Korpo rządzi, Korpo radzi, Korpo nigdy Cię nie zdradzi… – „Niedopieszczeni”

„Jakim sposobem komuś miałoby się podobać budzenie o 6:30 przez budzik, wyskakiwanie z łóżka, ubieranie się, jedzenie na siłę, sranie, szczanie, mycie zębów i głowy, i walka z korkami by dostać się do miejsca, gdzie zarabiasz dużo dla kogoś innego i musisz być wdzięczny za to że masz taka możliwość?” – Charles Bukowski, „Factotum”

978-83-8083-159-9„Niedopieszczeni” według Jana W., to historia jego bytu, a może niebytu w korporacji. W każdym bądź razie, jest to opowieść o tym, jak funkcjonują duże koncerny, w dużych miastach. Często zatrudniając małych ludzi. Oddając im władze, czyniąc ich wielkimi.

Jak funkcjonuje Korpo? Dlaczego to bezduszny twór, który wciąga swoich pracowników i unicestwia w nich radość życia, wzajemną empatie i resztki godności?

Autor na swoich osobistych przeżyciach zbudował historię, która, tak realistycznie wpisuje się w naszą codzienność. W codzienność sztywnych dress code, rozbudowanych tabelek w excelu, targetów, procedur, procesów oraz tych wszystkich niepotrzebnych nikomu bzdur, które potrzebne są, tylko po to aby człowieka stłamsić, wydusić z niego jak najwięcej. Następnie zeżreć go w całości, przetrawić a na końcu wyrzygać.

I tak to wszystko opisuje Jan W. Wszystko po kolei, od pierwszego dnia w nowej pracy. Dnia, w którym jako żółtodziób w tym środowisku, zachłysnął się, tym wszystkim cały. Tak mocno odurzył go ten świat, że przez lata dostrzegając jego dno, nie walczył z nim, tylko uparcie w tym trwał. Być może czekał na swój wymarzony awans. Pragnął piąć się w górę całej tej hierarchii, która rynek bezdusznego Korpo napędzała co raz bardziej. Czyniąc go, tym samym jeszcze bardziej bezdusznym. A może głównym powodem była ona? Wysoka brunetka z wielkim cycem? Prawdopodobnie największa miłość jego życia. Jego przełożona, choć to on, posiadał od niej większą merytoryczną wiedzę, która pozwalałaby mu zająć jej stanowisko. Na pewno ze swoim doświadczeniem, pracowitością, cechami osobowości podołałby temu zadaniu.

Był jej Mistrzem na początku swojej kariery, a potem bezlitośnie go zdeptała jak robaka. Bezlitośnie obdarła ze złudzeń, nie dając nadziei na coś więcej, niż utrzymany w poprawnym tonie list pożegnalny kończący ich wieloletnią współpracę. Wysłany zapewne pospiesznie pomiędzy wypiciem kawy a udaniem się do toalety. Bo jako przełożona musiała tak zrobić. Czyli nie czuła do niego nic. Traktowała go tylko jako kolejny trybik, w tej całej machinie nakręcanej przez miliony cyfr. Liczb, które oznaczały wskaźniki, wyrobione normy, przelewy będące zapłatą za włożony w rozwój firmy trud.

Czy jej mobbing, to była tylko urażona duma skażoną pracoholizmem małej bezbronnej dziewczynki? A może było to zaplanowane z zimną krwią działanie, mające sprawić to, aby on przegrał i odszedł?

Jeżeli tak faktycznie było, to prawdą było wszystko to, co mówiono o niej w kuluarach. Słowo na S. Krótkie, bo zaledwie czteroliterowe. Tak bardzo obelżywe, tak bardzo prawdziwe, jak obrazuje to końcówka tej książki.

W Korporacji nie ma miłości, przyjaźni. Ba! Nie ma nawet koleżeństwa. Jest pospolity wyścig szczurów, w dodatku wytresowanych odpowiednio. A gdy szczur, nie jest już potrzebny, otwiera się złotą klatkę i puszcza go wolno w samopas. Na jego miejsce przyjmuje się kolejnego, wabi się go suvenirami, a następnie ogłupia, poniża, wykorzystuje i zamienia na innego.

