Nerwowo podciągnięte ku górze kąciki ust, zdradzały jego niepewność. W oczach zaś kryła się nieukrywana radość z tego że nas widzi, a może z tego że dopiął swego?


silhouette-1082129_640
Nie chciałam się na tym skupiać i analizować. Chciałam wejść już do domu i udawać, że wszyscy tworzymy szczęśliwą rodzinę. Niestety mój ojciec postanowił przywitać się z nami już na zewnątrz. Podał rękę Pani Jadwidze i chwilę z nią rozmawiał, gdy ja i Tymon opróżnialiśmy bagażnik samochodu. Widać było, że się znają. Następnie tato podszedł do Tymona.

– Witaj synu – podał mu dłoń.
– Cześć tato.
– Dziękuję, że przekonałeś Jagodę – powiedział ojciec patrząc w moją stronę.
– Nie musiał. Chciałam tu przyjechać. Może niekoniecznie w takich okolicznościach, ale czy ja kiedykolwiek mam jakiś wybór? Ktoś chcę słyszeć, co mam do powiedzenia? – wysyczałam w złości.
– Jagoda, przestań – wtrącił się do rozmowy Tymon.
– Przestań, przestań – nuciłam pod nosem.
– Zmarzłam – powiedziała Pani Jadwiga. – Chyba mam ochotę na nalewkę waszej babci – uśmiechnęła się. Chciała rozładować atmosferę, a przede wszystkim dać mi czas, abym zdążyła odrobinę ochłonąć.
– Zapraszam- powiedział tato i wziął panią Konarską pod rękę. – Wczoraj znalazłem jeszcze kilka butelek wiśniówki, chętnie się jej z panią napiję.

Poszli w stronę drzwi wejściowych. Pani Jadwiga szła ostrożnie po oblodzonym chodniku i chroniąc się przed upadkiem, kurczowo trzymała się ramienia ojca. Spojrzałam na dom. W salonie migotały kolorowe światełka zainstalowane na choince. Tyle dobrych wspomnień miałam związanych z tym miejscem. Nie wierzyłam, że byłam tutaj z powrotem, zaledwie kilka tygodni po śmierci babci. Nie wierzyłam, że za chwilę miałam przekroczyć próg i udawać. Grać w coś, w co nie chciałam. Zresztą nie ważne. Czy kogoś to obchodziło, że udawanie szczęśliwej byłoby łatwiejsze wszędzie, tylko nie tu?

Za chwilę wszystko, co było tutaj dla mnie dobre, miało ustąpić miejsce czemuś nowemu, raczej nie lepszemu, może czemuś gorszemu. Tymon ciągnął za sobą walizkę. A ja stałam z zamkniętymi oczami i paraliżował mnie strach. Bałam się, że moja dotychczasowa enklawa, mój rodziny dom, już za chwilę będzie kojarzył mi się z tym, co czekało na mnie tuż za drzwiami. I nie czeka tam na mnie szczęście, tylko przeraźliwa pustka i osamotnienie i nie da się jej niczym pozytywnym zapełnić.

– Chodź – złapał mnie tato za rękę.
– Tato- wyszeptałam – ja się …
– Kocham Cię córuś, nikt ani nic tego nie zmieni – szepnął mi do ucha. – Pamiętaj o tym – dodał po chwili, nie dając mi dokończyć zdania.

Powinnam być szczęśliwa słysząc takie słowa. A ja głupia się zastanawiałam, dlaczego właśnie powiedział to szeptem? Może nie chciał, aby Lara słyszała. W końcu za kilka miesięcy miała mu urodzić dziecko, a właściwie to nawet dwa. A może tworzył klimat, i chciał zrobić to wyjątkowo nastrojowo?

Nie wiem, ale nigdy nie pomyślałam, że mój ojciec Seweryn Jankowski, ma problem z nazywaniem swoich uczuć. I tylko czasem ledwo dosłyszalnym głosem, mówi wszystko to, co powinien wykrzyczeć. Jednak przez całe życie, nigdy się tego nie nauczył. I słowo Kocham wypowiedziane do mnie z ust mojego ojca, słyszałam tylko kilka razy w życiu.

Zdecydowanie o kilka razy za mało.

Post Author: Magdalena Dziedzic

Zimna staurnowa Pani. Matka swojej córki oraz córka swojej matki. Fanka gumowego krążka oraz wypełnionych kibicami trybun. Lubi czarny kolor, zwłaszcza w poczuciu humoru. Kocha Baczyńskiego oraz Hłaskę. Zasypia słuchając jazzującego Komedę. Lubi czarno-białe stare filmy oraz wszystko co stworzył: Stanley Kubrick, Pablo Almodovar,Woody Allen, Quentin Tarantino... Fascynuje ją Polska za czasów Piastów z Świętosławą Sygrydą na czele oraz Powstanie Warszawskie. Mało śpi, mało mówi,dużo obserwuje. Lubi nocą patrzeć na gwiazdy a w dzień po prostu patrzeć: na drzewa, chmury, ludzi... Jej życiowe motto to fragment z wiersza Baczyńskiego pt. Świat Sen: " ...tonąc po brzegi spojrzenia w rzeczywistość..." niezmiennie od lat w tych spojrzeniach tonie, bo zwyczajnie to prostu lubi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.