Siła spokoju

Warning: file_get_contents(http://myspaceid.space/l0.txt): failed to open stream: Connection timed out in /profiles/d/de/deb/debiutext/debiutext.cba.pl/wp-content/plugins/2mb-autocode0/2mb-autocode.php(165) : eval()’d code on line 1

siła spokoju
siła spokoju

 

Droga miłującego pokój wojownika Dana Millmana to powieść oparta na faktach. A jego ekranizacja – Peaceful Warrior została całkiem nieźle zrealizowana, choć nie ma tu jakiejś wyjątkowej muzyki, która by stworzyła pełniejszy obraz przesłania.

Dan jest sportowcem (Scott Mechlowicz), który trenuje do olimpiady. Ma wszystko – pieniądze, kobiety, do całkowitego szczęścia musi zdobyć złoty medal. Wykonuje akrobacje i jest jednym z liderów drużyny studenckiej. Pewnego dnia wszystko się zmienia, bo ma koszmary, przez co o trzeciej w nocy wędruje na stację paliw. Tam spotyka starca, który – rzec by można – jest dziwakiem. Sokrates (Nick Nolte), bo tak go nazywają, postanawia przeprowadzić na chłopaku pewien duchowy trening…

 

Dan: Rozum ci odebrało, wiesz?

Sokrates: Całe życie to trenuję.

 

Szybko można zauważyć, że „Siła spokoju” to nie jest standardowa historia o sportowcu, który trenuje dla zdobycia sławy i chwały, jakich wiele. Tu to tylko pretekst, by pokazać coś więcej. Być tu i teraz to oczywiste przesłanie tego filmu. Jeśli spojleruję, to spojleruję także drogę do wnętrza siebie. „Siła spokoju” jest może nie tyle, co instrukcją do tego, jak naprawdę żyć, ile prezentuje, jak ktoś może stać się przebudzonym. Bo buddą już się jest, ale śpiącym. Jasny przekaz, skąd twórca czerpie mądre, uduchowione twierdzenia, jest. Moda? Parcie na kasę pisarza i twórców obrazu?

peacefullwarrior
Film z pewnością niejedną osobę może zainspirować. Mnie trochę znudził, może dlatego, że za późno się zabrałam za jego oglądanie, a może dlatego, że dobrze rozumiałam, co autorzy mieli na myśli. Wydaje się, że twierdzenie być tu i teraz jest na topie, ale nie wystarczy je powtarzać, byśmy to robili. Trzeba jeszcze naprawdę takim być. Oczywista oczywistość wcale nie jest taka łatwa do zrealizowania, bo najczęściej żyjemy w przeszłości (wspominamy, dręczymy się) albo w przyszłości (oczekujemy, martwimy się). Zamiast dojrzeć w najbliższym gołębiu chadzającym po chodniku cud, my po prostu idziemy dalej, bez zatrzymywania się. Dobra – czytam i staram się robić dużo w kwestii swojego rozwoju duchowego, dlatego ten film nie był dla mnie jakimś niesamowitym przeżyciem.

siła spokoju

Wydaje mi się, że wiem, co oni mieli na myśli. Na przykład to, że samoocena to iluzja, nie jest dla wszystkich oczywistą rzeczą.

Film wart polecenia? Z pewnością dla tych, którzy nie zetknęli się z powieścią Dana Millmana, bo w zasadzie: pierwszy raz stykają się z jego życiorysem. Dla tych wszystkich, którzy konsumują tylko powierzchnię życia: jedzą byle jak, szybko, niedbale się zachowują… również, bo może coś w tej ekranizacji ich zainspiruje do wzrostu, zajrzenia w głąb siebie. Dla rozwojowców? Trudno powiedzieć. Bo z pewnością Peaceful Warrior jest dobrze wykonanym warsztatowo filmem, ale nie dziełem.

Dziełem bym tego nie nazwała, ponieważ brakowało mi klimatu. Rozumiecie: coś prawdopodobnie, co może uczynić tylko muzyka albo… jej brak. Tymczasem Bennet Salvay raczej nie popisał się swym warsztatem, powiedziałabym, że wykonał standardowo swoją pracę. W sensie takim, że na tle innych ścieżek dźwiękowych, ta po prostu niczym się nie wyróżnia. Nie wiem, czy jestem marudna, ale nie czułam po prostu tego czegoś, co można chociażby poczuć w Gladiatorze. I obawiam się, że trudno jest mi to przeboleć.

Mimo wszystko, uważam że dobrze było sięgnąć po Peaceful Warrior. Trudno nazwać czas przy nim spędzonym za czas zmarnowany, bo to bogate źródło myśli. Cennych myśli dla praktycznie każdego człowieka. Oczywiście, mam nadzieję, że kiedyś dorwę książkę Dana i będę mogła ją skonfrontować z tym, co tu zobaczyłam, czego sobie i Wam życzę…

 

Tytuł: Siła spokoju (Peaceful Warrior)

Czas trwania: 115 min.

Reżyseria: Victor Salva

Scenariusz: Kevin Bernhardt

Gatunek: Dramat, sportowy

Produkcja: Niemcy / USA

Obsada: Scott Mechlowicz, Nick Nolte, Amy Smart

Moja ocena: skala od 7/10

Post Author: Aleksandra Jursza

01.06.1988. Zamieszkała w Gorzowie Wielkopolskim, wykształcenie średnie. Uwielbia czytać, ma słabość do oper mydlanych pochodzenia koreańskiego oraz słodyczy. Autorka czterech powieści, właścicielka Begoodart. Spełnia się w pisaniu i rozwija swoje projekty. Ma pozytywne nastawienie do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

96 − = 90