Wirtuozeria to nie wszystko

źródło: metalinjection.net
źródło: metalinjection.net

Muzyka metalowa opanowana została ostatnio przez metodę prób i błędów. Muzycy sięgają po gitary siedmio, ośmio, czy dziewięciostrunowe, wymyślając przy tym riffy wymagające coraz to większego manewrowania po gryfie, a perkusiści po tańcach na podwójnej stopce, słaniają się na nogach. Amerykański zespół Periphery, wydając swój debiutancki album w 2010 r., wkroczył do zaszczytnego grona grup poszukujących złotego środka w całym tym zamieszaniu. Jak wypada ich najnowszy krążek zatytułowany „Periphery III: Select Difficulty”?

Dziś trudno o trafne sklasyfikowane grup muzycznych do poszczególnych gatunków. Periphery to coś pomiędzy metalem progresywnym, a djentem, z domieszką melodyjnego wokalu. W praktyce brzmi to dużo bardziej znośnie, niż mogłoby się zdawać, chociaż po pewnym czasie czuć monotonię i znikomy przejaw oryginalności.

Najnowszy album amerykańskiej grupy rozpoczyna „The Price is Wrong”, który został wydany jako pierwszy singiel. Najostrzejsza kompozycja z całej płyty. Tę dzikość generuje dynamizm, agresja i śladowa ilość zbędnych udziwnień, które w późniejszej fazie płyty są nadużywane. „Motormouth” przede wszystkim wyróżnia się charakterystycznym, djentowym riffem. Żywiołowy wokal sprawnie płynie razem z łamanymi rytmicznie gitarami i perkusją. Ogólny odbiór zaburza jednak przejście wokalisty Spencera Soneto na wysokie dźwięki, które nijak mają się do reszty utworu.

„Marigold” zaczyna się melodią graną przez skrzypce, a po chwili powtarzaną również przez gitary. Kompozycja ma swoje dobre momenty, ale całość pogrąża się w fonicznym chaosie. „The Way the News Goes…” właściwe podziela los poprzednika. Poza skromnym i zdecydowanie za krótkim palcowaniem na gitarze, nie ma tutaj nic wartego uwagi. Zanadto wysoki wokal i nadużycie podwójnej stopki, tworzą niemiłe wrażenie, że mamy do czynienia z kolejnym osobliwym tworem grupy DragonForce. Przy „Remain Indoors” odczuwam właściwie ten sam problem.

Dużo lepiej jest już przy „Habitual Line-Stepper”. Solidny riff, który przez chwilę przechodzi w pochodną ulubionej przeze mnie zagrywki wykorzystanej w codzie utworu „New Millennium Cyanide Christ”, grupy Meshuggah. „Flatline” to znowu przejaw dominacji wysokiego, czystego wokalu nad ciężkim brzmieniem warstwy instrumentalnej. Gryzie mi się to. Za bardzo. Do „Absolomb” wprowadza nas chwytliwy bas. Całe intro jest mądrze zbudowane. Gitary stopniują napięcie i nawet wejście wysokiego wokalu pasuje tutaj idealnie. Na poklask zasługuje również bardzo dobre gitarowe solo, a największym zaskoczeniem jawi się outro – złożone z sekcji smyczkowej i łagodnego pianina. Tak. Zdecydowanie mój faworyt na płycie.

Uśmiech z twarzy zniknął mi jednak wraz z pierwszymi dźwiękami gitary w tremolo, zwiastującej pop-rockowy „Catch Fire”. Na szczęście „Player Position” słuchało mi się dużo przyjemniej. Pomimo tych melodyjnych, wokalnych wstawek a’la Bring Me The Horizon, to całość kompozycji, a zwłaszcza progresywna coda czerpiąca garściami z warsztatu Dream Theater, zasługuje na szczerą aprobatę. Album kończy „Lune”. Być może to z powodu miłości do grupy Tool, ale początek utworu brzmi jakby napisał go sam Adam Jones. Kompozycja miała być chyba klimatyczna, hipnotyzująca, kojąca zmysły. Niestety pozostał pewien niesmak, a przypuszczalne założenie muzyków, nie zostało do końca zrealizowane.

I teraz pojawia się dylemat: jak to wszystko podsumować? Muzycy z Periphery wywołali we mnie mieszane uczucia. Zresztą, zespoły tego typu zawsze mają tą tendencję. Nie mogę powiedzieć, że to zły album. Genialnym też go nie mianuję. Coś pomiędzy. Jest trochę dobrego grania, ale występuje też przerost formy nad treścią. Wysokie dźwięki wokalu często wymuszone, nie na miejscu. Zbyteczne triole, rytmiczne galopy, usilne zmiany tempa. Dziś, większość zespołów, a zwłaszcza metalowych, ma zamiar pokazać ILE potrafią zagrać, a nie JAK. Wirtuozeria i doskonałość techniczna wypiera zarówno emocje, jak i sceniczną skromność. Periphery niestety hołdują tym wartościom czysto kunsztownym. To nic złego, aby dążyć do bycia najlepszym, najszybszym, najbardziej efektownym. Ale zatraca to trochę ducha muzyki. Co do samego albumu „Select Difficulty”  – polecam go fanom metalowych eksperymentów. Na pewno sprosta Waszym oczekiwaniom.

Grupa muzyczna: Periphery
Kraj pochodzenia: Stany Zjednoczone
Nazwa albumu: Periphery III: Select Difficulty

peripheryiii_selectdifficulty_2
Data wydania: 22.07.2016
Wytwórnia: Sumerian, Century Media, Roadrunner
Producent: Misha Mansoor, Adam Getgood
Gatunek muzyczny: metal progresywny, djent
Cena: 62,99 zł

Twórcy:
Spencer Sotelo – wokal prowadzący
Misha „Bulb” Mansoor – gitara, syntezatory
Jake Bowen – gitara, syntezatory
Mark Holcomb – gitara
Adam „Nolly” Getgood – gitara basowa
Matt Halpern – perkusja, instrumenty perkusyjne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.