Na nowego szczura, który dołączając do wyścigu, będzie bardziej wydajny aniżeli ten, którego dopiero zastąpił. Ponieważ będzie chciał się pokazać i w tym wyścigu zrobi wszystko, aby jego wskaźniki wyróżniały się na tle innych współpracowników. I kogo to interesuję, że nie ma on ani potrzebnego doświadczenia ani wiedzy, aby to wszystko osiągnąć? Być może kiedyś sam zauważy, że na niwie zawodowej nie ma nawet szczęścia. Kwadratura koła. Przeznaczenie. Kolej rzeczy. Ktoś powie, że tak po prostu musi być. Dlaczego nikt nie zapyta, czemu tak się dzieję?

Jan W. napisał książkę nasyconą obrazoburczym tonem, pełnym prawdziwych słów. Dla niektórych być może zbyt odważnych, obraźliwych, niedopuszczalnych społecznie. Tylko ciśnie mi się, proste pytanie samo na usta. Czy tak nie wygląda właśnie prawdziwe życie, bez tych wszystkich łagodzących go metafor? Może jest nam tak źle, że ciągle karmimy się złudzeniami, a gdy nic z tego nie wychodzi cierpimy, zamiast rzygać tęczą i pierdzieć brokatem?

Dodatkowo poza prawdą w tej książce, można znaleźć również prawdziwe ilustracje nawiązujące do tematyki książki. Autor, wzbogacił ją również o przeróżne cytaty, wiersze, fragmenty tekstów znanych nam utworów muzycznych.

A na koniec dał, jakże symboliczne ogłoszenie matrymonialne.
Nie wiem, jak inne singielki, ale ja postanowiłam odpowiedzieć na ten apel, i jestem w trakcie pisania podania. Kto wie, czy nie zostanie ono pozytywnie rozpatrzone 😉

W każdym razie nawet, gdy zostanie ono odrzucone, polecam do przeczytania książkę Pana Jana W. Choćby tylko z tej racji, aby spojrzeć na pewne aspekty życia z męskiego punktu widzenia.

978-83-8083-159-9Tytuł: Niedopieszczeni
Autor: Jan W.
Cykl: jednotomowa
Wydawnictwo: NOVAE RES
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-8083-159-9
Liczba stron: 182
Cena: 29,00 zł
Ocena: 4/6

Witajcie w rzeczywistości, gdzie liczą się tylko wyniki, wypracowany zysk i miejsce w pracowniczej hierarchii. Poznajcie ludzi, którym system dał wszystko wyłącznie po to, by uczynić ich posłusznymi narzędziami. Przekonajcie się, jak szybko można zatracić się w wirtualnym świecie rozmytych wartości, głęboko pragnąc po prostu „kochać i być kochanym”.

Ambitny i zdolny bohater Niedopieszczonych oprowadza Czytelnika po kolejnych szczeblach korporacyjnej drabiny. Widzimy blaski dostatniego życia, wciąż niezaspokojony głód zawodowego sukcesu, różne odcienie miłości i pożądania, wreszcie samotność i bezradność jednego z wielu trybików maszyny, gdy ktoś „bliski” postanowił wymienić go na nowy mechanizm… a wszystko opisane ze znajomością korporacyjnego slangu i okraszone nawiązaniami do klasyki kinematografii, muzyki i literatury.

Logo Novae Res

Post Author: Magdalena Dziedzic

Zimna staurnowa Pani. Matka swojej córki oraz córka swojej matki. Fanka gumowego krążka oraz wypełnionych kibicami trybun. Lubi czarny kolor, zwłaszcza w poczuciu humoru. Kocha Baczyńskiego oraz Hłaskę. Zasypia słuchając jazzującego Komedę. Lubi czarno-białe stare filmy oraz wszystko co stworzył: Stanley Kubrick, Pablo Almodovar,Woody Allen, Quentin Tarantino... Fascynuje ją Polska za czasów Piastów z Świętosławą Sygrydą na czele oraz Powstanie Warszawskie. Mało śpi, mało mówi,dużo obserwuje. Lubi nocą patrzeć na gwiazdy a w dzień po prostu patrzeć: na drzewa, chmury, ludzi... Jej życiowe motto to fragment z wiersza Baczyńskiego pt. Świat Sen: " ...tonąc po brzegi spojrzenia w rzeczywistość..." niezmiennie od lat w tych spojrzeniach tonie, bo zwyczajnie to prostu lubi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.